Dziennik Gazeta Prawana logo

Maski i twarze Jaruzelskiego

3 października 2008, 03:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dla mnie Wojciech Jaruzelski pozostanie człowiekiem, który pogrzebał nadzieje Polaków. Może szczególnie mocno mojego pokolenia, które wchodziło w dorosłość wraz z nastaniem stanu wojennego. Nie przeszkadza mi to z zaciekawieniem obserwować jego kolejną próbę oczyszczenia własnego imienia - tym razem przed sądem, gdzie członkowie WRON odpowiadają jako "zorganizowana grupa przestępcza" - pisze w DZIENNIKU Piotr Zaremba.

Nie znaczy to, że poraziła mnie odczytywana przez wiele godzin mowa obrończa generała. Mimo nienagannej polszczyzny oskarżonego była drewniana, a zawarte w niej argumenty padły już wiele razy. To prawda, akt oskarżenia jest uwikłany w paradoks - żeby dosięgnąć twórców stanu wojennego, prokuratorzy wolnej Polski muszą się odwoływać do peerelowskiego prawa, do którego trudno żywić skądinąd nabożeństwo. Ale to paradoks każdego sądu nad dawnymi dyktatorami.

Ciekawe jest co innego. Jaruzelski ostatnie lata poświęcił walce o miejsce w historii. To po to czyta setki dokumentów i książek i to po to wysyła nieznośnie długie elaboraty do wszystkich, którzy choć zahaczą o ocenę jego postępowania: historyków, polityków, dziennikarzy. To nie jest tylko walka o przetrwanie wobec prawnych zarzutów - tak naprawdę niegrożących mu więzieniem. Można odnieść wrażenie, że generał, choć używa równocześnie wszystkich, czasem sprzecznych, rodzajów argumentacji, naprawdę uwierzył w swój wizerunek żołnierza-patrioty, który wziął na barki ciężki obowiązek ratowania kraju przed chaosem i sowiecką interwencją.

To wizja sugestywna, ale nieprawdziwa. Prawdziwy portret Jaruzelskiego był inny. Cała jego droga - od pogromcy "wrogów ludu" z lat 40. po szefa państwa, który jeszcze w latach 80. wracał do pomysłu kolektywizacji rolnictwa - to droga dogmatycznego komunisty. On bronił tego systemu nie tylko w strachu przed Rosją. Nawet jeśli na początku były to barwy ochronne młodziutkiego syberyjskiego zesłańca, to szybko przyrosły mu do twarzy.

Równocześnie nie wykluczam, że przy końcu drogi Jaruzelski, dawny wychowanek księży marianów, naprawdę widzi siebie jako rzecznika "polskości". Może należy mu się z tego powodu cień współczucia. Ale na zmianę historycznej oceny jest za późno.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj