Dziennik Gazeta Prawana logo

Budapeszt to potężny bastion szpiegów Putina. Zdemaskowano dyplomatów

dzisiaj, 14:37
[aktualizacja 23 minut temu]
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
węgry Rosja rosyjskie służby GRU FSB
Budapeszt to potężny bastion szpiegów Putina. Zdemaskowano dyplomatów/Shutterstock
Niemal połowa personelu rosyjskiej ambasady w Budapeszcie może mieć związki ze służbami specjalnymi Kremla – wynika ze śledztwa niezależnych rosyjskich dziennikarzy. Spośród 47 pracowników placówki aż 15 ma bezpośrednie powiązania z wywiadem, a kolejnych sześciu może z nim współpracować. Jest ich więcej niż w placówkach dyplomatycznych w Brukseli, gdzie znajdują się siedziby NATO oraz wielu instytucji Unii Europejskiej.

Ambasada w Budapeszcie jest podejrzanie rozrośnięta

Według ustaleń serwisu Agentstwo w ambasadzie Rosji na Węgrzech pracuje 47 osób. Oznacza to wyjątkowo liczną reprezentację dyplomatów jak na kraj tej wielkości. Dla porównania – w rosyjskiej ambasadzie na Słowacji, państwie niemal dwukrotnie mniejszym pod względem liczby ludności (5,4 mln wobec 9,5 mln mieszkańców Węgier), zatrudnionych jest zaledwie 12 pracowników.

Co więcej, ze śledztwa dziennikarzy serwisu wynika, że nawet 21 osób pracujących w budapesztańskiej placówce, czyli niemal połowa, może mieć związki z rosyjskimi służbami.

Szmidt ma związki z GRU. Jego sąsiad miał powiązania z Gonzalezem

Jednym ze sztandarowych przykładów jest pierwszy radca ambasady, 43-letni Wiaczesław Szmidt (na zdjęciu głównym po lewej). Z analizy wyciekłych danych wynika, że w 2011 roku był szefem sztabu jednostki wojskowej nr 12423 należącej do Wojsk Rakietowych Przeznaczenia Strategicznego. W 2024 roku jako adres zamieszkania wskazał budynek przy ulicy Marszałka Biriuzowa w Moskwie, gdzie zameldowanych jest co najmniej trzech funkcjonariuszy GRU.

Co ważne, jeden z nich pracował jako asystent attaché wojskowego w ambasadzie Rosji w Rumunii i w 2025 roku został uznany za osobę niepożądaną. Inny był zatrudniony w placówkach dyplomatycznych w Brazylii i Mozambiku i kontaktował się z Siergiejem Turbinem – opiekunem agenta GRU Pablo Gonzaleza (naprawdę Pawła Rubcowa).

Gonzalez był zaangażowany w działania wymierzone w rosyjską opozycję, w tym obserwację Aleksieja Nawalnego i Żanny Niemcowej. Został aresztowany w Polsce.

Inni wytropieni agenci – jest tu też tłumacz Putina

Wśród osób o podobnych powiązaniach wymieniany jest pierwszy radca Aleksiej Szaposznikow (na zdjęciu głównym po prawej), który pracował w Rossotrudniczestwie (jej pełna nazwa brzmi: Federalna Agencja ds. Wspólnoty Niepodległych Państw, Rodaków Mieszkających za Granicą i Międzynarodowej Współpracy Humanitarnej). Instytucja ta jest uznawana za przykrywkę do działalności rosyjskich służb. W prywatnych kontaktach wielu osób figurował jako "Lesza FSB-sznik", czyli osoba powiązana z Federalną Służbą Bezpieczeństwa.

Z kolei przedstawiciel handlowy w ambasadzie, Siergiej Leluk, pracował w przeszłości w Centralnym Archiwum Ministerstwa Obrony Rosji i był zameldowany na terenie jednostki wojskowej nr 64176. Jego adres w Moskwie pokrywa się z miejscem zamieszkania funkcjonariuszy GRU pracujących wcześniej w ambasadach Rosji w Iraku i Szwajcarii. Wśród osób powiązanych ze służbami wskazywany jest także doradca Jurij Czernikow, którego rodzina podawała adres związany z siedzibą GRU przy Szosie Choroszewskiej w Moskwie.

Powiązania z aparatem bezpieczeństwa mogą mieć także inni pracownicy placówki – m.in. dyplomaci związani wcześniej z instytucjami radiotechnicznymi i kryptograficznymi. Szczególną rolę odgrywa radca Tigran Garibjan, który pełni funkcję tłumacza Władimira Putina podczas jego spotkań z premierem Viktorem Orbanem – uczestniczy w rozmowach przywódców także wtedy, gdy odbywają się one w Moskwie.

Zbliża się koniec rządów Orbana? Putin przysłał swoich ludzi

Według szacunków serwisu Politico z 2022 roku oficerowie wywiadu stanowili zwykle 10–20 proc. personelu placówek dyplomatycznych w Brukseli. W Budapeszcie skala ich obecności może być ponad dwukrotnie większa.

Znaczenie Węgier dla Kremla rośnie w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych. Głosowanie zaplanowane na niedzielę jest najpoważniejszym testem dla Viktora Orbana od 16 lat. Z sondażu ośrodka Median wynika, że jego partia Fidesz może zdobyć 49–55 mandatów w 199-osobowym parlamencie, podczas gdy opozycyjna TISZA Petera Magyara może liczyć na 138–142 miejsca.

Portal Vsquare informował wcześniej, że do Budapesztu przybyło pod przykryciem dyplomatycznym trzech funkcjonariuszy GRU, których zadaniem miało być oddziaływanie na wynik wyborów i zwiększenie szans Orbana na zwycięstwo. Według "Financial Times" plan tej operacji miał zostać zatwierdzony przez Władimira Putina.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj