Jacek Rostowski, szef resortu finansów zapewnia, że będą pieniądze na wypożyczenie dwóch embraerów 175 od LOT. Gdy tylko resort obrony podpisze umowę na wypożyczenie maszyn, będzie je można przystosować do przewozu polskich VIP-ów. Bo polska flota składa się ze starych, niezwykle awaryjnych maszyn.

Awaryjne lądowania, przesiadki, zmiany planów w ostatniej chwili - takich wypadków, które nie przysparzały polskim władzom powagi, pełna jest historia polskiej floty VIP-owskiej.

"Pamiętam, jak lecieliśmy z premierem Oleksym do Izraela. Dlaczego pamiętam? Bo nawaliło podwozie" - wspomina Józef Zych swoje przeloty, gdy był marszałkiem Sejmu. Piloci pocieszali go, że i tak mają szczęście, że do awarii nie doszło w powietrzu.

Ten sam Oleksy z ministrem Władysławem Bartoszewskim nie zapomną pewnej wyprawy na szczyt Unii Europejskiej. Tuż przed planowanym lotem okazało się, że ich Tu-154M się zepsuł. Skazani więc byli na podróż powolniejszym i bardziej niebezpiecznym jakiem.

Rządowa TU154 posuł się też, gdy wiózł ratowników na Haiti. Gdy Polacy wracali po misji ratunkowej po trzęsieniu ziemi, musieli czekać kilka godzin, aż udało się maszynę naprawić.

Podchody pod wymianę rządowych samolotów trwają od kilkunastu lat. Po raz pierwszy próbowano w 1993 r. Fiasko. Potem sprawą nieskutecznie zajmował się rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Kolejne przymiarki w 1998 i 2002 r. spełzły też na niczym. Ostatni przetarg na samoloty został odwołany w czerwcu ub.r. Były zarzuty, że jego warunki faworyzują brazylijską firmę Embraer, która dostarcza maszyny dla LOT-u.