Chciałbym się dowiedzieć, czy w tej sprawie KE będzie reagować równie stanowczo, jak w przypadku Puszczy Białowieskiej - podkreślił eurodeputowany PiS.

Niemiecki dziennik "Die Welt" poinformował w ubiegłym tygodniu, że według ministerstwa leśnictwa Bawarii około połowa terytorium tego niemieckiego kraju związkowego stanowi strefę zagrożenia kornikiem. Zdaniem ministerstwa jedynym środkiem zaradczym jest natychmiastowa wycinka zaatakowanych drzew i wywożenie ich z lasu. Drzewa mniej uszkodzone trafiają do składów mokrych, gdzie systematyczne zraszanie wodą topi znajdujące się pod korą larwy i chrząszcze, uniemożliwiając ponadto rozwój grzybów.

Działanie to wywołało liczne komentarze w Polsce, gdzie resort środowiska toczył z ekologami i KE długą batalię o wycinkę zaatakowanych przez kornika drukarza drzew w Puszczy Białowieskiej.

Polski rząd w analogicznej sytuacji, jaka miała miejsce w ostatnim czasie w Puszczy Białowieskiej, był nieustannie atakowany przez instytucje unijne i oskarżany o niszczenie bioróżnorodności - przypomniał w interpelacji Poręba.

Zwrócił uwagę, że na wniosek KE Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Polska musi natychmiast zaprzestać działań w zakresie aktywnej gospodarki leśnej w Puszczy Białowieskiej, a w razie naruszenia nakazu miała zostać nałożona na nią kara w wysokości 100 tysięcy euro dziennie.

Poręba chce, by KE odpowiedziała, czy działania, jakie mają miejsce w Bawarii, nie naruszają unijnego prawa i czy karanie innych państw członkowskich, takich jak Polska, za prowadzenie równie aktywnej gospodarki leśnej nie świadczy o stosowaniu przez nią podwójnych standardów.

W związku z tym, że sprawa wywołała sporo komentarzy, w piątek odniósł się do niej Greenpeace Polska, zwracając uwagę na różnice między lasami gospodarczymi a sytuacją w Puszczy Białowieskiej.

Przedstawicielka tej organizacji Katarzyna Jagiełło mówiła PAP, że nie chodzi o słynny Las Bawarski, tylko o lasy Bawarii, z których znaczna część to prywatne lasy gospodarcze. Powiedziała, że podejście do gradacji kornika zależy w głównej mierze od funkcji, jaką spełnia dany las.

Tam, gdzie podstawowym celem istnienia lasu jest pozyskiwanie drewna, walka z kornikiem, którego larwy żywią się świerkiem, czyli powodują konkretne straty gospodarcze, może być uzasadniona - tak samo w Niemczech, jak i w Polsce. Jeśli dany las jest monokulturą z łatwym dostępem dla ciężkiego sprzętu, co umożliwia szybkie usunięcie kornikowych drzew, wycinka jest jednym z możliwych rozwiązań - powiedziała.

W kwietniu Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu orzekł, że decyzje polskich władz w sprawie zwiększonej wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo unijne; wskazał, że nie mogą być one uzasadnione bezprecedensową gradacją kornika drukarza. Wniosek w tej sprawie w połowie 2017 roku złożyła do Trybunału KE.

Wyrok zakończył spór ciągnący się od 2016 roku. Ministerstwo środowiska zapowiedziało, że się do niego zastosuje. Zdaniem Trybunału wycinka prowadziła do zaniku części chronionego obszaru Natura 2000. Sędziowie uznali, że Polska nie wypełniła zobowiązań wynikających właśnie z dyrektyw siedliskowej i ptasiej.