Dziennik Gazeta Prawana logo

Myślenie owiec, czyli jak konformizm ułatwia nam życie

1 maja 2014, 08:46
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Owce
Owce/Shutterstock
"Nie uświadamiamy sobie, że przerzucenie części odpowiedzialności na instytucję lub społeczeństwo jest wyzbywaniem się wolności. Ale tak się po prostu wygodniej i spokojniej żyje" - mówi w rozmowie z DGP Marcin Zarzecki, socjolog, antropolog, wykładowca UKSW w Warszawie.

Marcin Zarzecki*: Nie widzę różnicy pomiędzy mechanizmami działania systemów demokratycznych i różnego rodzaju reżimów autorytarnych. Tak się składa, że w systemach totalitarnych mamy do czynienia z systemem przemocy fizycznej brutalnie karzącym całe kategorie społeczne, które nie chcą zaakceptować ideologii przekutej w doktrynę. A w systemie demokratycznym mamy dokładnie ten sam model narzucania dominującej ideologii, z tym że posługujemy się głównie przemocą symboliczną. Nacisk kładzie się na edukację i socjalizację, a nie na bezpośredni lęk i strach przed instytucjami mającymi monopol na stosowanie przemocy.

Piotr Szymaniak: Tak samo jak na poziomie mechanizmów nie ma różnicy pomiędzy czytelnikami „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej”?

Ludzie z Krakowskiego Przedmieścia traktują siebie jako wyrazicieli poglądów znaczącej części społeczeństwa, mają poczucie bycia reprezentacją. To daje im rodzaj silnej tożsamości. Partycypują w tym samym systemie medialnym, odrzucając wszystkie inne traktowane jako zideologizowane. Dokładnie tak samo jak czytelnicy „GW”, którzy również mają poczucie swobody myślenia, wolności, którzy też czują się reprezentantami pewnej zbiorowości – tych oświeconych i nowoczesnych. Co gorsza, każdy typ dyskursu – czy ma charakter religijny, czy ekonomiczny – zostaje upolityczniony. Jeśli ktoś przedstawia siebie jako osobę wierzącą i praktykującą, co jest wyłącznie deklaracją uczestniczenia w rytuałach religijnych i subiektywnego stwierdzenia stopnia przynależności do wspólnoty katolików – przez większość obywateli zostaje uznany za przedstawiciela skrajnej prawicy. Na takiej samej zasadzie ktoś, kto deklaruje się jako ateista lub agnostyk, z automatu staje się lewakiem. Mechanizmy myślenia i etykietowania w tych dwóch zbiorowościach niewiele się różnią. Wystarczy poczytać polemiki na forach społecznościowych przedstawicieli jednej i drugiej strony – poziom agresji i hejtu jest identyczny, a umyka merytokratyczność z prowadzonej dyskusji.

Całą rozmowę Piotra Szymaniaka z Marcinek Zarzeckim o wygodzie myślenia stadnego czytaj w elektronicznym wydaniu Magazynu DGP >>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj