Najważniejszą z obietnic miał być polski cud. Nikt oczywiście racjonalnie myślący w żaden cud nie wierzył, ale kampania przekonała miliony ludzi, że można pójść na skróty. Na szczęście dla kraju i ku rozczarowaniu pierwszy raz biorących w głosowaniu,
. Wszystko przykrywa niebywała aktywność medialna i propagandowa rządu. Pierwszy etap rządów około (pół roku) upłynął na podtrzymywaniu wyborczej euforii i to się udało. Koszt tego był jednak wielki, bo rząd musiał zrezygnować z najtrudniejszych społecznie decyzji, a właśnie wtedy miał mandat, by je przeprowadzić.
Przez drugie pół roku . W rezultacie w połowie roku kompletnie zabraknie pieniędzy w kasie państwa i potrzebna będzie szybka nowelizacja. . W podobną pułapkę wpakowały się firmy, kupując bardzo niebezpieczne opcje: zabezpieczające... przed wzrostem
wartości złotego. Oczywiście rząd nie powinien siać paniki, ale przekonywanie, że naszemu rynkowi nic nie grozi, wyrządziło gigantyczne i w dodatku trudne do pełnego oszacowania
szkody.
Trzecie półrocze rządów to poszukiwanie winnego. Kryzys stał się oczywisty, ludzie tracą pracę, firmy zagrożone upadkiem - . Do wyborów europejskich dadzą radę tak ciągnąć.
Co potem? Nie wygląda na to, by rząd wiedział, jak z tego wybrnąć. Oczywiście bardzo przychylne obecnej ekipie media łagodzą moment, gdy będzie musiał stanąć w prawdzie. Moment ten jednak nadejdzie. Było pięknie i obiecująco, wyszło jak zwykle.