Rektor UJ prof. Wojciech Nowak, po zapoznaniu się z dokumentem złożonym przez Rzecznik Dyscyplinarną prof. Iwonę Niżnik-Dobosz, podjął decyzję o rozwiązaniu stosunku pracy bez zachowania okresu wypowiedzenia, czyli o zwolnieniu dyscyplinarnym pracownika – poinformował rzecznik prasowy UJ Adrian Ochalik.

Reklama

W przesłanym przez niego oświadczeniu czytamy też, ze względu na wagę sprawy i postawione zarzuty, rzecznik dyscyplinarna wniosła o wszczęcie postępowania do komisji dyscyplinarnej przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a władze uniwersytetu zatwierdziły ten wniosek.

W poniedziałek zakończyło się postępowanie wyjaśniające ws. Macieja M., adiunkta w Instytucie Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ.

Centrum Informacji TVP potwierdziło we wtorek, że Maciej M. jest współpracownikiem oddziału krakowskiego telewizji, ale - jak podkreśliło w przesłanej PAP informacji - "w związku z doniesieniami prasowymi współpracę zawieszono do czasu wyjaśnienia sprawy".

Postępowanie ws. pracownika rzecznik dyscyplinarny UJ wszczął w czerwcu ub.r. po tym, jak grupa 20 studentek i studentów Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych złożyła oficjalną skargę do pełnomocnika rektora UJ ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów. Pismo dotyczyło – jak podała uczelnia – "naruszenia godności zawodu nauczyciela akademickiego przez dopuszczenie się czynów posiadających atrybuty dyskryminacji i molestowania, a w konsekwencji naruszenia godności osobistej i czci osób dotkniętych tymi zachowaniami".

Decyzją władz uczelni M. został zawieszony w wykonywaniu obowiązków od 1 sierpnia 2019 r. do 31 stycznia 2020 (31 stycznia rzecznik w oficjalnym piśmie postawił zarzuty M.).

Od 1 lutego do 30 czerwca 2020 ze względu na toczące się postępowanie, rektor UJ zwolnił dr M. z wykonywania obowiązków dydaktycznych i organizacyjnych, co w praktyce oznacza, że został odsunięty od prowadzenia zajęć ze studentami.

W latach 2013-2015 M. był także związany z krakowskim Uniwersytetem Papieskim. Jak wynika z informacji przekazanych PAP przez tę uczelnię, do jej władz nigdy nie dotarły żadne niepokojące sygnały o nadużyciach.

Sprawę pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza".