Dziennik Gazeta Prawana logo

"Proponowane przez partię Kaczyńskiego zmiany dążą do scentralizowania państwa. To kusi, gdyż takim państwem jest łatwiej zarządzać"

15 lipca 2017, 08:45
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas konferencji prasowej w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości/PAP
Partia Jarosława Kaczyńskiego szykuje się do trzyletniego wyborczego finiszu. Po kongresie, który odbył się 1 lipca, PiS wszedł w ostatni wiraż przed długą prostą. Teraz w ciągu kilku miesięcy chce załatwić wszystkie sprawy, które są kontrowersyjne, budzą społeczny opór czy narażają na zarzuty o obchodzenie konstytucji.

Jeszcze przed lipcowym kongresem przekaz był jasny: musimy szybko uchwalić ustawy o sądach, dekoncentracji mediów oraz zmiany w ordynacji wyborczej, a potem uspokajamy sytuację. Ten plan właśnie jest wdrażany. Stąd „domykanie” najbardziej drażliwych projektów ustaw dotyczących sądownictwa, jak te o KRS, ustroju sądów powszechnych i projekt ustawy o Sądzie Najwyższym.

– tłumaczy Anna Materska-Sosnowska, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Do tego Prawo i Sprawiedliwość wybrało optymalny moment. Bo lipiec, choć od kilku lat bywa politycznie gorący, nie jest miesiącem, w którym z napięciem śledzimy to, co dzieje się na Wiejskiej. Jeśli w wakacje uda się przepchnąć niepopularne oraz krytykowane rozwiązania, reakcja na nie nastąpi po powrocie urlopowiczów z Ustki czy Szarm el-Szejk. Będzie dużo słabsza.

Krok za daleko

Proponowane zmiany dają PiS potężną władzę nad wymiarem sprawiedliwości. mówi politolog Jarosław Flis. Partia Kaczyńskiego korzysta na krytyce sędziów – zresztą sama ją „podkręca”. W wielu przypadkach zarzuty są słuszne, ale nie ma pewności, czy propozycje uzdrowią sytuację. Pewne jest za to co innego – jeśli w życie wejdą trzy ustawy (o KRS, ustroju sądów powszechnych oraz SN), PiS będzie mógł dokonać szybkiej wymiany kadr na wszystkich szczeblach sądownictwa. mówi politolog Rafał Matyja.

Materska-Sosnowska zwraca uwagę, że reformy proponowane przez PiS dążą do scentralizowania władzy państwa – i to w niespotykany od lat sposób. – podkreśla. Centralizacja kusi, gdyż takie państwo jest bardziej sterowne i łatwiej nim zarządzać. dodaje Matyja.

Kaczyński doskonale wie, że proponowane zmiany będą budziły opór nie tylko opozycji, ale także wśród samych polityków PiS. mówi jeden z nich o projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym.

Ale kierownictwo klubu wykorzystało kryzys, który wybuchł przy okazji projektu o podwyższeniu wysokości opłaty drogowej, by zdyscyplinować posłów.

Opłata drogowa

Nieoczekiwanie dla PiS największym zagrożeniem dla wewnętrznej spójności stała się kwestia opłaty drogowej, czyli 20-groszowej daniny na drogi lokalne i krajowe. Projekt ujawniono w czasie, gdy prezydent Donald Trump przyjechał do Polski. Gdy tylko wyjechał, rozgorzał spór.

mówiła podczas sejmowej debaty premier Beata Szydło. Z kolei minister infrastruktury Andrzej Adamczyk podkreślał, że samorządy nieustannie zwracały się do jego resortu o finansowe wsparcie na drogi, podkreślając, że nie mają na ich budowę i utrzymanie odpowiednich środków.

Mają sporo racji. Bartosz Jakubowski z Klubu Jagiellońskiego wskazuje, że drogi pozostające w gestii samorządów to ponad 93 proc. wszystkich utwardzonych szos w kraju. W latach 2006–2015 samorządy wybudowały łącznie 37,7 tys. km nowych dróg i zarządzają obecnie ponad 271 tys. km dróg. Dla porównania sieć należąca do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad to zaledwie 19,2 tys. km. W tym czasie lokalne wydatki na drogi wzrosły (w zależności od szczebla samorządu) od połowy do 80 proc.

