Dziennik Gazeta Prawana logo

Olejnik: Takiego cyrku jeszcze nie było

5 listopada 2007, 23:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Czegoś takiego jak w ostatnim tygodniu jeszcze w Sejmie nie widziałam. A pamiętam wiele sytuacji, w których komentatorzy zadawali sobie pytania, czy Sejm i polska klasa polityczna mogą stoczyć się jeszcze niżej" - pisze w DZIENNIKU Monika Olejnik, publicystka Radia Zet.

Były to zawsze momenty, w których temperatura polityczna rosła gwałtownie pod wpływem nieprzewidzianych zdarzeń lub ostrych słów. Choćby takich, jak wystąpienie Lecha Wałęsy, który obraził redaktora Turowicza, mówiąc na posiedzeniu OKP: "Panie Turowicz, podejdź pan tutaj".

Do senatora Andrzeja Wielowieyskiego rzekł zaś "Stłucz pan termometr". Takie słowa robiły na mnie zawsze ogromne wrażenie. Niezwykle gorąca w Sejmie była też "noc teczek". Nieco później niezwykłe emocje towarzyszyły rozwiązaniu parlamentu przez Lecha Wałęsę - kiedy posłowie przychodzili do Sejmu, a ja im mówiłam, że nie mają w ogóle po co tam wchodzić.

Temperament posłów znajdował wielokrotnie ujście w słowach i czynach, które przekraczały granice politycznej kultury. Pamiętam sejmowe awantury wszczynane przez Andrzeja Leppera, kiedy blokował mównicę lub gdy z trybun sejmowych oskarżał polityków o to, że są skorumpowani. Przypominam sobie też Stefana Niesiołowskiego, który mówił o pornogrubasach, kierując to do ministra Kalisza. Duże emocje były też wokół komisji śledczych. Największe przy tej rywinowej, gdy poznaliśmy mechanizmy funkcjonowania władzy. Był i poseł Nowak stojący z transparentem. Już w tej kadencji temperaturę podniosła zaś awantura między marszałkiem Markiem Jurkiem a Markiem Kotlinowskim, gdy Kotlinowski nie chciał opuścić mównicy. To też zapadało mi w pamięć.

Mimo wszystko jednak tak daleko posuniętej agresji słownej i tak wysokiej politycznej temperatury chyba jeszcze w Sejmie nie widziałam. Jesteśmy stale w sytuacji, w której nie wiemy, kto spośród najbardziej wpływowych polityków mówi prawdę, a kto kłamie. Już dawno nie było takiej Polski, w której byłoby tyle przecieków. Natychmiast zaczynają one krążyć pomiędzy internetowymi blogami a mediami, wywołując niezwykle brutalne, a zarazem krótkotrwałe i pozbawione treści burze. Nie jest do pomyślenia, żeby prokurator generalny przekazywał dziennikarzom wybrane fragmenty taśm ze spotkania z Lepperem, które jemu odpowiadają oraz takie, które może wykorzystać przeciwko Kaczmarkowi.

Upada autorytet najbardziej dotąd szanowanych urzędów w państwie. Bardzo niepokojąca jest sytuacja w Sejmie. Marszałek Dorn, niestety, wyraźnie jest marszałkiem PiS, a nie marszałkiem całego parlamentu - co udowodnił, wkładając najważniejsze wnioski do zamrażarki. Tak znerwicowanego marszałka nasz parlament jeszcze nie miał. Najlepszy jest przykład z czwartku, kiedy to Dorn robił przerwy w obradach Sejmu co pięć minut i nie potrafił nad niczym zapanować. Nie było jeszcze w Polsce Marszałka Sejmu, którego rzecznik żądałby na sejmowych stronach internetowych przeprosin dla marszałkowskiej suki. Myślę, że właśnie Ludwik Dorn może być swoistym symbolem obecnej atmosfery politycznej. Mam jednak nadzieję, że Dorn na końcu pokaże, że jest jednak marszałkiem całego Sejmu i ważniejsza jest Polska niż partia.

Wcześniej wydawało mi się, że prym pod względem niekonwencjonalnych wypowiedzi wiedzie Stefan Niesiołowski. Mówił on zawsze bardzo ostrym i ciętym językiem, dopuszczał się niezwykłych porównań - choćby tego, że Kaczyński przypomina mu Gomułkę. Dziś jednak temperatura zrobiła się tak wysoka, że wszelkie słowa Niesiołowskiego nikną wśród mnóstwa innych radykalnych wypowiedzi.

Najgorsze jest w tym wszystkim to, że posłowie Prawa i Sprawiedliwości zachowują się jak armia wiernych żołnierzy. Nie ma miejsca dla bohaterów, którzy mają inne zdanie i mogą je głośno wygłosić. W SLD zawsze znalazły się osoby, które potrafiły skrytykować własny rząd. PiS nie dopuszcza żadnej krytyki. Podobnie jest z dziennikarzami - każdy, kto ma inne zdanie niż partia rządząca jest postrzegany jako wróg. Takie podejście do sprawy na pewno nie polepsza - i tak już napiętej - sytuacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj