Tygodnik powołuje się na sprawdzone dane Federalnego Urzędu Statystycznego.

Konkretne liczby

Okazuje się, że w 2024 roku po raz pierwszy od ćwierćwiecza więcej Polaków wyjechało z Niemiec niż przyjechało do Niemiec. Saldo ujemne wynosi ponad 12 tys. osób.

Reklama

"Der Spiegel" cytowany przez Deutsche Welle przypomina, że "Niemcy były długo magnesem dla wschodnich sąsiadów. Od zjednoczenia kraju w 1990 r., decydującym czynnikiem przesądzającym o atrakcyjności Niemiec była ich siła ekonomiczna. Obecnie w Niemczech mieszka ponad 860 000 Polaków" – co stanowi piątą pod względem liczebności grupę obcokrajowców. Natomiast liczbę wszystkich osób z polskimi korzeniami szacuje się aż na 2,2 mln.

Zarazem gwałtownie spada liczba emigrantów do Niemiec. W 2023 roku było ich niemal 100 tys., a już w 2024 roku – o jedną czwartą mniej.

Reklama

Podpora rynku pracy

"Polscy migranci uważani są za ponadprzeciętnie zintegrowanych i za podporę rynku pracy. Wykonują zawody, w których brakuje pracowników – pielęgnują osoby w podeszłym wieku, sprzątają, są inżynierami i lekarzami. Prominenci z polskimi korzeniami są trwałym elementem niemieckiej tożsamości – piłkarz Lukas Podolski czy były sekretarz generalny CDU Paul Ziemiak" – przytacza za "Spieglem" Deutsche Welle.

"W relacjach pomiędzy obu sąsiednimi krajami najwidoczniej jednak coś pękło" – ocenia niemiecki tygodnik. Z sondażu Instytutu Badań Rynku Pracy i Kształcenia Zawodowego wynika, że Polacy częściej niż inne narodowości rozważają wyjazd z Niemiec.

Według innego badania tego samego Instytutu 38 proc. Polaków jako powód wyjazdu z Niemiec podaje "nadmierną biurokrację", zaś 17 proc. – dyskryminację.

Antysłowiański rasizm

W Niemczech są udowodnione przypadki dyskryminacji Polek i Polaków – uważa Kamila Schoell-Mazurek, szefowa Polskiej Rady Społecznej. Polacy mają być ofiarami antysłowiańskiego rasizmu, często ze względu na polski akcent. Problemem jest również dyskryminacja strukturalna.

Zdaniem Schoell-Mazure o spadku atrakcyjności Niemiec decyduje mieszanka powodów ekonomicznych i politycznych. "Przez długi czas wschodnioeuropejscy migranci zatrudniani byli w niskopłatnych zawodach, często na czarno. Pomimo obowiązującego dla Polaków od 2011 roku swobodnego przepływu pracowników, wielu z nich nadal nie porusza się swobodnie po niemieckim rynku pracy. Ich dyplomy często nie są uznawane, a szanse na awans znikome" – twierdzi szefowa Polskiej Rady Społecznej. "Jej zdaniem istotną rolę w podejściu Polaków do Niemiec odegrał też propagowany przez osiem lat rządów PiS negatywny obraz zachodniego sąsiada" – czytamy.

Koniec ziemi obiecanej

Wpływ na obecną sytuacją mają być także zmniejszające się różnice w sytuacji gospodarczej Polski, jednej z najszybciej rozwijających się gospodarek w Unii Europejskie, i jej przeżywającego zapaść ekonomiczną, zachodniego sąsiada. "Niemcy przestały być ziemią obiecaną" – kwituje "Der Spiegel".