Spadek notowań trwa od kwartału
W piątek państwowy ośrodek Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM) podał, że "wskaźnik aprobaty" dla Putina w ubiegłym tygodniu (30.03–5.04) spadł do poziomu 67,8 proc. Jest najniższy od początku inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku.
W porównaniu do poprzedniego tygodnia (23–29.03) notowania Putina obniżyły się o 2,3 punktu procentowego, w ciągu ostatnich czterech tygodni – o 4,9 punktu, a w porównaniu z końcem ubiegłego roku – o 10 punktów. Najniższe od początku inwazji na Ukrainę poziomy osiągnęły także wskaźniki aprobaty dla rządu (40,3 proc.), Dumy Państwowej (41,7 proc.) oraz Rady Federacji, czyli izby wyższej Zgromadzenia Federalnego (41,8 proc.).
Poparcie spadło o ponad jedną trzecią
Jeszcze gorzej rosyjski przywódca wypadł w badaniu otwartym WCIOM, w którym respondentów prosi się o samodzielne wskazanie polityka, któremu "ufają" lub "nie ufają". Zaufanie do niego zadeklarowało raptem 29,5 proc. badanych.
To również najniższy wynik od początku wojny w Ukrainie. W porównaniu z maksimum z ostatnich lat – 48,8 proc. w marcu 2024 roku – wskaźnik ten zmniejszył się o ponad jedną trzecią.
"Wskaźnik aprobaty" to "wskaźnik strachu"
Jak przypomina politolog Abbas Galliamow, cytowany przez serwis "Moscow Times", w szczytowym momencie – w 2015 roku – poziom zaufania sięgał 71 proc. Od tego czasu realne poparcie dla Putina spadło ponad dwukrotnie. Zdaniem Galliamowa niewykluczone, że w przyszłości dane te przestaną być publikowane.
Utrzymujący się w okolicach 70 proc. oficjalny "wskaźnik aprobaty" dla Putina – który według WCIOM pozostaje stosunkowo stabilny – nie jest w ocenie eksperta rzeczywistą miarą poparcia, lecz raczej "wskaźnikiem strachu". Odzwierciedla on nie faktyczny poziom aprobaty w społeczeństwie, lecz liczbę osób, które nie obawiają się powiedzieć państwowym ankieterom, że nie popierają prezydenta. Z badań wynika jednak, że takich osób stopniowo przybywa.
Putin nie zatrzyma spadku poparcia kolejnymi represjami
Zmiana nastrojów może wynikać z kilku czynników. Wśród nich wymienia się m.in. blokowanie komunikatorów (WhatsApp czy Telegram) i ograniczenia w dostępie do internetu, niespełnione nadzieje na porozumienie z USA w sprawie Ukrainy, a także narastające zmęczenie wojną, która coraz mocniej odbija się na gospodarce.
W rozmowie z "Moscow Times" rosyjska socjolożka Jelena Koniewa porównuje poparcie dla Putina do ogromnej kuli śnieżnej, która zaczyna się topić.
– Załamanie poparcia nie nastąpi od razu – będzie topnieć stopniowo – wyjaśnia badaczka. – To powolna, ale naprawdę znacząca zmiana. Nie da się jej powstrzymać kolejnymi represjami, ponieważ przyczyn jest zbyt wiele.