W owym czasie niewielu ludzi przewidywało, że przedsięwzięcie to zakończy się sukcesem. Równie niewielu wyobrażało sobie, jak bardzo z biegiem lat pierwotna baza ekonomiczna powiększy się o ogromny zakres zagadnień takich jak polityka zagraniczna i bezpieczeństwo, azyl i migracja czy współpraca policji. Nie wyobrażano sobie także, że pierwotna wspólnota sześciu państw przekształci się w Unię liczącą dwadzieścia siedem krajów członkowskich, w tym krajów, które cierpiały pod władzą totalitarną.
Dzisiaj to europejskie przedsięwzięcie w dalszym ciągu gwarantuje pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt na całym kontynencie. Mamy dobre powody, aby świętować to wspaniałe osiągnięcie.
Jedną z mocnych stron Unii Europejskiej jest to, że opiera się na praworządności. Stosunki pomiędzy krajami członkowskimi nie zależą już od umów zawieranych ad hoc lub od poziomu zaufania pomiędzy poszczególnymi osobami, co - jak wykazała historia - może być zmienne i arbitralne. Unia przeciwnie - jest systemem silnym, opartym na prawie, demokratycznie odpowiedzialnym i podlegającym jurysdykcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. To dzięki tym solidnym podstawom Unia Europejska stała się biegunem stabilizacji. Oznacza to, że w dalszym ciągu jest atrakcyjna dla nowych krajów członkowskich, które chcą szanować jej wartości, wypełniać zobowiązania związane z członkostwem oraz czerpać korzyści, jakie niesie przynależność do tej wyjątkowej organizacji.
Ale Unia cieszy się również szacunkiem poza swoimi granicami i jest ceniona jako uczciwy makler. Dzięki temu przyjęła na siebie nowe obowiązki w obszarze rozwiązywania konfliktów i utrzymywania pokoju. Godny podziwu, rewolucyjny wręcz jest zwłaszcza postęp w dziedzinie europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Paradoksem jest to, że z uwagi na swoją delikatną naturę, polityka bezpieczeństwa i obrony powinna stanowić ostatni „zator” w postępującym rozwoju Unii. Jednak w ciągu ostatnich kilku lat to chyba właśnie w tej sferze udało się nam posunąć najbardziej do przodu. Po wprowadzeniu elementów, których wcześniej nie było - zestaw instrumentów militarnych i cywilnych, nowe instytucje oraz mechanizmy decyzyjne plus doświadczenie zdobyte podczas wspólnych ćwiczeń i misji - jest obecnie w stanie odgrywać rolę stosowną do jej obowiązków. Od Afryki, poprzez Bliski Wschód, po Kaukaz i dalej, Unia Europejska aktywnie rozmieszcza misje, które pomagają ratować ludzkie życie, chronić najsłabszych i zapewniać większą stabilizację w świecie. Z kolei dzięki rosnącej obecności w świecie pozbyliśmy się naszej pięty achillesowej, to znaczy braku umiejętności przełożenia na wpływy polityczne poniesionych przez nas ogromnych nakładów finansowych.
Unia Europejska to obecnie polityczny gracz, którego poglądy na kryzysy dnia dzisiejszego: od Iranu, poprzez Kosowo po konflikt izraelsko-palestyński są przedmiotem zainteresowania i cieszą się szacunkiem. Istnieje zapotrzebowanie na większe zaangażowanie
Europy w świecie. Również nasi obywatele twierdzą, że Europa powinna odgrywać bardzo ważną rolę. W naszym interesie leży dopilnowanie, aby ten apel o zaangażowanie i działanie został wzięty pod uwagę. Pięćdziesiąt lat temu niewiele osób odważyłoby się przepowiadać, dokąd zaprowadzi nas europejska integracja, a więc teraz jest równie trudno przewidzieć, co przyniesie kolejne pięćdziesięciolecie. Jest jednak jasne, że Unia w dalszym ciągu będzie musiała się adaptować, nie tylko po to, aby móc funkcjonować w zwiększonym składzie członkowskim, lecz również, aby móc reagować i mieć wpływ na otaczający ją świat, który zmienia się w jeszcze szybszym tempie.
Podobnie jak w przeszłości, jej dalszy sukces zależy od tego, jak będzie ewoluować i rozwijać się, nie zapominając jednocześnie o swoich korzeniach. Korzenie te można odnaleźć w Traktacie Rzymskim, którego przesłanie i cel pozostają dziś równie ważne, jak pięćdziesiąt lat temu. Wystartowaliśmy jako przedsięwzięcie pokojowe i pod wieloma względami jesteśmy nim również dziś. Od budowania pokoju w Europie przeszliśmy do budowania pokoju w świecie. W rocznicę Traktatu Rzymskiego wspólnie świętujmy minione pięćdziesięciolecie, patrząc z ufnością i nadzieją w przyszłość.
Javier Solana, wysoki przedstawiciel UE ds. wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, polityk hiszpański
50 lat temu sześć krajów założycielskich Wspólnoty Europejskiej podpisało Traktat Rzymski. Wydawało się, że celem tego traktatu jest promowanie współpracy gospodarczej pomiędzy jego sygnatariuszami. Wszyscy uczestnicy mieli jednak świadomość, że prawdziwy cel był polityczny: dopilnowanie, aby kontynent europejski już nigdy nie pogrążył się w gwałtownym konflikcie - pisze w "Fakcie" Javier Solana, wysoki przedstawiciel UE.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama