Dziennik Gazeta Prawana logo

Odtajnione szyfrogramy MSZ pokazały, jak Helmut Kohl w 1989 r. umiejętnie rozgrywał polskie władze

Helmut Kohl
Helmut Kohl/Shutterstock
Nie ma bardziej wartościowej lektury opisującej taktykę RFN wobec bankrutującego PRL niż odtajnione niedawno przez MSZ szyfrogramy dotyczące wizyty Helmuta Kohla w Polsce w listopadzie 198 9 r . Obrazki z Krzyżowej pozostawiły w zbiorowej pamięci dobrotliwego kanclerza, który przyjechał do wschodniego sąsiada, by wspierać go w demokratycznych przemianach, zaoferować pomoc materialną i gotowość do pełnej normalizacji stosunków.

Z pozbawionych lukru dokumentów MSZ wyłania się nieco inna narracja. Kohl jawi się jako polityk ultrapragmatyczny, asertywny i zorientowany przede wszystkim na interesy narodowe Republiki Federalnej Niemiec. Kanclerz w obliczu wielkiej zmiany geopolitycznej w całej Europie Środkowej – łącznie z rysującą się perspektywą zjednoczenia dwóch państw niemieckich – działa bez sentymentu. Umiejętnie rozgrywa polskie władze, prezentując dwa stanowiska w sprawie granicy na Odrze i Nysie. Na pierwszym fortepianie ostro gra szef rządu. Na drugim, łagodnie, szef zachodnioniemieckiego MSZ Hans-Dietrich Genscher. W dokumentach polskiego MSZ msza w Krzyżowej jest jedynie tłem dla brutalnej gry interesów, w której nie ma miejsca nawet na chwilę słabości.

Dostajemy porcje informacji, które nie mieszczą się w ukształtowanym przez lata postrzeganiu relacji polsko-niemieckich. Rząd Tadeusza Mazowieckiego, w kontekście normalizacji, zamierza domagać się zadośćuczynienia za straty, które poniosła Polska w okresie II wojny światowej. Paradoksalnie jego stanowisko wcale nie jest odległe od tego, co dziś prezentuje w tej kwestii gabinet Beaty Szydło.

W szyfrogramach czytamy, że Kohl unika przeniesienia tego tematu na płaszczyznę prawno-międzynarodową. Co więcej, korzystając ze słabości trupa, jakim jest PRL, pakietuje kwestie pomocowe i polityczne (uznanie granicy na Odrze i Nysie) z historią. Rząd Mazowieckiego nie jest tak asertywny. Zależy mu na sukcesie wizyty i pieniądzach.

Przyjazd kanclerza był kluczowym wydarzeniem drugiej połowy 1989 r . w polskiej polityce. Dyplomaci już na etapie organizacji wizyty oceniają, że najważniejsze dla Kohla będą interesy RFN. W jego otoczeniu pojawia się pomysł odwiedzenia Góry św. Anny (miejsca związanego z III powstaniem śląskim i walkami polsko-niemieckimi). Co ma być – jak odnotowuje polski MSZ, analizując reakcje niemieckiej prasy – „chęcią wyjścia naprzeciw oczekiwaniom kół przesiedleńczych i skrajnie konserwatywnych”. Przypomnijmy, jest rok 1989. Powstająca na gruzach PRL III RP jest w punkcie zero, jeśli chodzi o kwestie pojednania. Kohl jednak już na tym etapie ustawia agendę z myślą jak najbardziej kompleksowego zabezpieczenia interesów swojego państwa. Sceptyczne wobec pomysłu odwiedzenia Góry św. Anny są nawet media w RFN, uznając, że jest na nie zdecydowanie za wcześnie. Ostatecznie szef rządu rezygnuje. A może raczej – po sztucznym wywindowaniu oczekiwań – decyduje się na „ustępstwo”.

Nadal trwa brutalne ustawianie wizyty. Bliski współpracownik kanclerza Horst Teltschik kanałami dyplomatycznymi – mimo bulwersującej propozycji w postaci pomysłu odwiedzenia Góry św. Anny – ma obawy co do atmosfery wizyty. Jak czytamy w szyfrogramie nr 0-1722/IV: „Przypomniał w obszernym wywodzie zakres wkładu finansowo-gospodarczego Bonn w »pakiet«, który zdaniem Teltschika stawia RFN na pierwszym miejscu wśród państw zachodnich gotowych wesprzeć Polskę. Niepokoi ich w tej sytuacji eksponowanie w naszych mediach, ale i w wypowiedziach oficjalnych (...) kwestii odszkodowań oraz granicy na Odrze i Nysie”. Sugestia jest czytelna: „wkład finansowo-gospodarczy” ma być uzasadnieniem dla rezygnacji przez Polskę z trudnych pytań. Wszystko dzieje się w czasie, gdy RFN jest europejską potęgą gospodarczą, a PRL bankrutem.

To jednak nie koniec. W dokumentach czytamy o kuriozalnej prośbie ze strony niemieckiej. Teltschik potwierdza, że członek delegacji Kohla spotka się w trakcie wizyty z byłymi robotnikami przymusowymi. Prosi jednak, by „nie doszło w tym kontekście do sytuacji »trudnych« dla strony RFN”.

Polska nie jest tak asertywna. Trudne dla niej tematy poruszane są za pośrednictwem... dziennikarza TVP współpracującego z MSZ. Redaktor przeprowadzający wywiad z Kohlem ma zadać pytania o „dwutorowość stanowiska RFN ws. granicy”. Werbalne powoływanie się na układ [z 197 0 r . –red.] i jednocześnie na coś, co jest określane mianem »niemieckich pozycji prawnych«”. Ma też poruszyć kwestie „zadośćuczynienia polskim ofiarom zbrodni i polityki III Rzeszy (...) wobec rozbieżności stanowisk Polski i RFN”. W kwestii granicy Kohl mówi jednak ogólnikami i odwołuje się do „przyszłego traktatu pokojowego”. Nasz MSZ jest sfrustrowany, że nie nawiązał nawet do przyjętej w przeddzień wizyty rezolucji Bundestagu, która dotyczyła granicy na Odrze i Nysie. Polska oczekiwała takiego gestu. Pytano Kohla, dlaczego unikał jasnych deklaracji. Jak czytamy w jednym z dokumentów: „Tłumaczył się trudną sytuacją wewnętrzną, zwłaszcza naciskami prawicy”. Podobnie było z odszkodowaniami za politykę hitlerowskich Niemiec. Kwestia ta była trudna do forsowania ze względu na „stanowczą odmowę Bonn”. Przy czym szef niemieckiego rządu nie zapomniał poruszyć tematu statusu mniejszości niemieckiej w Polsce, wyrażając oczekiwanie, że „uzyska ona znacznie większe możliwości kultywowania języka i kultury niemieckiej”.

Szyfrogramy odtajnione przez Witolda Waszczykowskiego pokazują, jak bardzo zmitologizowane jest postrzeganie mszy w Krzyżowej. Zniszczone i zdemoralizowane komunizmem państwo nie było w stanie skutecznie bronić swoich interesów, co szef rządu RFN umiejętnie wykorzystał. Trudno mu z tego powodu czynić zarzut. Niemiecka poprawność polityczna nie lubi tego słowa, ale Kohl był najprawdziwszym patriotą. To fenomen jak po dziesięcioleciach pacyfistycznej inżynierii społecznej w RFN politycy tego kraju doskonale czuli klimat uprawiania narodowej Realpolitik. Doskonale odczytywali, co jest ważne i dobre dla Republiki Federalnej. Każdy pracownik polskiej administracji powinien uważnie przestudiować szyfrogramy Waszczykowskiego. I uczyć się z nich, jak należy dbać o swoje państwo. Mówiąc do partnerów łagodnie. Ale, niezależnie od okoliczności – bez sentymentów. By nie doszło – trawestując szyfrogramy – do „sytuacji trudnych dla Polski”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj