Obserwatorzy i uczestnicy życia politycznego zastanawiają się w DZIENNIKU, czy Polsce potrzebna jest dyskusja o ochronie życia poczętego.
Prof. Lena Kolarska-Bobińska
socjolog
Debata aborcyjna została rozkręcona ze względów politycznych. Podzieli ona i tak już podzielone społeczeństwo oraz wypromuje ugrupowania mające najbardziej wyraźne stanowisko w tej kwestii. Zyska oczywiście LPR oraz lewica - ale pod warunkiem, że jasno określi swoje stanowisko wobec kwestii aborcyjnych oraz propozycji zmiany konstytucji. Stracą partie, które nie mają w tych kwestiach jednoznacznego stanowiska, które są wewnętrznie podzielone pod względem ideologicznym. Dotychczas PiS dyscyplinowało swoich koalicjantów, bo chciało zrealizować swoje cele wyborcze: utworzenie Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych. Obecnie koalicjanci poczuli, że pewien etap się zakończył, a rząd dryfuje. Wyczuli okazję, by odzyskać swoje dawne elektoraty. Może tak się stać, że chcąc odzyskać elektorat, LPR doprowadzi do przyspieszonych wyborów.
Ewentualne referendum w tej sprawie może przynieść nieoczekiwane rezultaty. Często ludzie w referendum nie głosują w sprawie, której ono dotyczy, ale wyrażają swoją niechęć, frustrację wobec władzy. Dlatego po stronie zwolenników "pro-choice" mogą się opowiedzieć osoby z różnych powodów niechętne rządowi. Rząd, koalicja i PiS - niewątpliwie mogą dużo stracić, jeśli ta sprawa nabierze tempa.
dr Marek Migalski
politolog
Na sporze wokół aborcji zyskają przede wszystkim dwie skrajne siły partyjne - SLD i LPR. Okazuje się bowiem, iż tylko SLD jest wyrazicielem poglądu ogromnej części polskiego społeczeństwa, która opowiada się za liberalizacją obecnej ustawy. SLD ma w tym temacie wyraźny pogląd i jest samodzielne - żadna inna partia nie ukradnie mu tego sukcesu i identyfikacji. Sojusz może więc zacierać tylko ręce, że problem aborcji powraca.
Liga Polskich Rodzin zaś zyska przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze Roman Giertych wraca do łask słuchaczy Radia Maryja i widzów telewizji Trwam, a w perspektywie może wrócić również do łask i samego ojca Rydzyka. Odzyskanie tego kanału komunikacji jest dla Ligi niezwykle ważne. Wypchnięcie LPR z mediów Rydzyka - jeszcze przed wyborami - pozwoliło PiS-owi wygrać wybory, a jednocześnie zmniejszyć poparcie dla partii Giertycha.
Antyaborcyjna burza to również gra na pewien podział w PiS-ie, które rzeczywiście ma problemy wewnętrzne. Wszystkie kłopoty PiS są bardzo dobrą wiadomością dla LPR. Myślę jednak, że wcześniej czy później bunt ten zostanie spacyfikowany przez samego Jarosława Kaczyńskiego.
A Roman Giertych, podsycając problem aborcji, zyskuje przewagę. Odwołuje się bowiem do elektoratu, który jest większy w stosunku do dotychczasowego elektoratu LPR. W ten sposób zyskuje sympatię i poparcie ludzi, którzy w innych warunkach nigdy by na niego nie głosowali.
To powolne ciułanie głosów, które kiedyś mogą przesądzić o tym, czy LPR wejdzie do rządu. Myślę, że Giertych doskonale wiedział, co robi, rozpętując tę aborcyjną awanturę.
Jarosław Gowin
senator PO
W moim przekonaniu wypracowana kilkanaście lat temu ustawa antyaborcyjna jest całkowicie dobrym kompromisem. Uwzględnia zarówno potrzebę ochrony życia poczętego, jak i tę prawdę moralną, że w sytuacjach skrajnych prawo nie może narzucać heroizmu, tzn. w najbardziej skrajnych sytuacjach decyzja o usunięciu ciąży powinna być pozostawiona kobiecie.
Uważam, że najnowszy spór jest niepotrzebny i szkodliwy. Prowadzi już po raz kolejny do upolitycznienia problematyki aborcji oraz do ideologizacji debaty publicznej w Polsce. Myślę, że w tej sprawie wypracowane zostanie rozwiązanie kompromisowe polegające na wprowadzeniu zapisu o godności, ale bez zapisu słów "od momentu poczęcia". Konsekwencją tegoż byłaby bowiem konieczność zmiany w ustawie antyaborcyjnej, prowadząca z kolei do całkowitego zakazu przerywania ciąży.
