Rosyjski dron trafił w lokomotywę
Do ataku miało dojść w obwodzie wołyńskim, dwa kilometry od granicy z Polską, w pobliżu przejścia granicznego Jagodyń-Dorohusk. Zaatakowany pociąg jechał na trasie Kijów-Warszawa.
O zdarzeniu poinformował zastępca dyrektora ukraińskich kolei ds. przewozów pasażerskich, Ołeksandr Szewczenko. Trafiona została lokomotywa.
Na szczęście nie ma ofiar, ani poszkodowanych. Grupa monitorująca z wyprzedzeniem ostrzegła załogę pociągu o zagrożeniu, dzięki czemu nikt nie ucierpiał - przekazano w komunikacie.
Szef MON poinformował o atakach
O uderzeniach dwóch dronów poinformował w mediach społecznościowych wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Pierwszy miał miejsce 1 km a drugi 5 km od polskiej granicy. Minister obrony narodowej podał, że w obu przypadkach były to odrzutowe drony Geran-5. Nie doszło do naruszenia naszej granicy - zaznaczył - podkreślił szef MON.
Kosiniak-Kamysz przypomniał, że polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB i nie doszło do naruszenia polskiej granicy.
Nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej RP
W niedzielę, po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej, w związku z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy.
Przed godziną 10 Dowództwo poinformowało o zakończeniu operowania myśliwców; nie odnotowano też - podano - naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
Wstrzymane odprawy na granicy z Ukrainą
Wcześniej media informowały, że dron uderzył w ciężarówkę k. 800 metrów od polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Służby w regionie otrzymywały inne zgłoszenia o potencjalnych hukach, ale żadnego zagrożenia nie potwierdzono.
Dodatkowo, w nocy w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę wstrzymane zostały odprawy graniczne na polsko-ukraińskich przejściach. Aktualnie ruch graniczny odbywa się normalnie na przejściach w Dorohusku, Zosinie i Dołhobyczowie. Wkrótce wznowiony ma być również ruch w Hrebennem.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
