W obecnym stanie prawnym w niektórych przypadkach służby cywilne i wojskowe mają prawo dysponować agenturą w mediach, ale tylko za wiedzą premiera, który musi być zawsze informowany o takim fakcie. Ponieważ środowiska korespondentów zagranicznych na całym świecie nasycone są agentami, to nasze państwo nie może zrezygnować ze współpracy z polskimi dziennikarzami. Inaczej Polska stałaby się rajem dla obcych wywiadów.
Jednak w przypadku infiltracji środowiska dziennikarskiego przez WSI w latach 90. mamy do czynienia z nadużyciem. W świetle podanych informacji nadmierna aktywność WSI w mediach, kontrastowała ze słabą kontrwywiadowczą ochroną wschodniej granicy. Jeżeli to się potwierdzi, będzie to dowód, że wywiad wojskowy nie służył państwu, a grupom interesu - niekoniecznie tylko krajowym i raczej nie ściśle politycznym. Uproszczeniem jest twierdzenie, że WSI były po prostu tajnym ramieniem środowisk postkomunistycznych, czyli SLD. Wydaje się, że wystąpił proces znacznej autonomizacji tych służb. Dlatego, przy sympatii kadry kierowniczej WSI wobec postkomunistów, służba ta gromadziła "haki" także na polityków lewicy. Fakt, że przez 17 lat, aż do momentu powołania Komisji Likwidacyjnej i Weryfikacyjnej, nikomu nie udało się prześwietlić tych struktur, świadczy, że skutecznie neutralizowały one wszelkie próby kontroli, bez względu na to, kto je podejmował.
Jak bronić się przed bezprawną infiltracją mediów przez służby? Istnieją cztery sposoby. Po pierwsze, przez regulacje prawne, które jasno określają zadania i uprawnienia służb. Po
drugie, przez procedury kontroli sprawowanej przez kierownictwo służb oraz przez zwierzchników politycznych. Po trzecie, przez nadzór sprawowany przez ministra koordynatora oraz stosowną
komisję sejmową. Po czwarte, przez nadzór prokuratorsko-sądowy nad stosowaniem technik operacyjnych (podsłuch, podgląd i kontrola korespondencji). Teoretycznie to wszystko mamy. W praktyce
niektóre mechanizmy są słabo doprecyzowane lub źle naoliwione.
Debata publiczna poświęcona likwidacji WSI powinna koncentrować się dziś nie na poszczególnych nazwiskach, ale na mechanizmach: regulacji, kontroli i nadzoru. Tu pewną rolę do odegrania mają
także media, gdzie poza dziennikarzami koncentrującymi się na sprawach giełdy, edukacji, polityki parlamentarnej, sportu etc., winni być też i tacy, którzy długofalowo specjalizują się w
tematyce służb tajnych.