Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa lata po Lehmanie. Tak wybuchł kryzys

14 września 2010, 06:09
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ogromnym stratom OFE winna jest przede wszystkim giełda
Ogromnym stratom OFE winna jest przede wszystkim giełda/Inne
Jutro minie druga rocznica upadku Lehman Brothers. W ciągu tych dwóch lat w gospodarce światowej wydarzyło się więcej niż w ciągu niejednej dekady - moment wybuchu kryzysu przypomina Ryszard Petru.

Dynamika procesów gospodarczych, ale i opinii, jak walczyć z kryzysem, była wyjątkowa. Jeszcze rok temu dominował pogląd, że jedynym skutecznym sposobem walki z kryzysem jest pompowanie pieniędzy w gospodarkę, zarówno poprzez luźną politykę monetarną, jak i ekspansywną politykę fiskalną. Dzisiaj, jak wiadomo, kraje Europy ostro walczą z narosłymi w kryzysie deficytami, a banki centralne albo już podnoszą stopy (jak np. Bank Szwecji czy Norwegii), albo pracują nad strategiami wychodzenia z luźnej polityki pieniężnej. Oczywiście świat nie jest aż tak czarno-biały, w Stanach Zjednoczonych prezydent Obama proponuje kolejny pakiet stymulacyjny, a szef Fed nie wyklucza dalszego aktywnego wspierania gospodarki. Nie sądzę jednak, aby ta dychotomia mogła trwać długo.

Świat przez te ostatnie dwa lata przyzwyczaił się do życia w niepewności. I tak niepewność dzisiaj nijak się ma do nastroju sprzed dwóch lat. Wtedy nie było jasne, jak głęboki i długotrwały może być kryzys. Tak naprawdę do lata 2009 najbardziej adekwatnymi wydawały się porównania z wielkim kryzysem lat 30. Na szczęście okazały się nietrafne i kryzys osiągnął swe dno w połowie zeszłego roku. Od tego czasu mamy powolne ożywienie, bardzo różne w różnych obszarach geograficznych.

Azja i Ameryka Południowa wyjątkowo lekko zostały dotknięte kryzysem. W Azji w ogóle trudno mówić o kryzysie, raczej o spowolnieniu gospodarki. Podobnie, ale w mniejszej skali, było w Ameryce Łacińskiej. W Europie jedynym krajem, który najbardziej pasuje do tego porównania, jest Polska. Innymi słowy kryzys uderzył głównie w świat wysoko rozwinięty, silne powiązany z międzynarodowym systemem finansowym, świat silnie zlewarowany. Kraje rozwijające się, które nie były zbyt zależne od kapitału zewnętrznego, nie odczuły tak silnie kryzysu.

Teza o decouplingu (czyli o swego rodzaju niezależności gospodarek wschodzących od Stanów i Europy) w jakiejś mierze się sprawdziła. Niepewność jednak została. Kilka miesięcy temu dominowały obawy o rozpad strefy euro, parę tygodni temu o drugie dno recesji w USA, teraz znów o kondycję kapitałową banków europejskich. W przyszłości zapewne o ryzyko złapania zadyszki przez Chiny, nie wspominając o ryzyku rosnącej globalnej inflacji czy też o wiszącym nad nami przez najbliższych kilka lat ryzyku restrukturyzacji długu Grecji. Bo przecież wyjście na prostą Grecji jest oparte na scenariuszu, w którym nic złego w najbliższych latach już się nie wydarzy. A to optymistyczny scenariusz.

Jesteśmy znacznie mądrzejsi o te dwa lata. Nie ma nowej ekonomii. Tym razem nie było inaczej. Nie da się utrzymać niskich stóp procentowych, szybkiego wzrostu gospodarczego i szybkiego wzrostu zamożności w nieskończoność, i to na kredyt. Kapitalizm nie zbankrutował, pokazał jedynie, że stare dobre, konserwatywne zasady działają. Wydawaj, ile zarobiłeś, a jeśli chcesz pożyczyć, to dokładnie sprawdź, czy w czarnym scenariuszu będziesz w stanie te pieniądze spłacić. Kryzys nauczył nas, że nie ma trzeciej drogi na skróty. Jak na razie na skróty może w miarę bezkarnie działać jedynie kraj emitujący walutę rezerwową świata. Ale w najbliższym czasie zostanie wystawiony za to rachunek, zarówno przez gospodarkę, jak i przez wyborców.

Te dwa lata potwierdziły też starą maksymę, że im więcej wiemy o dzisiejszym świecie, tym więcej możemy zadać pytań. Lepiej zadawać jednak pytania, niż udawać, że wszystko jest OK. Osobiście jestem umiarkowanym optymistą, spodziewam się powolnego ożywienia przerywanego okresami korekt i podwyższonej zmienności. Sądzę, że najgorsze jest już za nami.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Ryszard Petru
Przewodniczy Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Główny Doradca Ekonomiczny DemosEuropa. Przewodniczący Rady Nadzorczej DI Investors. Pracował jako dyrektor kierujący pionem analiz, strategii i relacji inwestorskich w PKO BP. Wcześniej był Dyrektorem BRE Banku ds. Strategii i Nadzoru Właścicielskiego, jednocześnie był Głównym Ekonomistą Banku odpowiedzialnym za badania makroekonomiczne. Był też Głównym Ekonomistą Banku BPH, gdzie prowadził badania i analizy makroekonomiczne polskiej gospodarki. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Doradzał w zagadnieniach związanych z reformami emerytalnymi i finansami publicznymi w krajach Europy Środkowo Wschodniej i Azji Centralnej. Był doradcą Leszka Balcerowicza, Wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Finansów.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj