Najprościej jest na poziomie gminy, gdzie rozdział władzy ustawodawczej i wykonawczej jest jasny i gdzie obie są powoływane w rezultacie osobnych głosowań. Głosujemy na radnych gminy (chociaż według nieco zawiłego klucza) oraz na wójta w głosowaniu powszechnym w obrębie danej gminy. Analogicznie jest w miastach, gdzie głosujemy na radę oraz na burmistrza lub prezydenta.

Reklama

Jednak na poziomie powiatu sprawy mają się zupełne inaczej. Tu nie tylko klasyczny podział władz nie jest zachowany, ale tytuł władzy wykonawczej jest bardzo słaby. Głosujemy bowiem na poszczególnych kandydatów do rady powiatu, a potem oni spośród siebie wybierają przewodniczącego, który staje się starostą. Innymi słowy starosta łączy w swoich rękach władzę ustawodawczą – chociaż tylko jako przewodniczący rady – z władzą wykonawczą jako szef powiatu.

To zapewne jest jednym z powodów ograniczonych zdolności wykonawczych władz powiatu, jednak na tyle istotnych, że pozycja starosty nie jest wyłącznie reprezentacyjna oraz ograniczona do organizowania pracy rady powiatu (jak to jest w przypadku przewodniczącego rady gminy). Starosta należy do administracji publicznej i ma funkcje kontrolne w ramach powiatu oraz nadzoruje niektóre służby powiatu. Równocześnie, ponieważ władza starosty jest ograniczona, ma to także wpływ na pieniądze, jakie znajdują się w jego dyspozycji. W olbrzymiej większości powiatów pozycja starosty jest znacznie słabsza niż pozycja burmistrzów lub prezydentów miast znajdujących się na terenie danego powiatu. Szkoda, że władzę tak kiepsko skonstruowaną i tak mało istotną opatrzono, mającą bardzo długą i dobrą tradycję, nazwą starosty. Krótko mówiąc instytucja starosty jest mało ważna i jest to jeden z argumentów przemawiających za skasowaniem powiatów, chociaż dyskusja na ten temat nie jest naszym przedmiotem i jest tu wiele konkurencyjnych poglądów.

Jeszcze inaczej jest na poziomie województwa. Wprawdzie radni wojewódzcy zebrani nie w radzie, lecz w sejmiku (to tylko inna nazwa) wybierają marszałka, ale władzę wykonawczą sprawuje mianowany przez centrum państwowe wojewoda (a zatem na poziomie wojewody już nie działa samorząd). Jednak marszałek województwa ma liczne uprawnienia wykonawcze, choć nie jest do końca jasne, dlaczego i po co zostały mu one przyznane. Marszałkowi podlega wiele instytucji wojewódzkich, spośród których wymieńmy tylko instytucje opieki społecznej czy pozyskiwanie funduszy europejskich na rozmaite wojewódzkie cele. To na przykład marszałek (jak pamiętamy) pomaga obywatelom, którzy stali się ofiarami zbankrutowanych firm turystycznych, a nie wojewoda.

Granice uprawnień nie są tu klarowne, tym bardziej że państwowy, a nie samorządowy wojewoda sprawuje funkcje kontrolne w stosunku do samorządowych marszałków i starostów. Tę daleko posuniętą niejasność podziału kompetencji oraz wyraźne naruszenie rozdziału władzy wykonawczej od władzy ustawodawczej dostrzegamy doskonale, kiedy okazuje się, że zupełnie nie wiadomo, kto jest zarządcą danej drogi z nazwy powiatowej, wojewódzkiej czy państwowej. Zupełnie nie wiadomo, kto ma prawo zmienić znaki drogowe lub ograniczyć prawo ciężkich samochodów do poruszania się drogą lokalną.

Kiedy zatem będziemy głosować, warto zdawać sobie sprawę z tych zawiłości i dalece posuniętych niedoskonałości w organizacji samorządu terytorialnego, a przede wszystkim warto dobrze zdawać sobie sprawę, jaka władza w naszej części kraju jest najsilniejsza. Wobec wspomnianych komplikacji często bowiem od konkretnego człowieka – wójta, burmistrza, starosty czy marszałka – zależy, ile władzy on zdobędzie lub, co na jedno wychodzi, sobie zawłaszczy z korzyścią lub ze szkodą dla obywateli.