W historiografii większość wymienionych obiektów jest określana mianem redut lub bastionów z racji zaciętości ich obrony, natomiast różna była ich wartość obronna jako budynków. Swym ogromem i żelbetową konstrukcją zdecydowanie wyróżniał się gmach PWPW przy ulicy Sanguszki, aczkolwiek istotnym utrudnieniem obrony były liczne, olbrzymie okna, przez które pociski artyleryjskie wpadały, nie krusząc ścian.

Gmach PWPW był przypisany do wschodniego odcinka Starówki (od PWPW po plac Zamkowy). […] Wytwórnia była silnie zintegrowana z powstańczą Starówką. Przede wszystkim z racji dużej liczby oddziałów powstańczych, zaangażowanych w różnym stopniu i w różnym czasie w walki o nią. W zdobywaniu Wytwórni 2 sierpnia oprócz atakującej wewnątrz grupy PWB/17/S brali udział żołnierze batalionów „Czarniecki”, „Łukasiński” i „Wigry” oraz 104. kompanii Związku Syndykalistów Polskich, a także oddział Narodowych Sił Zbrojnych i grupka żołnierzy Armii Ludowej. Później stałą załogę opanowanego gmachu stanowiła wspomniana już Grupa PWB/17/S, kompania podporucznika „Osy” (Edmund Osiejewski) z batalionu „Kiliński”, a od 21 sierpnia zgrupowanie podpułkownika „Leśnika” (Jan Szypowski), które stało się główną siłą obrony. W ostatniej fazie bojów o PWPW uczestniczyły też plutony batalionów „Zośka” i „Czata 49”. Były to więc oddziały z aż 12 dużych ugrupowań!

Mowa dotąd o działaniach bojowych, ale istniał też powód, dla którego odbywały się do PWPW „pielgrzymki” żołnierzy ze wszystkich chyba oddziałów Starego Miasta. W wytwórni mieścił się bowiem największy w całej dzielnicy magazyn żywności, którą Niemcy ulokowali tu przed Powstaniem, a także wielkie składy papierosów Polskiego Monopolu Tytoniowego. Osobliwością PWPW (podobnie jak Reduty Banku Polskiego) była ogromna ilość papierowych pieniędzy. […] Całe paki niepociętych arkuszy banknotów służyły jako… wewnętrzne barykady lub osłona stanowisk strzeleckich.

Aby uporządkować i zabezpieczyć ten majątek, na polecenie Delegata Rządu już z początkiem sierpnia pojawił się w wytwórni jej przedwojenny dyrektor Józef Neumann, który jako porucznik „Kornel” stał się jednocześnie oficerem Grupy PWB/17/S.

Podziemia Wytwórni były też schronieniem dla wielu cywilnych mieszkańców okolicznych ulic: Zakątnej, Rybaków, Przyrynku, Wójtowskiej, Zakroczymskiej.

O ile na Starówce sporo było wypadków śmierci osób, których nie można było odkopać spod zwalonych kamienic, o tyle w PWPW raz tylko bomba lotnicza przebiła się do jednego z podziemnych pomieszczeń przeznaczonych dla ludności, powodując stosunkowo niewielkie straty.

Miarą znaczenia wytwórni było zorganizowanie w jej murach uroczystego nabożeństwa 15 sierpnia, w święto kościelne i Dzień Żołnierza, z udziałem dowództwa całego wschodniego odcinka Starówki. Dekorację ołtarza tworzyły płachty zrzutowych spadochronów.

Jednym z wielu przykładów pomocy ze strony wytwórnianych „cywilów” może być przyszywanie przez kobiety i dziewczęta polskich emblematów do zdobycznych niemieckich mundurów. […]

Po placu Krasińskich, gdzie odbywają się zawsze centralne uroczystości, nie ma na Starym Mieście drugiego takiego miejsca jak PWPW, gdzie tak uroczyście świętowane byłyby kolejne rocznice wybuchu Powstania.

