"Oczywiście nie wiem, co do siebie mówili, ale potem można było się domyślić, patrząc również na twarz Jana Pawła II, który nie był zadowolony, że była to bardzo ostra rozmowa" - mówił Mari.

Reklama

Dodał, że świadkiem podobnej sytuacji był w Częstochowie, gdzie Jan Paweł II miał prywatne spotkanie z przedstawicielami władz PRL.

Mari podkreślił, że spośród kilku milionów zdjęć, jakie zrobił Janowi Pawłowi II, za najpiękniejszą i najwięcej o nim mówiącą uważa fotografię przedstawiającego papieża obserwującego ze swojej kaplicy w 2005 roku, na kilka dni przed śmiercią, Drogę Krzyżową.

"To moment, w którym papież przycisnął trzymany w ręku krzyż do twarzy, do serca, do klatki piersiowej. Dla mnie to w tym kryje się cała tajemnica krzyża, którym poruszył miliony, miliony ludzi. Widać było tę siłę, jaką trzymał w rękach, to wielkie zaangażowanie na rzecz ludzi i dla Chrystusa" - podkreślił Mari. "I jeszcze ta pozycja, w jakiej siedział skulony, widać na tym zdjęciu wielkie cierpienie" - dodał.

Wspominał, że fotografując wtedy papieża, miał łzy w oczach. "To przydarzyło mi się również, kiedy robiłem zdjęcie papieżowi leżącemu w łóżku w klinice Gemelli dwa dni po operacji, po zamachu w 1981 roku" - dodał. "Nie jest łatwo robić zdjęcie, kiedy łzy napływają do oczu" - przyznał.

W czwartek Arturo Mari otworzył niewielką wystawę zdjęć polskiego papieża pt. "Człowiek, który kochał ludzi", zorganizowaną w miejscu wyjątkowym, na położonym w pobliżu Watykanu parkingu na wzgórzu Janikulum, na który przyjeżdżają autokary z pielgrzymami i gdzie przybywać one będą także na beatyfikację 1 maja.

Mari opowiedział podczas tej uroczystości, że był świadkiem tego, jak papież nakrzyczał na prezydenta Sudanu Omara el-Baszira podczas swej wizyty w tym kraju w 1993 roku.



"Papież mówił do niego: +Pan jest kryminalistą. To, co dzieje się w pana kraju, to ludobójstwo+" - relacjonował Mari, podkreślając, że wiele lat później Baszir został oskarżony o ludobójstwo. "Tymczasem Jan Paweł II już wtedy mu to powiedział" - zauważył.

Reklama

Emerytowany papieski fotograf przywołał również wizytę papieża w Boliwii, w czasie której do papieża podszedł górnik, mówiąc, że nie ma co dać jeść rodzinie, bo jest bez pracy i pieniędzy. "Potem podczas spotkania z prezydentem Boliwii Jan Paweł II zwrócił się do niego: +A pan co robi w tej sprawie? Ludzie w pana kraju głodują. Pan ma obowiązek tym się zająć+" - relacjonował Mari.

Przypomniał też wzruszającą wizytę papieża w jednej z rzymskich parafii w dniu jego urodzin 18 maja. "Papież wszedł do kościoła i wtedy podszedł do niego chłopiec w wieku 9-10 lat z rękami w kieszeniach. Powiedział do Jana Pawła II: +Cześć, jak się masz?+. Papież odpowiedział: +Dobrze, a ty?+. I wtedy ten mały mówi: +Ja uciekłem z domu, ale dzisiaj są twoje urodziny, więc nie mogłem nie złożyć ci życzeń. Jestem biedny, ale mam dla ciebie prezent+. I chłopiec wyciągnął z kieszeni cukierka. Papież wziął ten cukierek, pocałował, schował go i dodał: +Nie zasłużyłem na niego+" - opowiadał Arturo Mari.