Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcemy być traktowane po partnersku

26 sierpnia 2009, 11:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Chcemy być traktowane po partnersku
Inne
Premier nie kazał szukać kobiet, był a dwa lata kandydował z list PO do Sejmu. Zachęca jednak, by nie odpuszczały sobie polityki, bo Polki doskonale sprawdzają się na eksponowanych stanowiskach - podkreśla Joanna Fabisiak, posłanka PO.

Opinia premiera Donalda Tuska co do wprowadzenia parytetów jest znana. Sprowadza się do tego, by na naszych listach byli najlepsi. Nie kobiety, nie mężczyźni. Najlepsi po prostu. A co do samych parytetów... Niedawno w krótkim odstępie czasu przerabialiśmy dwa razy wybory parlamentarne. Zarówno w 2005, jak i 2007 roku kobiety obyły się bez żadnych specjalnych przywilejów. Natomiast teraz cała sprawa jest sprowadzana do pomysłu SLD, bo to Sojusz pierwszy mówił głośno o wprowadzeniu parytetów.

Prawdę mówiąc, w Platformie Obywatelskiej takiej dyskusji już nie ma. Stawia się za to na dobrze przygotowane osoby gotowe do sprawowania funkcji państwowych. A kobiety miały zarówno w PO, jak i w innych partiach swoje miejsce na listach wyborczych w sposób naturalny. Sama znalazłam się na dobrym miejscu, co obyło się bez większych wysiłków.

Myślę, że w polityce najważniejsze jest to, by po partnersku traktować zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Z całą pewnością ja i wszystkie moje koleżanki – posłanki Platformy – jesteśmy przeciwko parytetom. Dlaczego? Bo są sztuczne i formalizują życie w najgorszym tego słowa znaczeniu.

Dla danego terenu trzeba ustalać tych polityków, którzy mają poparcie społeczne. Za tym idzie szereg elementów. Przygotowanie merytoryczne, doświadczenie, zaplecze, czyli ludzie, z którymi się pracuje. Merytoryczna, rzetelna ocena kandydatek już istnieje w Platformie i póki co ma się dobrze. W rządzie jest wiele kobiet. Taka jest polityka tej partii – nie ma nierówności, nie ma preferencji płci. Jest preferencja merytoryczności. Choć, wiem, istnieją partie, w których kobiety są w sposób sztuczny pokazywane.

Osobiście czuję się bardzo dobrze w Platformie. Donald Tusk na pewno nie kazał nikomu nagle szukać kobiet, by za dwa lata mogły kandydować z list PO do Sejmu. Pojawiające się ostatnio artykuły są sporą nadinterpretacją naszych rozmów. Fakt, mówiliśmy, że kobiety za mało angażują się w życie poza domem. I że kobiety z własnej woli nie chcą wdawać się w politykowanie, bo mają wrażenie, że tracą czas. Tym bardziej przy takim nawale obowiązków, jakie ma na co dzień przeciętna Polka.

Polityka wymaga czasu i „pazura”. Premier Tusk zachęca kobiety, aby brały sprawy we własne ręce i by nie odpuszczały sobie z góry polityki. Kobiety doskonale się sprawdzają na eksponowanych stanowiskach i zachęcam, by nie rozglądały się dookoła, kto w następnych wyborach będzie kandydował. Zamiast tego niech w końcu postawią na siebie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj