"Szpital może być zlikwidowany tylko wtedy, kiedy nie jest już potrzebny pacjentom. A my tego ciągle nie wiemy! Nikt do tej pory nie zbadał, która z placówek ma rację bytu, a która jest zbędna" - pisze w "Fakcie" Rafał Janiszewski, niezależny ekspert do spraw ochrony zdrowia.
Sama ekonomia nie może decydować o tym, który ze szpitali trzeba zamknąć. Takie myślenie musi się odbić na pacjentach.
Najgorzej jest jednak, gdy likwidacji dokonuje się rękami komorników i wierzycieli. Jest to wręcz niedopuszczalne. Bo wówczas nikt nad tym nie czuwa, wszystko jest kompletnie nieprzygotowane. W takim wypadku nikt się nie zastanawia co zrobić z pacjentami, którzy są w trakcie leczenia? Najprościej można powiedzieć: trzeba ich odwieźć do innych placówek. Tylko skąd tamte szpitale mają wziąć pieniądze na leczenie?
Szpital może być zlikwidowany tylko wtedy, kiedy nie jest już potrzebny pacjentom. A my tego ciągle nie wiemy! Nikt do tej pory nie zbadał, która z placówek ma rację bytu, a która jest zbędna. Może się więc okazać, że zamknięty zostanie bardzo potrzebny szpital.
Minister zdrowia Zbigniew Religa wstawił się za kliniką we Wrocławiu. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Ale co będzie z wieloma małymi szpitalami? To one są dzisiaj ostoją bezpieczeństwa, bo to one leczą zatrucia czy zapalenie płuc u dzieci.
Szpitale powiatowe czy wojewódzkie zajmują się już poważniejszymi dolegliwościami. Tymczasem minister, nie wstawiając się za mniejszymi placówkami zada kłam powszechnej opinii, że polski system ochrony zdrowia jest powszechny, sprawiedliwy, bo wszyscy mają do niego równy dostęp i daje poczucie bezpieczeństwa.
Najgorzej jest jednak, gdy likwidacji dokonuje się rękami komorników i wierzycieli. Jest to wręcz niedopuszczalne. Bo wówczas nikt nad tym nie czuwa, wszystko jest kompletnie nieprzygotowane. W takim wypadku nikt się nie zastanawia co zrobić z pacjentami, którzy są w trakcie leczenia? Najprościej można powiedzieć: trzeba ich odwieźć do innych placówek. Tylko skąd tamte szpitale mają wziąć pieniądze na leczenie?
Szpital może być zlikwidowany tylko wtedy, kiedy nie jest już potrzebny pacjentom. A my tego ciągle nie wiemy! Nikt do tej pory nie zbadał, która z placówek ma rację bytu, a która jest zbędna. Może się więc okazać, że zamknięty zostanie bardzo potrzebny szpital.
Minister zdrowia Zbigniew Religa wstawił się za kliniką we Wrocławiu. Co z tego wyjdzie, zobaczymy. Ale co będzie z wieloma małymi szpitalami? To one są dzisiaj ostoją bezpieczeństwa, bo to one leczą zatrucia czy zapalenie płuc u dzieci.
Szpitale powiatowe czy wojewódzkie zajmują się już poważniejszymi dolegliwościami. Tymczasem minister, nie wstawiając się za mniejszymi placówkami zada kłam powszechnej opinii, że polski system ochrony zdrowia jest powszechny, sprawiedliwy, bo wszyscy mają do niego równy dostęp i daje poczucie bezpieczeństwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl