Dziennik Gazeta Prawana logo

"Policja chowa głowę w piasek"

20 stycznia 2009, 13:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Policja chowa głowę w piasek"
Inne
Prawdopodobny jest udział w sprawie Olewnika nieznanego jeszcze opinii publicznej środowiska, mającego przemożne przełożenie na świat przestępczy - przypuszcza Andrzej Zybertowicz, profesor socjologii i ekspert ds. bezpieczeństwa państwa. "Pazik mógł racjonalnie oceniać, że nie ma innego wyjścia niż odebranie sobie życia."

Sprawa morderstwa Krzysztofa Olewnika sprawia wrażenie czułego punktu, w którym ogniskują się interesy różnych wpływowych środowisk. Niezależnie, czy przyjmiemy, że w śmierć trzech oprawców Olewnika bezpośrednio zamieszane były inne osoby, czy że były to wymuszone samobójstwa, trzeba założyć, że . Potrafiła przekonać ich, że ceną za dalsze życie może być np. ogromne cierpienie osób im bliskich albo że "nie będą mieli oni życia" w więzieniu.

Prawdopodobne jest więc w uczestnictwo w sprawie Olewnika nieznanego jeszcze opinii publicznej środowiska, mającego przełożenie na świat przestępczy - przełożenie tak przemożne, że Robert Pazik mógł zakładać, że bezpieczeństwa nie zapewnią mu nawet przenosiny do innego zakładu karnego. Taką siłę rażenia ma przestępczość zorganizowana lub instytucja publiczna "przechwycona" przez nieformalną grupę interesów. W takim "starciu” Pazik mógł racjonalnie oceniać, że nie ma innego wyjścia niż odebranie sobie życia.

To wersja wysoce prawdopodobna i wymagająca sprawdzenia. Przewiduję jednak, że . Dość typową, ale niestety racjonalną, postawą polskiego policjanta, prokuratora lub sędziego jest bowiem mała dociekliwość. Policjant prowadzący sprawy upadłości firm powiedział mi, że kiedy materiał daje "wyjście” na sędziów, jego przełożeni nagle tracą zapał do rozwikłania sprawy. Unikają kłopotów. Podobnie nasz wymiar sprawiedliwości i wiele innych instytucji publicznych. Dlatego nie spodziewam się, byśmy o nawarstwiających się wokół śmierci Olewnika tragediach poznali pełną prawdę.

Warto jednak wyciągać wnioski ogólniejsze. Jedną z przyczyn podtrzymujących takie postawy jest tolerowanie przez polityków i opinię publiczną zjawiska konfliktu interesów. Sytuacja min. Zbigniewa Ćwiąkalskiego była tu klasyczna. Tylko jeden przykład: miał nadzorować postępowania prokuratorskie prowadzone wobec biznesmenów, którym on sam jako adwokat świadczył usługi prawne. W podobnej sytuacji jest obecny szef ABW Krzysztof Bondaryk.

Podwładni szefów uwikłanych w konflikt interesów nie są przecież takimi idiotami, by zbyt głęboko angażować się w wyjaśnianie drażliwych (czytaj: ważnych dla silnych grup interesów) spraw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj