Dziennik Gazeta Prawana logo

Alternatywne lądowiska szykowano na ostatni moment

19 sierpnia 2010, 06:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gdy prezydencki Tu-154 M podchodził do lądowania w Smoleńsku, polscy dyplomaci gorączkowo wydzwaniali do ambasad w Moskwie i w Mińsku, by ktoś wyjechał na zapasowe lotniska i powitał delegację. To potwierdza wcześniejsze informacje, że alternatywne lądowiska nie były przygotowane.

Wczoraj ujawniliśmy, że na blisko 40 minut przed katastrofą pod Smoleńskiem znajdujący się na miejscu Paweł Kozłow, oficer z rosyjskiej Federalnej Służby Ochrony, przekazał stojącemu obok naczelnikowi z MSZ Dariuszowi Górczyńskiemu, że prezydencki Tu-154 M zostanie „prawdopodobnie skierowany do Moskwy na lotnisko Wnukowo, żeby przeczekać mgłę”. Wnukowo nie znajdowało się w planie lotnisk zapasowych. Zgodnie z planem lotu, tymi lotniskami były białoruskie Mińsk i Witebsk.

Górczyński poprosił ambasadora RP w Rosji Jerzego Bahra, by zadzwonił do Moskwy i poprosił, by „ktoś wyjechał na lotnisko". Bahr również był w Smoleńsku. Jednak po około 15 - 20 minutach Kozłow przekazał nową informację od kontrolerów lotniska – że samolot będzie jednak leciał do Mińska.

Okazało się jednak, że i ono nie było przygotowane do przyjęcia i przewiezienia delegacji na katyńskie uroczystości. „Skontaktowałem się z ambasadorem Henrykiem Litwinem, który powiedział, że jest w Polsce, ale że przekaże tę informację do Mińska” – opowiadał prokuratorom Górczyński. Dodał, że oddzwonił do niego pracownik ambasady w Mińsku, którego naczelnik poprosił, by „ktoś z ambasady oczekiwał na samolot”.

O tym, że zapasowe nie były przygotowane na przyjęcie delegacji, pisaliśmy już w końcu kwietnia. To jedna z hipotez, dlaczego piloci zdecydowali się jednak na lądowanie w tak trudnych warunkach.

Dyrektor Protokołu Dyplomatycznego MSZ Mariusz Kazana, który był w kabinie pilotów wiedział, że z mińska czy Witebska nie będzie żadnych szans na dostanie się do uroczystości do Katynia.

To pewnie dlatego, gdy dowiedział się o warunkach pogodowych w Smoleńsku stwierdził: „No, to mamy problem...”. Nie wiadomo, kto ostatecznie podjął decyzję, by jednak lądować w Smoleńsku i jak duży wpływ na tę decyzję miało nieprzygotowanie lotnisk zapasowych.

MSZ nie zgodziło się, byśmy porozmawiali z Dariuszem Górczyńskim, który obecnie jest zastępcą ambasadora RP w Kijowie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj