"Najbardziej zadziwia mnie utożsamienie programu Piłsudskiego z nacjonalizmem oraz opisanie bolszewików jako walczących o socjalizm" - pisze ambasador Przyłębski w liście do niemieckiego dziennika.

Reklama

Wypowiedź polskiego ambasadora jest reakcją na opublikowany w "FAZ" 10 sierpnia esej niemieckiego historyka specjalizującego się w historii Holokaustu i Europy Środkowo-Wschodniej. Lehnstaedt, związany z Touro College Berlin, przedstawił w nim swoje zdanie na temat genezy i przebiegu wojny polsko-bolszewickiej. Twierdził, że było to "starcie nacjonalizmu z socjalizmem - dwóch definiujących XX wiek ideologii", i zasugerował również, że dalsza ekspansja rewolucji na zachód nie byłaby możliwa.

Na te sugestie i tezy zareagował ambasador Przyłębski. W swoim tekście obszernie wyjaśnia postawę Piłsudskiego, jednego ze współtwórców Polskiej Partii Socjalistycznej, związanego ze środowiskami socjaldemokratycznymi. Przypomina, że polski przywódca "nie godził się na krwawą rewolucyjną dyktaturę proponowaną przez bolszewików oraz ich zwolenników i był przekonany, że pokojowo nastawione państwo narodowe może lepiej bronić interesów robotników niż kontrolowane z Moskwy czerwone imperium".

Polski ambasador w Berlinie zaznacza, że podobne poglądy prezentowali ówcześni liderzy niemieckiego ruchu socjalistycznego. Przyłębski akcentuje, że forsowana przez Piłsudskiego koncepcja federacyjnej Europy Środkowo-Wschodniej była odpowiedzią na kroczące ze wschodu zagrożenie i była to idea przeciwna projektom nacjonalistycznym.

Dyplomata zauważa również, że niewłaściwe jest opisywanie stosujących polityczny terror i dążących do imperialnych podbojów bolszewików jako socjalistów w rozumieniu zachodnioeuropejskim. Przyłębski wyjaśnia, że nawet sam ten ruch nie definiował się w ten sposób, ponieważ używał nazwy Rosyjska Partia Komunistyczna. Rosyjscy socjaliści byli masowo prześladowani i mordowani przez bolszewików - przypomina ambasador.

Przyłębski koryguje przedstawione pod koniec artykułu Lehnstaedta oceny minimalizujące sowieckie zagrożenie dla Europy. Niemiecki historyk określił jako "utopijne" nadzieje Lenina na pokonanie Niemiec i wywołanie światowej rewolucji. Argumentował, że nawet osłabiona po I wojnie światowej Reichswehra pokonałaby Armię Czerwoną.

Polski dyplomata odpowiada, że niemiecka armia była nie tylko osłabiona i zdemoralizowana porażką w przegranej wojnie, ale dodatkowo wyczerpana tłumieniem powstań robotniczych w Berlinie i Monachium. "Gdyby więc Tuchaczewski zdobył Warszawę, także i los Berlina mógłby być wkrótce przesądzony" - ocenia Przyłębski.

Na końcu swojego listu ambasador odnosi się do szeroko opisywanej przez Lehnstaedta sytuacji Żydów w Europie Wschodniej w latach 1919-1921. Niemiecki historyk zaznacza, że podczas toczących się w regionie wojen, wielu członków tej społeczności padło ofiarami pogromów i rabunków, a ideologia komunistyczna jeszcze wzmocniła antysemityzm na tym terenie.

W swoim liście Przyłębski pisze o bezspornym cierpieniu Żydów w tym okresie. Dodaje, że równie oczywiste jest pojawienie się w tych czasach "krzywdzących przesądów i stereotypów dotyczących związków pomiędzy judaizmem a komunizmem, o których wspomina prof. Lehnstaedt".

Polski ambasador w Berlinie podkreśla jednak, "że społeczność żydowska zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie w większości aktywnie przeciwstawiała się bolszewizmowi". Podaje również przykłady takich zachowań, w tym wydaną w połowie lipca 1920 r. odezwę zarządu warszawskiej gminy żydowskiej nawołującą do zjednoczenia się ponad wewnętrznymi sporami w walce z bolszewizmem.

"List pana ambasadora Przyłębskiego to bardzo ważny głos w dyskusji na temat międzynarodowego znaczenia Bitwy Warszawskiej" - powiedział PAP attache prasowy ambasady w Berlinie Dariusz Pawłoś. Podkreślił, że polski dyplomata przede wszystkim w zasadniczy sposób skorygował podanie w wątpliwość międzynarodowego znaczenia wydarzeń z 1920 r.