Stałe źródło wsparcia samorządów jest pożądane, choć trzeba postawić pytanie o motywy polityczne, którymi kierował się PiS. – Dziś najmniejsze samorządy bezskutecznie pukają do urzędów marszałkowskich obsadzonych przez PO i PSL i odchodzą z kwitkiem – mówiła w Sejmie Beata Szydło. Krytycy wskazują więc, że głównymi beneficjentami nowego podatku mogą być jedynie samorządy, w których rządzi partia Kaczyńskiego lub którym jest przychylna.

Ale beneficjentami będą nie tylko samorządy, bo połowa pieniędzy z opłaty drogowej, czyli ok. 2,5 mld zł, ma trafiać do Krajowego Funduszu Drogowego.

Pierwotnie opłata miała być o połowę niższa i wynosić ok. 10 gr, ale jak tłumaczy DGP jeden z parlamentarzystów PiS, trzeba było znaleźć pieniądze na sfinansowanie trasy biegnącej z północy na południe naszego kraju wzdłuż wschodniej granicy – Via Carpatia. – PO zostawiła nam rozbuchany plan budowy dróg bez pokrycia. Gdy Adamczyk w końcu rozdysponował środki, okazało się, że nie zaplanował wydatków na tę drogę. Prezes kazał mu więc znaleźć dodatkowe pieniądze, bo inaczej straci stanowisko – opowiada. Dla Jarosława Kaczyńskiego Via Carpatia to strategiczny projekt, bo łączący Polskę i wschodnią flankę Unii Europejskiej, czyli Trójmorze. W efekcie stawkę opłaty zwiększono do 20 gr.

A to już duża podwyżka, co wywołało reakcję w PiS. Posłowie przestraszyli się, że gdy wrócą do okręgów, będą musieli się tłumaczyć wściekłym wyborcom. Część posłów chciała zagłosować, część wycofać podpisy pod projektem. W efekcie szef klubu Ryszard Terlecki zapowiedział, że PiS musi uchwalić w wakacje ustawę o sądach, nowe prawo wodne oraz wprowadzić opłatę drogową. A jeśli tak się nie stanie, to jesienią odbędą się przyspieszone wybory, a ci, przez których ustawy przepadną, nie będą mieli miejsc na listach.

Prawa wodnego, mimo napomnień Brukseli, nie udało się uchwalić ani rządowi PO, ani Beacie Szydło. Jeśli nie wejdzie ono w życie w wakacje, Polsce grożą kary. Stąd dołączenie tego projektu do katalogu zmian, których nieuchwalenie grozi wcześniejszymi wyborami. podkreśla Rafał Matyja. Groźba okazała się skuteczna, bo tylko jeden z posłów PiS sprzeciwił się projektowi. mówi jeden ze starszych polityków tej partii.

Czekając na mobilizację

Uboczny polityczny efekt wprowadzenia opłaty drogowej to ewentualne osłabienie ministra finansów, z czego część posłów PiS się cieszy. mówi jeden z posłów PiS. Partia nadal nie ma jednak pewności, czy ustawę uda się przyjąć bez kłopotów – bo podczas pierwszego czytania projektu „za” było 226 posłów. A to, gdyby w pełni zmobilizowała się opozycja, może okazać się za mało do finalnego przeforsowania projektu. Dlatego PiS czeka pełna mobilizacja przy okazji głosowań nad tym projektem, co nastąpi do końca lipca.

Przewagą partii Jarosława Kaczyńskiego jest to, że nie tylko ma większość, ale pozostaje najbardziej zwartą siłą w Sejmie. Opozycja jest podzielona i ma problemy z koordynacją działań. Do tej pory była skupiona na wewnętrznej rywalizacji, ale przeciwdziałanie planom PiS może ją skonsolidować. mówił wczoraj szef PO Grzegorz Schetyna. Testem owej współpracy i siły będzie zwołana na niedzielę manifestacja przeciwko zmianom w wymiarze sprawiedliwości.

PO liczy, że do gry wkroczy także prezydent Andrzej Duda, który zawetował ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych – i że to samo zrobi z ustawami dotyczącymi sądów. mówi politolog Jarosław Flis. mówi nasz informator z Pałacu Prezydenckiego.

Na pewno gdyby Andrzej Duda chciał wzmocnić swoją pozycję, to nie tylko zawetowanie którejś z ustaw dotyczących sądownictwa, ale sama groźba może być do tego świetnym instrumentem.

Bez względu na finał tych ustaw, kolejna polityczna runda czeka nas jesienią. Wtedy PiS będzie chciał wprowadzić ustawę o dekoncentracji mediów i zmienić ordynację wyborczą do samorządów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj