Dziennik Gazeta Prawana logo
Jaka polityka zagraniczna po wyborach? Najprostszą odpowiedzią byłoby: nie taka, jak obecnie (jeśli założyć, że mamy obecnie jakąś politykę zagraniczną). Byłoby to jednak powieleniem błędu partii rządzącej, która legitymizowała swój marsz do władzy hasłem zerwania z III RP i budowy Czwartej - pisze prof. Roman Kuźniar w DZIENNIKU.
Totalna kontestacja nie jest jednak jeszcze programem. Najszybciej ta prawda potwierdziła się w obszarze polityki zagranicznej. Owszem, III RP zasługiwała w wielu miejscach na radykalną krytykę. Sam wielokrotnie pisałem o jej wynaturzeniach. Niekoniecznie jednak schorzenia Trzeciej wymagały tworzenia IV RP. Dotyczy to w szczególności polskiej polityki zagranicznej po 1989 roku. Był to obszar naszych największych sukcesów. Takie jest zresztą zdanie polskiego społeczeństwa i tak to odbierano za granicą. Co nie znaczy, że i w tej dziedzinie nie można się doszukać słabości i błędów, o czym również często w przeszłości pisałem.

Odrzucenie polityki zagranicznej III RP wzięło się z potrójnego błędu połączonego z niewiedzą. Po pierwsze z błędnej oceny lub rozmyślnej nieznajomości dokonań polskiej polityki zagranicznej po 1989 r. Po drugie z błędnej, ideologicznej i ahistorycznej oceny obecnej sytuacji międzynarodowej. Po trzecie z błędnego rozpoznania naszych interesów narodowych oraz oczekiwań i aspiracji Polaków. Znalazłszy się w pułapce totalnej negacji, obecne władze były zmuszone przedstawić własny program polityki zagranicznej, jednak takiego nie miały. Pozostało powtarzanie: nie taka jak w III RP oraz epitetów o "polityce na brzuchu" i oszczerstw pod adresem byłych ministrów spraw zagranicznych, a nawet całych kadrach odrodzonej i suwerennej dyplomacji RP. Program "pozytywny" został sprowadzony do hasła "twardości" w obronie interesów narodowych, suwerenności i tożsamości. Jedyny wyjątek pod tym względem zrobiono dla stosunków z USA. Tutaj „na brzuchu jak najbardziej. Brak programu zastępowano buńczucznością i gotowością do pokazywania gestu Kozakiewicza.

Nie musimy zaczynać od początku
Wracając do pytania o to, jaka polityka zagraniczna, warto wiedzieć, że tutaj nie trzeba wymyślać prochu czy zaczynać wszystkiego od początku. Chodzi o sprawy proste i oczywiste, choć niełatwe w wykonaniu. Można wręcz powtórzyć za Napoleonem: "strategia to rzecz prosta, wszystko jest sprawą wykonania". W dyplomacji jest dość podobnie. A zatem jaka polityka? Po pierwsze poprawnie odczytująca rozwój wydarzeń poza naszymi granicami i nasze położenie geopolityczne. Ono jest tak dobre jak nigdy w historii przede wszystkim dzięki zmianom, jakie dokonały się w Europie. Tymczasem nasza polityka historyczna próbuje zatrzymać przeszłe położenie Polski i nakazywać naszej dyplomacji zachowania, jakbyśmy się nadal znajdowali pomiędzy Niemcami a Rosją. Owszem znajdujemy się "pomiędzy", ale jedynie w sensie geograficznym. Trzeba przyznać, iż nasi "historyczni politycy" robią wszystko, abyśmy się znowu znaleźli "pomiędzy" w sensie geopolitycznym. Pierwsze ich sukcesy są już widoczne. Po drugie trafnie odczytująca potrzeby rozwojowe Polski, aspiracje Polaków, ich naturalną potrzebę dumy narodowej. Ale nie tylko tej, płynącej z sukcesów Jagiełły czy Sobieskiego, lecz przede wszystkim z nowoczesności ich kraju, ze sposobu, w jaki jest rządzony, z respektu dla przyzwoitego i mądrego zachowania Polski na scenie międzynarodowej.

Z pierwszego i drugiego wynika, że polska polityka zagraniczna musi być europejska. Polska leży w Europie i wszystkie, podkreślam - wszystkie, jej podstawowe potrzeby i interesy mogą być zaspokojone rozumną polityką koncentrującą się na obecności Polski w UE, na wpływie na kształt Unii, na odpowiednim układaniu stosunków z jej państwami członkowskimi, zwłaszcza z Niemcami i Francją. Polska powinna popierać inicjatywy zacieśniające integrację europejską, powinna starać się być w "twardym jądrze" Unii, a nie tego jądra się obawiać, powinna umacniać pozycję międzynarodową UE, a nie sabotować wysiłki innych państw członkowskich idące w tym kierunku. Istnienie silnej i sprawnej UE leży w naszym narodowym interesie. Spróbujmy sobie wyobrazić nasze dzisiejsze położenie po upadku bloku komunistycznego i Związku Sowieckiego bez Wspólnoty. Zapewne nasi eksperci od polityki historycznej czuliby się jak w raju. Bogu dzięki, mamy Unię i to Polska jest bliżej raju, wprawdzie tego ziemskiego, ale lepszego nie ma w żadnym innym miejscu naszej planety. W narodowym interesie Polski leży silne stawianie na silną Europę i tak należy czynić po wyborach.

Pełzająca kontrrewolucja
Polityka zagraniczna po wyborach musi dbać o dobre sąsiedztwo. Poprzednicy wiele zrobili, aby przełamać historyczny wzorzec naszych stosunków z sąsiadami. Nie wszystko udało się załatwić czy wyprostować w tak krótkim z historycznej perspektywy okresie jak pierwsze piętnastolecie III RP, ale możemy mówić o prawdziwej rewolucji w stosunkach Polski z sąsiadami. Są to fakty zbyt dobrze znane, aby je przypominać w tak krótkim tekście.

Notorycznych analfabetów i tak nie uda się przekonać. Dzisiaj w stosunkach z sąsiadami, zwłaszcza największymi, mamy do czynienia z pełzającą kontrrewolucją. Jeśli tak dalej pójdzie, będziemy mieli stosunki z sąsiadami jak Izrael na Bliskim Wschodzie. Z tą wszelako różnicą, że Izraelczycy bronią swej ziemi i swego bezpieczeństwa, podczas gdy my emanujemy wobec naszego otoczenia dąsami, lękami i kompleksami lub zwykłym brakiem zainteresowania czy życzliwości. A prometeizm na kierunku wschodnim musi mieć lepsze osadzenie w europejskiej, czyli także naszej, Realpolitik wobec Rosji. Więcej Talleyranda, mniej zagończyka!

Polska jest krajem bezpiecznym jak nigdy od kilkuset lat. Nie trzeba tego psuć. Podstawą naszego szeroko rozumianego bezpieczeństwa jest członkostwo w UE, w NATO i bliskie stosunki z USA. Ważne dla nas więzi z USA nie mogą się jednak rozwijać kosztem naszego zaangażowania w Sojusz Atlantycki. Sojusznicze poprzez NATO stosunki z USA nie wymagają udziału w nie naszych wojnach, nie wymagają, aby z naszych żołnierzy robić europejskich Gurkhów na usługach naszego sojusznika. Warto być przyzwoitym także w polityce zagranicznej. Sojusznicze zobowiązania nie obejmują udziału w brudnych wojnach. Po wyborach trzeba będzie zerwać z militaryzacją naszego myślenia o bezpieczeństwie. Zaś w stosunkach z USA trzeba więcej szacunku dla samych siebie. Tymczasem także ten rząd uważa, że nie ma takiego afrontu z Waszyngtonu, którego nie bylibyśmy w stanie przełknąć czy zignorować w imię "specjalnych stosunków" i prestiżu, jaki rzekomo z nich dla nas wynika. Cztery lata temu to sam Jarosław Kaczyński przestrzegał przed groźbą "wasalstwa" w stosunkach z USA. Lepsze wyważenie bilansu kosztów i korzyści w relacjach z Ameryką jest zadaniem dla naszej polityki zagranicznej po wyborach.

Bez nabzdyczenia
Jest wreszcie sprawa stylu. Składa się na to kompetencja, otwartość na dialog, zdolność do kompromisu, brak kompleksów, ale i "nabzdyczenia" (prof. Bartoszewski) w dyplomacji, samodzielność myślenia, ale myślenia, a nie jego zastępowania stereotypami i lękami oraz selektywną historią, która jest pretekstem dla lenistwa myślowego. Nie wolno polityki zagranicznej czynić zakładniczką wewnętrznej walki politycznej. Za to zawsze przychodzi płacić w stosunkach zewnętrznych! Nie wolno też mylić "twardości" ze skutecznością, a retorycznych popisów z realną polityką, która ma służyć dobru naszego państwa i jego obywateli. Wreszcie, polityka zagraniczna po wyborach powinna być przyjazna dla otoczenia. Dzisiaj polityka narodowego egoizmu nie zdaje egzaminu. Więcej dla siebie można uzyskać, myśląc także o innych.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj