– czytamy w odpowiedzi Centrum Informacji TVP na nasze pytania.
Sam fakt udostępnienia swoich danych osobowych nie oznacza jednak zgody na wykorzystywanie ich przez innych. Co prawda RODO nie znajdzie tu zastosowania, gdyż art. 2 polskiej ustawy o ochronie danych osobowych wyłącza RODO w stosunku do działalności dziennikarskiej. Jak jednak zauważa dr Paweł Litwiński z Instytutu Allerhanda, wciąż stosuje się tu tzw. prawo do bycia zapomnianym, bo tego przepisu akurat nie wyłączono. Zatem protestujący mogą zażądać usunięcia swoich danych przez TVP.
Jednak publikacji wizerunku zakazują także przepisy prawa autorskiego oraz prasowego. Stanowi on także – podobnie jak imię i nazwisko – dobro osobiste. Jego naruszenie może więc skutkować pozwem cywilnym.
– – wskazuje dr hab. Michał Zaremba z Uniwersytetu Warszawskiego. – – tłumaczy.
I dodaje, że argument, że samo branie udziału w protestach, a nawet chwalenie się tym, sprawia, że osoba staje się powszechnie znana, wydaje się nietrafiony.
Podobnego zdania jest Konrad Siemaszko, prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
–– dodaje.
Z kolei Dorota Głowacka z Fundacji Panoptykon wskazuje, że osoba biorąca udział w publicznych demonstracjach, a w dodatku dopuszczająca się podczas nich kontrowersyjnych zachowań, musi liczyć się z tym, że skupia na sobie uwagę opinii publicznej i w związku z tym cieszy mniejszą ochroną swojej prywatności.
– – tłumaczy ekspertka.
W materiale mowa jest także o tym, że wobec niektórych z nich organy ścigania prowadzą postępowanie, mogło więc dojść także do naruszenia art. 13 ust. 2 prawa prasowego. Zabrania on publikowania (bez zgody zainteresowanych, sądu lub prokuratury) wizerunków zarówno podejrzanych, jak i świadków w postępowaniu przygotowawczym.
– – mówi kom. Sylwester Marczak Rzecznik Prasowy Komendy Stołecznej Policji.
Także rzecznik praw obywatelskich stwierdził, że materiał z 4 lutego może naruszać prawo. Poprosił o interwencje w tej sprawie Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. ©℗