W moim odczuciu w postawie polityków LPR-u, a szczególnie Romana Giertycha, widać wyraz zakwestionowania nowoczesnej cywilizacji. Po części wynika to z głębokich pobudek moralnych - choć niestety widać w tym również wyraźną kalkulację polityczną. LPR próbuje w ten sposób odzyskać poparcie najbardziej fundamentalnego nurtu polskiego katolicyzmu, który jest skupiony wokół Radia Maryja.
Magdalena Środa
etyk
Spór o aborcję jest nam w tej chwili absolutnie niepotrzebny. Obecna ustawa w tej sprawie jest trudnym, ale chyba jedynym możliwym konsensusem. Dlaczego akurat teraz aborcja powraca? Trudno powiedzieć.
Z politycznego punktu widzenia cała ta awantura nie wydaje się dla rządzących opłacalna, bo obnaża słabości i konflikty wewnątrz koalicji, a to jej nie służy. Po drugie, nie jest to dobre z punktu widzenia społecznego, bo dyskusja o aborcji jeszcze nie zagoiła wszystkich ran i emocji i zupełnie nie ma sensu rozpoczynać jej ponownie bez nowych argumentów (za jedynie ważkie argumenry uznaję tutaj argumenty kobiet). Z punktu widzenia moralnego mało jest równych okrucieństw jak dekretowanie konieczności rodzenia dzieci przez kobiety zgwałcone albo dzieci potwornie zdeformowanych, które przychodzą na świat, cierpią i umierają.
Z punktu widzenia aksjologicznego też mi się to wydaje bardzo dziwne, bo w sferze wartości, spośród tych, które są uznawane przez polityków obecnej koalicji za najwyższe, jest dziecko poczęte, ale już nie narodzone. Bo polityka socjalna i ochrona samotnych matek, kwestia funduszu alimentacyjnego nie są podejmowane jako przedmiot debaty politycznej, a polityka rodzinna jest w Polsce zupełną fikcją. Może po prostu Roman Giertych nie ma innego pomysłu na zaistnienie w sferze publicznej i idzie po linii najmniejszego oporu.
Na miejscu premiera Jarosława Kaczyńskiego natychmiast usunęłabym z rządu Andrzeja Leppera, który go kompromituje, bo wprowadza do dyskursu publicznego język pogardy i nienawiści. Usunęłabym też Giertycha, który również nas komromituje tylko w inny sposób, mianowicie ośmiesza Polskę i burzy jej wizerunek na zewnątrz. Premier na tym posunięciu więcej by zyskał niż stracił. Większość koalicyjna była mu potrzebna głównie do likwidacji WSI, myślę, że teraz na usunięcie tych komromitujących koalicjantów może już sobie pozwolić.
socjolog
Debata aborcyjna została rozkręcona ze względów politycznych. Podzieli ona i tak już podzielone społeczeństwo oraz wypromuje ugrupowania mające najbardziej wyraźne stanowisko w tej kwestii. Zyska oczywiście LPR oraz lewica - ale pod warunkiem, że jasno określi swoje stanowisko wobec kwestii aborcyjnych oraz propozycji zmiany konstytucji. Stracą partie, które nie mają w tych kwestiach jednoznacznego stanowiska, które są wewnętrznie podzielone pod względem ideologicznym. Dotychczas PiS dyscyplinowało swoich koalicjantów, bo chciało zrealizować swoje cele wyborcze: utworzenie Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych. Obecnie koalicjanci poczuli, że pewien etap się zakończył, a rząd dryfuje. Wyczuli okazję, by odzyskać swoje dawne elektoraty. Może tak się stać, że chcąc odzyskać elektorat, LPR doprowadzi do przyspieszonych wyborów.
Ewentualne referendum w tej sprawie może przynieść nieoczekiwane rezultaty. Często ludzie w referendum nie głosują w sprawie, której ono dotyczy, ale wyrażają swoją niechęć, frustrację wobec władzy. Dlatego po stronie zwolenników "pro-choice" mogą się opowiedzieć osoby z różnych powodów niechętne rządowi. Rząd, koalicja i PiS - niewątpliwie mogą dużo stracić, jeśli ta sprawa nabierze tempa.
dr Marek Migalski
politolog
Na sporze wokół aborcji zyskają przede wszystkim dwie skrajne siły partyjne - SLD i LPR. Okazuje się bowiem, iż tylko SLD jest wyrazicielem poglądu ogromnej części polskiego społeczeństwa, która opowiada się za liberalizacją obecnej ustawy. SLD ma w tym temacie wyraźny pogląd i jest samodzielne - żadna inna partia nie ukradnie mu tego sukcesu i identyfikacji. Sojusz może więc zacierać tylko ręce, że problem aborcji powraca.
Liga Polskich Rodzin zaś zyska przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze Roman Giertych wraca do łask słuchaczy Radia Maryja i widzów telewizji Trwam, a w perspektywie może wrócić również do łask i samego ojca Rydzyka. Odzyskanie tego kanału komunikacji jest dla Ligi niezwykle ważne. Wypchnięcie LPR z mediów Rydzyka - jeszcze przed wyborami - pozwoliło PiS-owi wygrać wybory, a jednocześnie zmniejszyć poparcie dla partii Giertycha.
Antyaborcyjna burza to również gra na pewien podział w PiS-ie, które rzeczywiście ma problemy wewnętrzne. Wszystkie kłopoty PiS są bardzo dobrą wiadomością dla LPR. Myślę jednak, że wcześniej czy później bunt ten zostanie spacyfikowany przez samego Jarosława Kaczyńskiego.
A Roman Giertych, podsycając problem aborcji, zyskuje przewagę. Odwołuje się bowiem do elektoratu, który jest większy w stosunku do dotychczasowego elektoratu LPR. W ten sposób zyskuje sympatię i poparcie ludzi, którzy w innych warunkach nigdy by na niego nie głosowali.
To powolne ciułanie głosów, które kiedyś mogą przesądzić o tym, czy LPR wejdzie do rządu. Myślę, że Giertych doskonale wiedział, co robi, rozpętując tę aborcyjną awanturę.
Jarosław Gowin
senator PO
W moim przekonaniu wypracowana kilkanaście lat temu ustawa antyaborcyjna jest całkowicie dobrym kompromisem. Uwzględnia zarówno potrzebę ochrony życia poczętego, jak i tę prawdę moralną, że w sytuacjach skrajnych prawo nie może narzucać heroizmu, tzn. w najbardziej skrajnych sytuacjach decyzja o usunięciu ciąży powinna być pozostawiona kobiecie.
Uważam, że najnowszy spór jest niepotrzebny i szkodliwy. Prowadzi już po raz kolejny do upolitycznienia problematyki aborcji oraz do ideologizacji debaty publicznej w Polsce. Myślę, że w tej sprawie wypracowane zostanie rozwiązanie kompromisowe polegające na wprowadzeniu zapisu o godności, ale bez zapisu słów "od momentu poczęcia". Konsekwencją tegoż byłaby bowiem konieczność zmiany w ustawie antyaborcyjnej, prowadząca z kolei do całkowitego zakazu przerywania ciąży.
W moim odczuciu w postawie polityków LPR-u, a szczególnie Romana Giertycha, widać wyraz zakwestionowania nowoczesnej cywilizacji. Po części wynika to z głębokich pobudek moralnych - choć niestety widać w tym również wyraźną kalkulację polityczną. LPR próbuje w ten sposób odzyskać poparcie najbardziej fundamentalnego nurtu polskiego katolicyzmu, który jest skupiony wokół Radia Maryja.
Magdalena Środa
etyk
Spór o aborcję jest nam w tej chwili absolutnie niepotrzebny. Obecna ustawa w tej sprawie jest trudnym, ale chyba jedynym możliwym konsensusem. Dlaczego akurat teraz aborcja powraca? Trudno powiedzieć.
Z politycznego punktu widzenia cała ta awantura nie wydaje się dla rządzących opłacalna, bo obnaża słabości i konflikty wewnątrz koalicji, a to jej nie służy. Po drugie, nie jest to dobre z punktu widzenia społecznego, bo dyskusja o aborcji jeszcze nie zagoiła wszystkich ran i emocji i zupełnie nie ma sensu rozpoczynać jej ponownie bez nowych argumentów (za jedynie ważkie argumenry uznaję tutaj argumenty kobiet). Z punktu widzenia moralnego mało jest równych okrucieństw jak dekretowanie konieczności rodzenia dzieci przez kobiety zgwałcone albo dzieci potwornie zdeformowanych, które przychodzą na świat, cierpią i umierają.
Z punktu widzenia aksjologicznego też mi się to wydaje bardzo dziwne, bo w sferze wartości, spośród tych, które są uznawane przez polityków obecnej koalicji za najwyższe, jest dziecko poczęte, ale już nie narodzone. Bo polityka socjalna i ochrona samotnych matek, kwestia funduszu alimentacyjnego nie są podejmowane jako przedmiot debaty politycznej, a polityka rodzinna jest w Polsce zupełną fikcją. Może po prostu Roman Giertych nie ma innego pomysłu na zaistnienie w sferze publicznej i idzie po linii najmniejszego oporu.
Na miejscu premiera Jarosława Kaczyńskiego natychmiast usunęłabym z rządu Andrzeja Leppera, który go kompromituje, bo wprowadza do dyskursu publicznego język pogardy i nienawiści. Usunęłabym też Giertycha, który również nas komromituje tylko w inny sposób, mianowicie ośmiesza Polskę i burzy jej wizerunek na zewnątrz. Premier na tym posunięciu więcej by zyskał niż stracił. Większość koalicyjna była mu potrzebna głównie do likwidacji WSI, myślę, że teraz na usunięcie tych komromitujących koalicjantów może już sobie pozwolić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl