Dziennik Gazeta Prawana logo

"Budujcie bezpieczeństwo na współpracy z USA"

13 października 2007, 15:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Agresywna antyzachodnia retoryka Kremla to nie kwestia ostatnich paru dni. Zawsze istniała ona w wypowiedziach Putina, jednak Zachód starał się tego nie zauważać. Była to jakby jednostronnie prowadzona zimna wojna, którą Rosja podsycała, a świat zachodni gasił w imię świętego spokoju - pisze w "Fakcie" Władimir Bukowski.

Jednak postawa Rosji to nie tylko słowa - przypomnijmy rosyjskie wsparcie dla Saddama Husajna, a przede wszystkim ciche wsparcie udzielane irańskiemu programowi atomowemu. Podsycanie konfliktu potrzebne jest władzom Rosji, by zrealizować plan, jakim jest odtworzenie ZSRR - oczywiście w formie, na jaką pozwala sytuacja.

Rosja resowietyzuje się, co widać szczególnie w polityce wewnętrznej - gdzie dławi się wszelkie swobody obywatelskie. W polityce zagranicznej nakierowana jest na odtworzenie sfery wpływu. Ponadto Rosja Putina zajmuje się poszukiwaniem zewnętrznego wroga, który był tradycyjnym elementem sowieckiej polityki.

Biorąc pod uwagę cele Rosji - Polska powinna opierać swoje bezpieczeństwo na sojuszu z silnym partnerem, jakim jest USA, dużo silniejszym od Unii Europejskiej. I dlatego Putin zawsze gdy mówi o zjednoczonej Europie wyraża się nadzwyczaj ciepło, bo nie traktuje jej jako zagrożenia dla swojej polityki.

Decyzja, by budować na swoim terytorium elementy tarczy antyrakietowej, jest wewnętrzną sprawą Polski. Rosja nie może się pogodzić z faktem, że wasz kraj jest suwerenny w swoich decyzjach i możecie u siebie budować wszystko, co wam się podoba. Jednak cały czas Rosja pragnie traktować Europę Środkową i Wschodnią jako swój folwark. Dlatego właśnie tarcza nie jest problemem militarnym, ale politycznym. Te 10 wyrzutni rakiet i jeden radar nie jest w stanie zagrozić atomowemu potencjałowi Rosji. Największym problemem jest to, że decyzje dotyczące tarczy podejmowane są bez rosyjskiej zgody.

Nie można się bać - nawet jeżeli Putin grozi wycelowaniem swoich rakiet na cele w Europie i USA - to zwykły blef mający na celu stworzenie atmosfery zagrożenia. Nie ma co dążyć do kompromisu za wszelką cenę - tak jak lubi to robić Zachód. Trzeba sprawę stawiać twardo - jak wy wycelowujecie swoje rakiety - my zrobimy to samo z naszymi. Przecież taka sytuacja doprowadziła do bankructwa ZSRR. I nie sądzę, że Rosja jest gotowa powtórzyć ten eksperyment.

Rosja stara się storpedować budowę tarczy innymi metodami, takimi jak np. propozycja budowy radaru na terytorium Azerbejdżanu, który znajduje się w sferze wpływów Rosji. To da im możliwość znacznej kontroli nad systemem. Na razie Ameryka nie odrzuciła tej propozycji, ale myślę, że takie rozwiązanie nie jest możliwe nawet ze względów technicznych, bo Azerbejdżan leży zbyt blisko Iranu. Dlatego nie należy traktować tych propozycji poważnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj