Dyskutantom umknął jednak ważny fakt - otóż przyjęcie, że ekologia to pole lewicy jest paradoksem w kraju, który doświadczył tak silnej dewastacji środowiska wynikającej z cynicznej
doktryny: "Niech w rzekach popłynie atrament, byle komunizm został zbudowany".
Nonszalancja wobec człowieka i instrumentalne traktowanie przyrody to "ideologia ekologiczna" charakteryzująca lata realnego socjalizmu. Warto więc, by na hasła lewicy
przypisującej powstanie problemów ekologicznych jedynie kapitalizmowi i jego niepohamowanej zaborczości, prawica reagowała mocniej. Trzeba wciąż przypominać, gdzie powstawały największe
obszary ekologicznych klęsk, a średnia długość życia ludzi odbiegała od standardów zachodnich.
Nie można zapomnieć, co wynikło z triumfalnego zawracania biegu syberyjskich rzek, orania mongolskich stepów czy mierzenia sukcesów komunizmu liczbą dymiących kominów. Ideologicznym ekologistom jakoś nie w smak wspominać, gdzie do uprawy bawełny stosowano wycofane gdzie indziej pestycydy, kto doprowadził do zaniku Morza Aralskiego i zatajał skutki katastrofy w Czarnobylu, za nic mając ludzkie życie.
W Polsce jednym z dziedzictw realnego socjalizmu były obszary wyjątkowo zdegradowane ekologicznie, jak Dolny Śląsk czy okolice Tarnowskich Gór. Kiedy na Zachodzie w latach 70. narastała
świadomość ekologicznych zagrożeń, u nas oficjalna propaganda utrzymywała, że kraje socjalistyczne nie mają z tym nic wspólnego. Informacja o poziomie skażeń i stanie środowiska objęta
była zapisem cenzury. Takie dane były ujawniane jedynie przez prasę drugiego obiegu.
Smutne doświadczenia socjalizmu rzutują na dzisiejszy stosunek społeczeństwa do różnych planów inwestycyjnych. Niestety komunikacja społeczna nie jest najmocniejszą stroną prawicy, a
przecież brak dialogu z zainteresowanymi i przynoszenie "decyzji w teczkach" wywołuje podejrzliwość i staje się pożywką dla wykorzystujących to głośnych i demagogicznych
ruchów ekologicznych.
Tymczasem pierwszy po 1989 r. polski podręcznik ekologii powstał w wyniku konkursu ogłoszonego przez na wskroś prawicowe wydawnictwo Editions Spotkania. Ukazywał on ponure ekologiczne dziedzictwo epoki realnego socjalizmu i zwracał uwagę na aspekt moralny relacji człowieka ze środowiskiem oraz odpowiedzialność za przyszłe pokolenia.
Tak ważne dla prawicy wartości chrześcijańskie znajdują w sprawach ekologii istotny wyraz, a mimo to prawicowi politycy tak rzadko się na nie powołują. Kwintesencją tego są słowa Jana Pawła II wygłoszone jeszcze w 1989 r.: "Dziś kwestia ekologiczna nabrała tak poważnych rozmiarów, że odwołuje się do odpowiedzialności właściwie wszystkich ludzi...". Rozwinięcie tego podejścia można znaleźć w wielu orędziach i encyklikach papieża.
Właśnie dlatego niepomiernie dziwi, że prawica w tak nieznacznym stopniu korzysta z autorytetu Jana Pawła II, by wprowadzić ekologię na swoje sztandary. Podczas gdy lewa strona swoje podejście do ekologii wywodzi z filozofii Wschodu, prawica zbyt wątle korzysta z pięknej tradycji katolickich ruchów ochrony przyrody, jak na przykład franciszkańska REFA (Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu).
Jeżeli immanentną cechą prawicy jest patriotyzm i przywiązanie do tradycji narodowej, to trudno kształtować postawy patriotyczne bez zwrócenia uwagi na ekologię. Współcześnie pojęty patriotyzm to zapewnienie na równi z bezpieczeństwem militarnym także i bezpieczeństwa ekologicznego - strategicznych zasobów przyrodniczych oraz zdrowej wody, powietrza i gleby.
Już te trzy argumenty: historyczny, patriotyczny i wywodzący się z wartości chrześcijańskich, wskazują, że uciekając od ekologii, prawica zaprzeczałaby swej definicji.
Z samej swej natury ekologia obejmuje całość relacji człowieka ze środowiskiem, a więc związki ze światem przyrody także w wymiarze ekonomicznym i kulturowym. Nie można więc kwestii ekologicznej wydzielać z kontekstu i koncentrować w rękach jednej partii, bo będzie to kaleko przechylone w jedną stronę. A na dodatek może ekologię społeczeństwu uprzykrzyć.
Ekologia powinna być integralną częścią programów mających na celu dobro obywateli i nowoczesnego państwa. Tymczasem sygnały kierowane do opinii publicznej nie wskazują, by polska prawica miała całościową koncepcję podejścia np. do planowania przestrzennego czy ekologizacji transportu. Społeczeństwo coraz bardziej świadome ekologicznie zdaje się zdawać sobie z tego sprawę i elektorat prawicowy ma prawo wymagać od swoich partii, by nie traktowały ekologii jako obszaru obcego ideowo.
Dr Anna Kalinowska jest dyrektorem Centrum Badań nad Środowiskiem Przyrodniczym na Uniwersytecie Warszawskim, przez dwie kadencje reprezentowała Europę we władzach Światowej Unii Ochrony Przyrody IUC