Wyciszona rozmowa. Bardziej rozmowa niż telewizyjny program.
Próbuję nieco bezładnie streścić zasadniczą część najnowszego programu . To w nim Barbara Jackiewicz apelująca o prawo skrócenia życia swojego syna mogła się spotkać przed kamerami z posłem PO Jarosławem Gowinem opierającym się pomysłom zalegalizowania eutanazji.
Strasznie ciężko jest podsumowywać jakimikolwiek słowami rzeczową spokojną i tym straszniejszą relację tej kobiety o własnym losie. Bo nikt z nas nie jest w stanie tak naprawdę wczuć się w rolę pani Barbary. Ale też nikt z nas nie jest w stanie zdjąć z ustawodawców, ludzi stanowiących i wykonujących prawo, odpowiedzialności za ogólnie obowiązujące normy, bo przecież nigdy nie pisze się ich dla jednego przypadku.
Gdyby przyjąć, że prawa do ponoszenia tej odpowiedzialności nie ma nikt poza osobami doświadczonymi przez los, skazalibyśmy się na permanentną anarchię.
Nie zmienia to faktu, ze każda konkluzja brzmi w takim przypadku sztucznie, by nie rzec: fałszywie, każda jest porażką i źródłem bólu. Sekielski słusznie pytał, czy apel pani Jackiewicz, która przecież jednym tchem chce śmierci dla "ciała" swego syna i mówi o nim nadal z czułością, nie jest jednak wołaniem o pomoc osoby udręczonej, osamotnionej we własnym nieszczęściu, zdradzonej przez instytucje społeczne, przez opieszałych i bezdusznych lekarzy?
Ja sam taką odpowiedź znajduję we własnych przekonaniach antyeutanazyjnych, bliskich Gowinowi. Znajduję ja w pytaniu o granice, które niebezpiecznie jest przekraczać. A równocześnie mam poczucie, że pani Jackiewicz opuszczonej nie tylko przez ludzkie instytucje, także przez zwykle szczęście mogę zaoferować niewiele więcej poza swoim współczuciem. I poza jałowym przekonaniem, ze czasem prawo musi się wydawać bezduszne.
Zmienili muzykę, dekorację, pozbyli się z nowego studia towarzyszącej im do tej pory publiczności. Za pokazanie nam nie wrzawy, a rozmowy gotowy im jestem wybaczyć niezbyt przemyślany wstęp sprowadzający się do pseudohumorystycznego przeglądu wydarzeń z tygodnia. Nad tym mam nadzieję jeszcze popracują. Zaofiarowali nam coś, co w naszych telewizjach widzi się nieczęsto.