Dziennik Gazeta Prawana logo

"Jak bronić media przed służbami"

12 października 2007, 15:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przedwczoraj w TVP Antoni Macierewicz podał, że w latach 90. w polskich mediach WSI miała ponad stu agentów. Z ustaleń Komisji Likwidacyjnej WSI wynika, że nie rejestrowano niektórych najważniejszych agentów, tak więc współpracowników mogło być więcej i, być może, niektórych ważnych nazwisk nie poznamy - pisze w "Fakcie" prof. Andrzej Zybertowicz.

W obecnym stanie prawnym w niektórych przypadkach służby cywilne i wojskowe mają prawo dysponować agenturą w mediach, ale tylko za wiedzą premiera, który musi być zawsze informowany o takim fakcie. Ponieważ środowiska korespondentów zagranicznych na całym świecie nasycone są agentami, to nasze państwo nie może zrezygnować ze współpracy z polskimi dziennikarzami. Inaczej Polska stałaby się rajem dla obcych wywiadów.

Jednak w przypadku infiltracji środowiska dziennikarskiego przez WSI w latach 90. mamy do czynienia z nadużyciem. W świetle podanych informacji nadmierna aktywność WSI w mediach, kontrastowała ze słabą kontrwywiadowczą ochroną wschodniej granicy. Jeżeli to się potwierdzi, będzie to dowód, że wywiad wojskowy nie służył państwu, a grupom interesu - niekoniecznie tylko krajowym i raczej nie ściśle politycznym. Uproszczeniem jest twierdzenie, że WSI były po prostu tajnym ramieniem środowisk postkomunistycznych, czyli SLD. Wydaje się, że wystąpił proces znacznej autonomizacji tych służb. Dlatego, przy sympatii kadry kierowniczej WSI wobec postkomunistów, służba ta gromadziła "haki" także na polityków lewicy. Fakt, że przez 17 lat, aż do momentu powołania Komisji Likwidacyjnej i Weryfikacyjnej, nikomu nie udało się prześwietlić tych struktur, świadczy, że skutecznie neutralizowały one wszelkie próby kontroli, bez względu na to, kto je podejmował.

Jak bronić się przed bezprawną infiltracją mediów przez służby? Istnieją cztery sposoby. Po pierwsze, przez regulacje prawne, które jasno określają zadania i uprawnienia służb. Po drugie, przez procedury kontroli sprawowanej przez kierownictwo służb oraz przez zwierzchników politycznych. Po trzecie, przez nadzór sprawowany przez ministra koordynatora oraz stosowną komisję sejmową. Po czwarte, przez nadzór prokuratorsko-sądowy nad stosowaniem technik operacyjnych (podsłuch, podgląd i kontrola korespondencji). Teoretycznie to wszystko mamy. W praktyce niektóre mechanizmy są słabo doprecyzowane lub źle naoliwione.
Debata publiczna poświęcona likwidacji WSI powinna koncentrować się dziś nie na poszczególnych nazwiskach, ale na mechanizmach: regulacji, kontroli i nadzoru. Tu pewną rolę do odegrania mają także media, gdzie poza dziennikarzami koncentrującymi się na sprawach giełdy, edukacji, polityki parlamentarnej, sportu etc., winni być też i tacy, którzy długofalowo specjalizują się w tematyce służb tajnych.

Andrzej Zybertowicz (53 l.), socjolog, profesor UMK
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj