Jak poinformował Bloomberg, premier Węgier Viktor Orban zaoferował rosyjskiemu przywódcy Władimirowi Putinowi pełną gotowość do pomocy. Agencja dotarła do transkrypcji październikowej rozmowy telefonicznej obu polityków.
Węgry konsultowały się z Kremlem
Orban zapewnił Putina, że jest gotów wspierać go we wszystkich kwestiach, włączając w to zakończenie wojny w Ukrainie. Zaproponował zorganizowanie szczytu przywódców Stanów Zjednoczonych i Rosji w stolicy Węgier.
Z wcześniejszych informacji dziennikarzy śledczych wynika także, że węgierski szef resortu spraw zagranicznych Peter Szijjarto regularnie konsultował z Kremlem stanowisko Węgier w UE w sprawach dotyczących Rosji. Według autorów śledztwa, rozmowy polityków, do których dochodziło regularnie między 2023 a 2025 rokiem, były "gęste od wrażliwych informacji o wewnętrznych ustaleniach w Budapeszcie i Brukseli" oraz "stanowią jaskrawy dowód, że to Rosja stoi za próbami blokowania sankcji UE przez Węgry i Słowację".
Płk Andrzej Derlatka: Jestem przerażony
Tuż przed niedzielnymi wyborami na Węgrzech te doniesienia skomentował w Onecie płk Andrzej Derlatka, były szef Agencji Wywiadu i były ambasador Polski w Korei Południowej. Obserwuję te wszystkie ekscesy na Węgrzech i jestem przerażony. Przecież Orban wynosił informacje nie tylko z Unii Europejskiej, ale również z NATO. Tymczasem Donald Trump udaje, że tego nie dostrzega - powiedział płk Andrzej Derlatka.
Poza realizowaniem zadań zleconych przez Moskwę Szijjarto miał informować Ławrowa o szczegółach poufnych rozmów europejskich dyplomatów. Pojawiły się także informacje świadczące o tym, że Szijjarto razem z Orbanem wynosili oryginalne dokumenty Unii Europejskiej oraz NATO i przekazywali je Rosjanom.
"Rosja miała agentów w organach UE"
Płk Derlatka skomentował, że Rosja cały czas miała tutaj swoją agenturę. Nie trzeba nikogo werbować, skoro się ma agentów w najwyższych organach władzy w Unii Europejskiej i w NATO. Ja jestem tym wszystkim zdruzgotany -powiedział płk Derlatka.
Dodał, że pracował w kwaterze głównej NATO i pamięta, jak mocno dbano tam o względy bezpieczeństwa. Przed wszelkimi spotkaniami były nam odbierane telefony komórkowe. Sale były dodatkowo zabezpieczane przed podsłuchami. A teraz się okazuje, że te wszystkie wysiłki organizacyjne były po nic, dlatego że w środku jest agent, który wynosi informacje na zewnątrz - powiedział.