W środę w ramach zabezpieczenia powództwa Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie nakazujące wydawcy "Gazety Polskiej" wycofanie z dystrybucji dodanych do tygodnika naklejek z hasłem: "Strefa wolna od LGBT". Postanowienie sądu zostało podjęte po wniosku pełnomocników współorganizatora Marszu Równości w Lublinie Bartosza Staszewskiego. Wydawca "Gazety Polskiej" - Niezależne Wydawnictwo Polskie - zapowiedział, że po otrzymaniu z sądu postanowienia zaskarży tę decyzję.
W piątkowym komunikacie Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP podkreśliło, że decyzję warszawskiego sądu przyjęło "z oburzeniem". - czytamy w oświadczeniu, w którym przypomniano jednocześnie, że cenzura prewencyjna jest "konstytucyjnie zakazana i niedopuszczalna w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka".
Z - czytamy dalej.
CMWP SDP za "szczególnie bulwersujące" uznało to, że sąd motywuje swoją decyzję "koniecznością zabezpieczenia roszczenia jednej osoby fizycznej, przez co stwarza niebezpieczny precedens zagrażający w przyszłości funkcjonowaniu w Polsce rynku wolnych mediów". - napisano w oświadczeniu.
- podkreślono.
Centrum zwróciło też uwagę na to, że decyzja sądu może okazać się "przeciwskuteczna", ponieważ "nagłośnienie sprawy poprzez kontrowersyjną i pospieszną decyzję przez tak ważną w demokratycznym ustroju politycznym instytucję, jaką jest sąd, powoduje, iż informacja prasowa na ten temat zamienia się w dodatkową reklamę medium, które sąd chce wycofać ze sprzedaży". Jak czytamy, w związku z tym wydana decyzja staje się "praktycznie niewykonalna". - wskazano.
- oceniło Centrum.
Do "Gazety Polskiej" z 24 lipca br. dodane są naklejki z napisem: "Strefa Wolna od LGBT". Na naklejkach widnieje przekreślony tęczowy symbol, nawiązujący do flagi ruchu LGBT. Naklejki skrytykowali m.in. politycy PO, Nowoczesnej, Wiosny, Razem i SLD.