Dziennik Gazeta Prawana logo

Bartoś: Rydzyk - najsprytniejszy polityk

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Polityczne burze i zawirowania, jakie wstrząsają teraz Polską, nie muszą spędzać snu z powiek ojca Tadeusza Rydzyka. W obecnej sytuacji może on spać spokojnie: po prawej stronie sceny politycznej to on w ciągu najbliższych miesięcy będzie rozdawał karty - pisze w DZIENNIKU Tadeusz Bartoś.
Polscy politycy tak jak zabiegali o poparcie ojca Rydzyka, tak będą robić to nadal. Zwłaszcza w sytuacji przyspieszonych wyborów, w których frekwencja może być niska, a zdyscyplinowany elektorat słuchaczy Radia Maryja to grupa niebagatelna, z większym wpływem na wynik głosowania, niż wynikałoby to z prostych rachunków. Żadna partia odwołująca się do tradycyjnych, katolickich wartości nie może więc sobie pozwolić na zlekceważenie takiego elektoratu.

A że przy okazji, gubiąc fundamenty etyczne, akceptuje się głęboko niechrześcijański przekaz radia Maryja, jak choćby antysemityzm - cóż? Każdy płaci taką cenę, na jaką go stać. Coraz bardziej widać, że żyjemy w kraju postsowieckim, gdzie dominują ludzie bez sumień. Cel uświęca środki - to dewiza tej formacji.

Oczywiście, największe awanse czynić będą księdzu Rydzykowi działacze Ligi i Samoobrony oraz Prawa i Sprawiedliwości, bo to oni najbardziej zależą od radiomaryjnych wyborców. Wątpię jednak, czy ojciec dyrektor rozstrzygnął już, komu udzieli poparcia i do głosowania na kogo wezwie rzesze swoich zwolenników. Prawdopodobnie będzie spokojnie obserwował rozwój sytuacji i reagował elastycznie, jak przystało na doświadczonego polityka, jakim jest przecież ten kontrowersyjny duchowny.

Ojciec Rydzyk, wbrew temu, co niekiedy się mówi, jest bardzo pragmatyczny, zwinnie manewruje pomiędzy prawicowymi ugrupowaniami naszej sceny politycznej, utargowując dla siebie to, na czym mu zależy. Niewykluczone więc, że poprze jedną z tych partii, nie występując przy tym otwarcie przeciw drugiej. Nie sądzę, by zdecydował się pójść na otwartą wojnę z Jarosławem Kaczyńskim, ale nie musi to oznaczać, że właśnie jego zapraszać będzie do studia najczęściej w czasie rozpoczynającej się właśnie kampanii wyborczej.

Rydzyk poprze ostatecznie tych polityków i te partie, które potwierdzają jego tezy o charakterze polityczno-ideologiczno-religijnym. Celem ojca dyrektora jest bowiem gromadzenie i konsolidacja jak największej liczby zwolenników (integracja środowiska), poprzez stałe podtrzymywanie wojennego napięcia wśród słuchaczy. Rydzyk chce, żeby odczuwali oni to, co on sam odczuwa, tego samego się bali i mieli takie same jak on dążenia. Aby to osiągnąć musi dostarczać swym wiernym widzom, słuchaczom i czytelnikom pokarm ideologiczny (który niestety ubierany jest w zdeformowany język tradycji chrześcijańskiej), ale dostarczać musi wrogów, których będą mogli zwalczać, napiętnować i często także nienawidzić.

Kiedyś głównym celem ataków Radia Maryja była Unia Demokratyczna, a później Unia Wolności, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Lech Wałęsa, niektórzy biskupi. Lista jest długa. Dziś będzie to w pierwszym rzędzie oczywiście LiD, a być może także Platforma Obywatelska i jej przewodniczący, „krypto-liberał Donald Tusk. Może raz jeszcze jako obiekt wart napiętnowania powróci pani prezydent Warszawy? Wybór jest duży.

Jednak nawet w wariancie negatywnym dla twórcy Radia Maryja, czyli w wypadku bezapelacyjnego zwycięstwa PO, ojciec Tadeusz Rydzyk nie straci na znaczeniu. Ten wariant ma on już zresztą przećwiczony ogłosi po prostu, że znw postkomuniści, dzieci diabła i zło samo doszło do władzy, i trzeba je jakoś egzorcyzmować, bronić narodu, bronić wiary itd. itp.

W tym wszystkim ojciec Rydzyk jako polityk przekracza granice politycznego dyskursu. Nie ogranicza się do argumentów czy wymiany racji, ale ćwiczy słuchaczy w radykalizmie bez miary, buduje mury wrogości, na które wspiąć się nie sposób, kopie przepaści nie do przebycia. Ścieranie się interesów w demokracji i walka o władzę powinny dokonywać się według wspólnych wszystkim reguł kultury politycznej, analogicznie choćby do zasad fair-play w sporcie, czy, w dawnych czasach, honorowych reguł pojedynku. Każda rywalizacja jest walką honorową, gdy zachowuje się reguły danej gry. Dlatego miejsce ojca Rydzyka na scenie politycznej powinno być gdzie indziej. Nie w centrum wydarzeń, ale na wyraźnym marginesie przestrzeni właściwej dla niezbyt zrównoważonych radykałów.
Jednak o zniknięciu ojca Rydzyka z polskiego życia politycznego nie zdecyduje taki czy inny wynik wyborów parlamentarnych - wpłynąć na jego działalność mogą jedynie władze kościelne, a one do zmiany najwyraźniej się nie kwapią. Pomimo zapowiedzi interwencji ze strony generała zakonu redemptorystów, głos twórcy Radia Maryja słychać coraz donośniej. Na audiencji przyjął go papież Benedykt XVI. Co oznacza - nolens volens - pełne i wzmocnione jeszcze poparcie dla działalności Radia.

Wydaje się jasne, że także duża część Episkopatu zdecydowanie popiera ojca dyrektora, ponieważ biskupi myślą w bardzo podobny sposób. Treść zawarta w wypowiedziach samego Rydzyka oraz jego głównych publicystów, takich jak Stanisław Michalkiewicz czy Jerzy Robert Nowak, znajduje akceptację i zrozumienie w Episkopacie. Pielęgnując w sobie podobną wizję świata biskupi polscy nie będą ograniczać działalności Radia, bo nikt nie jest skłonny działać wbrew swoim najgłębszym przekonaniom (chyba, że pojawia się przymus).

W dłuższej perspektywie czasowej jednak ten rodzaj aktywności ludzi Kościoła skutkować będzie, co łatwo przewidzieć, trwałym upadkiem autorytetu biskupów i całego kleru, oraz wzrostem antyklerykalizmu. Dojrzewa już powoli owoc wieloletnich zaniedbań i błędów w polityce nominacji w Kościele katolickim. Przyjdzie nam zebrać gorzki plon wadliwego systemu wychowania i organizacji życia duchownych, który dziś sprawia, że dominującym głosem katolicyzmu jest głos Radia z Torunia. Chciałoby się powiedzieć za Ivesem Congarem, wielkim teologiem Soboru Watykańskiego II: "i na cóż to zniszczenie" (słowa te wypowiedział na wieść o pozbawieniu niezależności Międzynarodowej Komisji Teologicznej przez Pawła VI w 1976 roku).
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj