"Ze zdziwieniem czytam opinie niektórych komentatorów, którzy trzymają kciuki za to, by nie powiodło się ich konkurencji politycznej i są gotowe zrobić z każdej igły widły, rozdymając drobne sprawy do niebotycznych rozmiarów. A tymczasem inne partie, zwłaszcza PO, mają dużo większy kłopot z układaniem własnych list na wybory europejskie" - komentuje startujący w eurowyborach poseł PiS Paweł Kowal
Nie przypominam sobie, by tak szeroko komentowano słynny kłopot na liście wyborczej PO w Krakowie, gdy kandydatką znienacka została Róża Thun, a na trzecie miejsce spadł doskonały europarlamentarzysta Platformy Bogusław Sonik. . I to mimo że posłanka Platformy Elżbieta Łukacijewska, o czym ćwierkały wszystkie wróble w Rzeszowie, od kilku lat szykowała się do tego, by zająć pierwsze miejsce.
Nasza propozycja w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest prosta i jasna. . A wyborcy muszą wybrać, czy wolą głosować piosenkarzy, polityków z innej epoki, czy na ludzi, którzy rzeczywiście są gotowi pracować w Parlamencie Europejskim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane