Prezydent Francji uznał „odpowiedzialność”, ale nie „współudział” Francji w ludobójstwie na ludzie Tutsi. Podkreślił potrzebę „kontynuowaniu dzieła poznania i prawdy”.
- stwierdził Macron.
Wygłaszając swoje symboliczne przemówienie, Macron podkreślił, że chce zatrzeć „dwadzieścia siedem lat gorzkiego dystansu” między oboma krajami. – dodał prezydent.
Zabrakło słowa przepraszam
– stwierdzili komentatorzy francuskiej stacji BFM TV. – stwierdził szef organizacji ocalałych Ibuka Egide Nkuranga cytowany przez stację FranceInfo.
– stwierdził natomiast w tej samej stacji Eric Nzabihimana z plemienia Tutsi, który uciekł przed czystkami i zaskarżył "udział w zbrodni” uczestników "Operacji Turquoise".
"Operacja Turquoise"
"Operacja Turquoise" kierowana przez Francję oenzetowska misja wojskowo-humanitarna miała chronić ludność cywilną w Rwandzie. Misja nie uchroniła większości Tutsi w Rwandzie, którzy zostali zamordowani w pierwszych tygodniach ludobójstwa.
Raport
W marcu 2021 roku komisja historyczna powołana przez prezydenta Macrona opublikowała raport, według którego Francja ponosi „poważną i przytłaczającą odpowiedzialność” za ludobójstwo Tutsi w Rwandzie w 1994 r. i była „ślepa” na przygotowania do masakry.
Według raportu Francja w latach 90. dostarczała do Rwandy duże ilości broni i amunicji, francuskie siły zbrojne były także bardzo zaangażowane w szkolenie rwandyjskiej armii rządowej. Francuska administracja popierała reżim prezydenta Juvenala Habyarimana.
Konkluzją raportu jest m.in. stwierdzenie, że prowadzona w latach 1990-94 przez socjalistycznego prezydenta Francois Mitterranda polityka wobec Rwandy zakończyła się "porażką" Francji.
Dokument podkreśla osobistą odpowiedzialność Mitteranda za zbliżenie z "rasistowskim, skorumpowanym i brutalnym" reżimem pochodzącego z grupy Hutu rządzącego Rwandą do 1994 r. prezydenta Habyarimana. Francuski prezydent utrzymywał "osobiste, silne i bezpośrednie relacje" z rwandyjskim przywódcą - wskazuje raport.