Maleńczuk: Policjanci mieli w oczach pogardę
Ostro zakrapianą imprezą uczcił niedzielny finał festiwalu w Opolu Maciej Maleńczuk. Potem kompletnie pijany zwyzywał policjantów, bo nie pomogli leżącemu mężczyźnie, a w oczach "malowała im się pogarda". Ci obezwładnili go i na noc zamknęli w celi.
- Opole 2009 - festiwal muzycznych pajaców
- Maleńczuk skazany za atak na policjantów
- Piersi Górniak zawojowały Opole
- Opole 2009 : festiwal mody czy kiczu?
- Historia Opola skandalami jest znaczona
- Opole zakończyło się... rozbiórką ławek
- Maleńczuk oskarżony za "gestapowców"
- Maleńczuk: Jarocin? Nie lubię tego bydła
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Festiwal skończył się krótko przed północą. Już o godzinie 2 opolscy policjanci dostali informację o nieprzytomnym mężczyźnie leżącym przy ulicy Piastowskiej, czyli w pobliżu amfiteatru. Gdy starali się dobudzić śpiącego, w jego obronie stanął Maciej Maleńczuk. Ostro zwyzywał patrol.
"Używał słów bardzo obraźliwych, nie nadających się do powtórzenia" - mówi DZIENNIKOWI nadkom. Jarosław Dryszcz z komendy w Opolu. "Najpierw policjanci pouczyli Mirosława M., że zachowuje się niestosownie, ale niewiele to dało" - dodaje.
"Mirosław" to prawdziwe imię 47-letniego artysty. Awanturujący się Maleńczuk został obezwładniony i przewieziony na komisariat. Okazało się, że ma prawie półtora promila alkoholu we krwi. Zatrzymano go do wytrzeźwienia.
Inaczej wygląda wersja Maleńczuka. "Zobaczyłem starszą osobę, leżącą twarzą do ziemi, a dookoła tej osoby stało pięciu
policjantów. W ich oczach malowała się pogarda. Zapytałem się, czy nie zamierzają pomóc temu człowiekowi. Zrobiłem krok w jego kierunku, a oni zrobili w moim" - opowiadał w TVN
24 Maleńczuk.
Na wolność wyszedł po 16 godzinach, ale wcześniej musiał wpłacić trzy tysiące złotych poręczenia. Za znieważenie policjantów na służbie grozi rok więzienia. Maleńczuk nie
stanie jednak przed sądem, bo dobrowolnie poddał się karze.
Piosenkarz żałuje swojego "dorożkarskiego języka". Ale zapowiada, że następnym razem też zareaguje. "Gdy jeszcze raz zobaczę leżącego na ziemi człowieka, to podejdę do niego. Niezależnie od tego, czy zabroni mi tego cała policja świata" - zapewniał w TVN 24.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!