Tropiony, wręcz zaszczuty przez dziennikarzy nie może nawet w piłkę pograć podczas sejmowych głosowań. Nawet Janusz Palikot jakby z mniejszym przekonaniem próbował przekierować debatę na ten temat wysportowanej sylwetki premiera zderzonej z niewysportowaną - Jarosława Kaczyńskiego. Bo wprawdzie z wciąż korzystnych dla PO sondaży wynika, że to jeszcze działa. Ale może łatwo przestać działać. I co wtedy?
>>> Luiza Zaleska: Donald Tusk - piłkarz czy premier?
Zmuszona oglądać Palikota jako poważnego intelektualistę podejmującego się takich wyzwań jak ustawodawstwo eutanazyjne. Więc po kolejnych porcjach starych dowcipów pragmatyk Palikot poszukał sobie nowych zajęć. I zgłosił się z tym do mediów.
Nie twierdzę, że jest on intelektualnie niezdolny do tego, aby odgrywać rolę reformatora dotykającego spraw ostatecznych - życia i śmierci. To inteligentny, zręczny, nawet jeśli nie zawsze panujący nad językiem polityk. Twierdzę, że cynizm, właśnie cynizm, a nie błazenada, tak przyrósł do jego twarzy, że trudno mu odgrywać rolę zatroskanego o przyszłość świata humanitarysty. Łatwiej jest zadeklarować użyczenie samolotu nieuleczalnie choremu, niż zamarkować zainteresowanie serio cudzym losem. A może poseł z Biłgoraja próbuje nie udawać, może chce być naprawdę serio, ale już mu się to nie udaje? No w takim razie jest jeszcze gorzej.