Czuję się więc w obowiązku wyjaśnić, że w Platformie Obywatelskiej nie zapadły jeszcze decyzje o tym, kto mógłby być kandydatem na szefa przyszłego rządu. Nie zapadły również decyzje o tym, jak ustosunkujemy się do pytania, co robić pomiędzy ogłoszeniem przez Prawo i Sprawiedliwość politycznej kapitulacji i zgody na wcześniejsze wybory a samym terminem wyborów.
Platforma Obywatelska chciała i nadal chce zakończenia misji rządu Prawa i Sprawiedliwości, Samoobrony i LPR. Oceniamy ten rząd bardzo krytycznie. Platforma chciała i chce nadal wcześniejszych wyborów, gdyż uważa, że to najlepszy sposób rozwiązania niekończącego się kryzysu politycznego. Ale jednocześnie Platforma Obywatelska za swoje najważniejsze zadanie uznała budowanie skutecznej alternatywy dla dzisiejszych rządów braci Kaczyńskich.
Jesteśmy w opozycji wobec partii braci Kaczyńskich, ale nie uważamy, by w polityce celem samym w sobie mogło być obalenie jakiegokolwiek rządu. Naszym celem jest ułatwienie Polakom lepszego wyboru i przygotowanie samych siebie do lepszego rządzenia. Oznacza to podążanie do sukcesu wyborczego w przyszłych wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Bowiem nie jest naszym celem samo odsunięcie od władzy Jarosława Kaczyńskiego. Naszym celem jest zbudowanie lepszego rządu i zaproponowanie lepszej prezydentury.
Nie sądzę więc, aby propozycja Andrzeja Leppera była na czasie. Po pierwsze, dlatego że jest ona wysuwana przez polityka, który (niczego nie przesądzając) może stanowić źródło istotnych obciążeń i politycznych kłopotów. Po drugie, nie sposób też przejść do porządku dziennego nad tym, że jest on źle widziany zarówno przez wyborców Platformy Obywatelskiej, jak i jej sympatyków, a szczególnie przez członków PO.
Ja osobiście dostrzegam ewolucję pana Andrzeja Leppera. Z zainteresowaniem obserwuję jego awans od lidera rolniczych blokad do bywalca politycznych salonów. Ale to zbyt mało, aby planować polityczne alianse. Można tylko snuć prognozy, czy to dotychczasowy promotor Andrzeja Leppera, a więc Jarosław Kaczyński, wyrzuci go teraz z salonu, czy odwrotnie - Andrzej Lepper pomoże zakończyć egzystencję PiS-owskiej łże-elity.
W moim przekonaniu warto jednak rozważać różne scenariusze wyjścia z kryzysu z udziałem wszystkim podmiotów politycznych. Warto, bo aż skóra cierpnie na myśl o tym, co będzie wyczyniał przed wyborami rząd PiS-owski, dysponując niemal wszystkimi elementami państwa - od prokuratury począwszy przez tajne służby, a na mediach publicznych skończywszy. Warto więc szukać sposobu na pozbawienie PiS tych zabawek przed przyspieszonymi wyborami. Warto też w interesie Polski, a również - jak sądzę - w interesie panów Andrzeja Leppera i Jarosława Kaczyńskiego, doprowadzić do powstania komisji śledczej w sprawie akcji Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Bo dobrze by było wiedzieć przed wyborami, czy to pan Andrzej Lepper ma nieczyste sumienie i słusznie jest podejrzewany o korupcję, czy też Jarosław Kaczyński jest odpowiedzialny za nieczystą prowokację wobec swego najbliższego współpracownika.
Trzeba szukać rozwiązania, ale nie można ryzykować zniszczenia jedynej realnej alternatywy dla PiS, jaką jest i jaką stanowi Platforma Obywatelska. Bo szkoda Polski na PiS-owski rząd nie tylko dzisiaj, ale również jutro i pojutrze.
Nie przekonuje mnie zatem Tomasz Lis, który na łamach DZIENNIKA sformułował wczoraj postulat, by Platforma Obywatelska obaliła rząd Kaczyńskiego za wszelką cenę i z każdym partnerem. To trochę tak, jak gdybym to ja zaproponował Tomaszowi Lisowi skuteczne skasowanie telewizji publicznej w sposób, który przyniesie jednocześnie bankructwo Polsatu wraz z świetnym programem tej stacji pod tytułem "Co z tą Polską?".