Autor Juliusz Kulesza

Źródło: Życie Wytwórni (Dwutygodnik Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych) z 2 sierpnia 2016 r.

Juliusz Kulesza „Julek”

Ostatni z żyjących spośród licznej grupy PWB/17/S. Od 14. roku życia związany z wytwórnią – praktykant-rysownik litograficzny i retuszer, podczas Powstania – strzelec. Urodził się 19 maja 1928 r. w Warszawie. Jego ojciec był zatrudniony w Państwowych Zakładach Graficznych, a następnie – po ich przekształceniu – w Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Całą rodziną mieszkali w domu pracowniczym PWPW przy ul. Rybaki 35. Od 14. roku życia (od września 1942 r. do lipca 1944 r.) Juliusz Kulesza pracował w PWPW – był praktykantem rysownikiem litograficznym i retuszerem. Podczas Powstania Warszawskiego, wraz z oddziałem Armii Krajowej PWB/17/S, do 26 sierpnia brał udział – jako strzelec – w obronie gmachu PWPW.
Po wojnie ukończył Wydział Grafiki w Pracowni prof. Tadeusza Kulisiewicza w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (dyplom w 1954 r.) i zajął się projektowaniem grafiki wydawniczej. Uczestniczył w wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych, w tym o tematyce Powstania Warszawskiego. Był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Autor licznych publikacji dokumentujących i popularyzujących okupacyjne i powstańcze dzieje stolicy, takich jak: „Z Tasiemką na czołgi”, „Reduta PWPW”, „Sierpień przez całe życie”, „Przeciw konfidentom i czołgom” (wraz z Robertem Bieleckim), „Starówka. Warszawskie Termopile 1944”, „W murach Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych”, a także kilkudziesięciu haseł do encyklopedii Powstania Warszawskiego.

_____________________________________________________________________________

PWPW – jedna z najważniejszych powstańczych redut

W murach Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych zostały zapisane trudne karty polskiej historii. Szczególnie istotne są te opowiadające o 27 dniach bohaterskiej obrony Utworzona w 1940 r. przez majora Mieczysława Chyżyńskiego, ps. Pełka, złożona z pracowników PWPW, Podziemna Wytwórnia Banknotów (PWB/17) nie tylko dostarczała na potrzeby Polskiego Państwa Podziemnego banknoty czy dokumenty, lecz także przeprowadzała akcje sabotażowe wewnątrz firmy. Na początku Powstania Warszawskiego, 2 sierpnia 1944 r., grupa PWB/17/S (S-specjalna) – oddział pracowników PWPW wspierany przez inne grupy powstańcze działające z zewnątrz – zaatakowała od środka stacjonujących tutaj żołnierzy niemieckich, przyczyniając się do opanowania gmachu wytwórni.

Członkowie grupy PWB/17/S zdobyli gmach PWPW uzbrojeni jedynie w krótkie pistolety, jeden pistolet maszynowy i granaty przywiezione dzień wcześniej przez kierowcę kaprala Romana Marchla, PS. Rom. Do 28 sierpnia gmach PWPW pozostawał jedną z najważniejszych powstańczych redut. Znajdujące się tu niemieckie magazyny z odzieżą i żywnością zaopatrywały w prowiant nie tylko oddziały powstańcze, ale także ludność cywilną Nowego i Starego Miasta.

W początkowym okresie obrony PWPW szczególnie narażona na ogień nieprzyjacielski była drużyna Romana Marchla „Roma”, broniąca gmachu mieszkalnego przy ul. Rybaki 35. Budynek ten regularnie był atakowany przez czołgi, ostrzeliwany przez pociąg pancerny z pobliskiego mostu, a samoloty zrzucały na niego bomby. W ostrzeliwaniu budynku PWPW brały również udział baterie niemieckiej artylerii z praskiego brzegu Wisły.

Od 10 sierpnia, obok PWB/17/S, wytwórni broniła kompania podporucznika Edmunda Osiejewskiego „Osy”. Największe straty poniosła ona 6 dni później, gdy nieprzyjaciel zaatakował czołgami i piechotą zachodnią część PWPW i barykadę na ulicy Zakroczymskiej.

21 sierpnia główny ciężar obrony przejęło zgrupowanie podpułkownika Jana Szypowskiego „Leśnika”, mianowanego nowym komendantem obrony gmachu. Do obrony dołączył pluton Henryka Gawlikowskiego „Sarmaka” z batalionu „Miotła”/„Czata 49”.

23 sierpnia Niemcy przeprowadzili wzmocnionymi siłami szturm na PWPW. Akcję piechoty poprzedziło wielogodzinne ostrzeliwanie gmachu przez pociąg pancerny i artylerię. Nieprzyjaciel na kilka godzin opanował blok mieszkalny przy ul. Rybaki. Parokrotne próby odzyskania go, przy obustronnych stratach, po północy zakończyły się sukcesem Powstańców. Kolejnego dnia Niemcy od rana zasypywali wytwórnię ogniem artylerii ciężkiej i bomb lotniczych. O godz. 13 wzmocniona piechota uderzyła na blok mieszkalny. Szturm odpierała drużyna „Roma”, walcząc w zalanych wodą suterenach i zadając przeciwnikowi znaczne straty. Od ognia artyleryjskiego powstały w ogrodzeniu trzy duże wyrwy, przez które nieprzyjaciel mógł podchodzić do okien i klatek schodowych. Po bardzo zaciętych walkach i obustronnych stratach oraz użyciu gazów duszących 25 sierpnia dom mieszkalny został opanowany przez wroga. W tym dniu ciężka bomba, która spadła na blok C, spowodowała śmierć prawie 30 osób z kompanii miotaczy płomieni porucznika Władysława Miładowskiego „Halińskiego”.

26 sierpnia niemiecki stawiacz min rozerwał ogrodzenie wytwórni, a piechota wroga szturmem zdobyła górne kondygnacje budynku. Rozpoczęły się zacięte walki wewnątrz gmachu. Niemcy rzucali granaty, ostrzeliwali ogniem karabinów maszynowych, miotaczami ognia wypalali przejścia. 26 i 27 sierpnia Powstańcy byli stopniowo wypierani do narożnego podziemia od strony ulic Zakroczymskiej i Wójtowskiej.

Rankiem 28 sierpnia załamał się opór Powstańców. Podczas obrony zwykli ludzie robili niezwykłe rzeczy. W Reducie PWPW działał punkt sanitarny dr Hanny Petrynowskiej, ps. Rana, przekształcony następnie w szpital polowy. Pomoc mogli tutaj uzyskać zarówno ranni Powstańcy, jak i mieszkańcy Warszawy. Petrynowska – jak wspominali ci, którzy ją znali – potrafiła opatrywać rannych i przeprowadzać operacje (w tym amputacje), choć była pediatrą. Pracowała wytrwale i sumiennie bez snu czy chwili odpoczynku. Podkreślały to we wspomnieniach sanitariuszki. Poświęcenie „Rany” miało swoje zwieńczenie w ostatnich dniach obrony Reduty, kiedy w obliczu zbliżających się oddziałów niemieckich nakazała personelowi ewakuację z lżej rannymi, a sama została w schronie z tymi, których ewakuować nie było można. Zginęła 28 sierpnia, w ostatnim dniu obrony gmachu PWPW, raniona śmiertelnie odłamkiem granatu wrzuconego przez Niemców, mimo że miała w ręku białą flagę i głośno krzyczała, że znajduje się tam szpital. Chwilę później wymordowani zostali wszyscy ranni, których starała się ratować.

W Powstaniu Warszawskim poległo ponad 20 żołnierzy grupy PWB/17/S, drugie tyle zostało rannych. Podczas obrony gmachu zginęło w sumie od 80 do 100 żołnierzy. Budynek został zniszczony w 60 proc. Zniszczona została też większość maszyn i urządzeń.