Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wiadomości" TVP pokazały twarze i nazwiska protestujących. Opozycja: To medialny lincz! Sprawa do prokuratury

5 lutego 2019, 15:32
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Siedziba TVP Info
Siedziba TVP Info/PAP Archiwalny
"Wiadomości" TVP opublikowały w poniedziałek wizerunek 10 osób. które dwa dni wcześniej protestowały przed siedzibą TVP Info. W ocenie RPO Adama Bodnara doszło do złamania prawa; szef TAI Jarosław Olechowski odpowiada, że osoby te same "przedstawiają się i chwalą swoją działalnością". Posłanki klubu PO-KO zapowiedziały we wtorek złożenie do prokuratury zawiadamiania o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze TVP.

Podczas sobotniego protestu przed siedzibą TVP Info przy pl. Powstańców w Warszawie grupa kilkunastu osób utrudniała odjechanie samochodem dziennikarce tej stacji Magdalenie Ogórek. W sieci pojawił się film, na którym słychać okrzyki kierowane w stronę Ogórek: "wstyd", "sprzedajna kłamczucha", "zatrudnijcie dziennikarzy". Widać też jak do szyb auta Ogórek protestujący przyklejają zapisane kartki papieru. Ostatecznie dziennikarce udało się odjechać z pl. Powstańców po interwencji policji.

W poniedziałek "Wiadomości" TVP w jednym z materiałów opublikowały zdjęcia i nazwiska dziesięciu osób, które - według stacji - brały udział w zdarzeniu. Po emisji materiału w sieci zawrzało. Wielu polityków opozycji, dziennikarzy i komentatorów uznało publikację za skandal, zarzucając TVP złamanie prawa.

"Medialny lincz"

Na wtorkowej konferencji prasowej posłanka klubu PO-KO Kamila Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że upublicznienie wizerunków oraz danych osób protestujących to "próba ich zaszczucia". - oceniła. Zdaniem Gasiuk-Pihowicz TVP dokonała "samosądu", "medialnego linczu" i "próby zastraszenia osób, które chciałyby w przyszłości wziąć udział w jakimkolwiek proteście przeciwko działaniom telewizji publicznej".

- oceniła Gasiuk-Pihowicz. Jej zdaniem "Wiadomości" TVP naruszyły także prawo do ochrony życia prywatnego, a co za tym idzie - każdy poszkodowany będzie mógł się domagać odszkodowania w postępowaniu cywilnym.

Posłanka PO-KO zapowiedziała złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby zarządzające TVP, które przetwarzały dane osobowe, choć - jak oceniła - ich przetwarzanie nie było dopuszczalne.

Posłanka PO-KO Monika Wielichowska podkreśliła, że związane z Platformą Biuro Interwencji Obywatelskich udzieli pomocy osobom, których wizerunki zostały upublicznione.

Apel o bojkot

Wielichowska zaapelowała do premiera Mateusza Morawieckiego o wstrzymanie rekompensaty dla publicznej radiofonii i telewizji z tytułu utraconych w latach 2018-19 opłat abonamentowych w wysokości 1 mld 260 mln zł, ponieważ - jak mówiła - jest ona "fabryką propagandy", "partyjną tubą PiS", "kłamstwem" i "mową nienawiści".

Posłanka zaapelowała też do "wszystkich sił politycznych" o zaprzestanie uczestnictwa w programach telewizji publicznej.

Szef Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski podkreślił, że "osoby demonstrujące przed TVP same przedstawiają się i chwalą swoją działalnością". "Wielokrotnie brały udział w antyrządowych protestach. Wielokrotnie były pokazywane i opisywane przez media" - napisał na Twitterze. Według niego takie publikacje znalazły się w "Gazecie Wyborczej" oraz na portalach Oko.press i naTemat.

Komenda Stołeczna Policji przekazała w poniedziałek, że funkcjonariusze ustalili dotychczas personalia ośmiu osób uczestniczących w zajściu przed TVP. Wśród nich - jak podano - "są te, które wielokrotnie brały udział we wcześniejszych zgromadzeniach pod Sejmem". Policja skierowała też do sądu pierwsze wnioski o ukaranie uczestników sobotniego protestu.

Burza w sieci

"Skandaliczne zachowanie i złamanie prawa przez funkcjonariuszy @TVP Jacka Kurskiego" - napisał na Twitterze poseł PO Andrzej Halicki. Zapewnił, że kierowane przez niego (związane z Platformą) Biuro Interwencji Obywatelskich "pomoże każdej osobie, której prawa zostały pogwałcone".

Przewodniczący klubu PO-KO Sławomir Neumann zwrócił się z pytaniem do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego oraz Policji "skąd TVP posiadała dane osobowe osób protestujących przed budynkiem TVP?". "Oczekujemy informacji kto te dane przekazał i na jakiej podstawie prawnej. Panie Ministrze czy te dane pochodzą z materiałów operacyjnych policji?" - zwrócił się na Twitterze do Brudzińskiego. Szef MSWiA nie wypowiedział się w poniedziałek wieczorem w tej sprawie.

Panie Ministrze @jbrudzinski i @PolskaPolicja proszę o info skąd TVP posiadała dane osobowe osób protestujących przed budynkiem TVP?
Oczekujemy informacji kto te dane przekazał i na jakiej podstawie prawnej.
Panie Ministrze czy te dane pochodzą z materiałów operacyjnych policji?

Sławek Neumann (@SlawekNeumann) February 4, 2019

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, odpowiadając byłej minister nauki i szkolnictwa wyższego Lenie Kolarskiej-Bobińskiej, czy TVP naruszyła "prawa osób, które zostały +napiętnowane+ publicznie?", napisał na Twitterze: "Jeżeli nie może tego robić nawet policja (chyba, że są wydane listy gończe), to tym bardziej takich metod nie może stosować telewizja, zwłaszcza publiczna".

Jeżeli nie może tego robić nawet policja (chyba, że są wydane listy gończe), to tym bardziej takich metod nie może stosować telewizja, zwłaszcza publiczna.

Adam Bodnar (@Adbodnar) February 4, 2019

"Panie Rzeczniku @Adbodnar media wielokrotnie podawały dane uczestników protestów. Poniżej artykuł @oko_press z sierpnia 2018 r. w którym pedantycznie zadbano o to by nie przekręcić żadnego nazwiska. Dlaczego wtedy Pan nie interweniował?! Chyba nie dlatego, ze jest Pan stronniczy?" - odpowiedział Bodnarowi szef TAI.

Posłanka PiS i członkini Rady Mediów Narodowych Joanna Lichocka uznała, że Rzecznik Praw Obywatelskich "mija się z prawdą". Zarzuciła mu też, że jest "stroną sporu politycznego i nadużywa stanowiska do walki politycznej". "Ci państwo brali udział w publicznym +proteście+, +demonstrowali+. Można zatem ujawniać ich wizerunek i nazwiska jak w przypadku każdego publicznego wystąpienia" - zapewniła na Twitterze.

W podobnym tonie wypowiedział się stołeczny radny PiS, prawnik Sebastian Kaleta. "Panie Rzeczniku, proszę nie pisać głupot. Osoby działające publicznie, np. udzielając licznych wywiadów, same rezygnują z ochrony swojego wizerunku w tym zakresie. To tak jakby po wczorajszej konwencji, Robert Biedroń miał pretensje do mediów, którym nie udzielił zgód wizerunkowych" - napisał na Twitterze.

Emilewicz: To jest na pewno niestosowne

Minister przedsiębiorczości i technologii pytana w Radio Plus o materiał "Wiadomości" powiedziała, że jeszcze kilkanaście dni temu "cała scena polityczna, w tym przede wszystkim opozycja", żyła apelami i nawoływaniami o tym, by ograniczyć język nienawiści. - – stwierdziła.

Dodała, że czytując wpisy liderów opozycji na Twitterze, to nie widzi w ich słowach odzwierciedlenia apeli, np. o. Wiśniewskiego. Zaznaczyła, że rząd nie zatwierdza ramówki, ani tym bardziej nie notyfikuj materiałów przygotowywanych przez TVP.

- – skomentowała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj