Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy to już moment konstytucyjny? [OPINIA]

21 grudnia 2017, 11:28
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Anna Sobaczewska-Młynarska
Anna Sobaczewska-Młynarska/Media
Skoro zatem nasza polska plemienna wojna nosi choć częściowo znamiona kryzysu konstytucyjnego - czy powinien on doprowadzić do zmiany Konstytucji? Czy mamy obecnie czas odpowiedni dla powstania nowego paktu, nowego ładu politycznego, społecznego, czyli "moment konstytucyjny" według słów Bruce’a Ackermana - zastanawia się w DGP Anna Sobaczewska-Młynarska, konstytucjonalistka.

W Polsce A.D. 2017 nie trzeba nikomu tłumaczyć, czym jest Konstytucja, ani perswadować, że jest to akt o wielkim znaczeniu dla państwa, wspólnoty politycznej i każdego obywatela. W życiu politycznym i w debacie publicznej ostatnich lat nieustannie pojawia się temat zgodności lub niezgodności z Konstytucją nowych (albo starych) regulacji prawnych. Pojawiają się z drugiej strony argumenty i postulaty dotyczące potrzeby uchwalenia nowej Konstytucji.

Wszystkie te głosy powodują, że w naszej rzeczywistości ujawniają się dwie wyjątkowe cechy aktu prawnego, który zmienił w nowożytnym świecie sposób sprawowania władzy i myślenia o państwie. Pierwsza z  nich to szczególna treść. Konstytucje stanowią kodyfikację reguł dotyczących podziału funkcji, władz i obowiązków pomiędzy podmiotami władzy w państwie oraz definiują relacje między władzą publiczną i obywatelami, w szczególności stwarzając system gwarancji praw i wolności.

WYDRUKUJ ANKIETĘ, WYPEŁNIJ I WYŚLIJ NA PODANY ADRES

Ale te „kodeksy państwa” stanowią także ważną deklarację, pewien pakt zawarty między narodem i podmiotami władzy. Konstytucje są symbolicznym aktem określającym wspólnotę? polityczna? i jej cele. Wskazują legitymację państwa, stanowią źródło władzy w państwie i regulują jej granice, zaś treść Konstytucji oddaje system operacyjny wspólnoty i  system idei, postaw i wzorów zachowań przesądzających o statusie obywateli i władzy. Do obu tych funkcji znajdują się odwołania, kiedy na plakatach, koszulkach objawiają się jej obrońcy, a inni aktorzy sceny politycznej przechodzą do porządku dziennego nad argumentami o niezgodności z Konstytucją.

Konstytucja jest zatem argumentem używanym przez wszystkich uczestniczących w życiu politycznym - ostatecznym i niemal transcendentalnym, a zarazem dzielącym jako ultima ratio w  sposób kategoryczny i nieodwołalny; choć przecież jest właśnie aktem stworzonym po to, by dać poczucie jedności i tożsamości. George Bernard Shaw powiedział, że Amerykanie i Brytyjczycy to dwa narody, które dzieli wspólny język. Nasza Konstytucja z 1997 r. to wspólny akt, który zaczął nas dzielić, bez większych nadziei na kompromis albo chociaż dialog.

Czy mamy zatem w Polsce do czynienia z kryzysem konstytucyjnym? Jest to jeden z częściej używanych dla opisu naszej współczesnej rzeczywistości termin - z wypowiedzi padających w debacie publicznej wynika, że w  istocie od dwóch lat mamy nieustanny kryzys, związany z podejmowaniem kontrowersyjnych i budzących poważne wątpliwości konstytucyjne decyzji przed podmioty władzy, albo też kontestowaniem aktów władczych podejmowanych przez inne organy. Konflikty między podmiotami władzy, a także między sprawującą władzę większością a opozycją, są jednak immanentną częścią rzeczywistości politycznej demokratycznego państwa.

Nie jest nawet objawem kryzysu konstytucyjnego, że podmiot władzy nadużywa jej albo zachowuje się sprzecznie z regułami - dopóki konflikt da się przezwyciężyć normalnymi metodami i za pomocą przewidzianych w Konstytucji instrumentów. Kryzys konstytucyjny nie dotyczy więc realiów życia politycznego, nie dotyczy nawet poważnych sporów o władzę. Jest wyrazem zakwestionowania konstytucyjnych reguł działania, czyli zapisanego w Konstytucji systemu operacyjnego państwa. Dotyczy braku zgody na konstytucyjne regulacje, obnaża deficyty i  mankamenty samego konstytucyjnego zaprojektowania. Wiele kontrowersji dotyczących działań władczych w ostatnich latach wskazuje na tego typu cechy. Zażarty spór toczący się w łonie władzy sądowniczej o zakres prerogatywy prezydenckiej co do wykonywania prawa łaski, problem konstytucyjnie określonego wyboru członków – sędziów Krajowej Rady Sądownictwa, czy też kwestie związane z nieokreślonym statusem prokuratora generalnego i prokuratury – to przykłady zagadnień, które wskazują na nieprecyzyjną lub niepełną regulację konstytucyjną.

Skoro zatem nasza polska plemienna wojna nosi choć częściowo znamiona kryzysu konstytucyjnego - czy powinien on doprowadzić do zmiany Konstytucji? Czy mamy obecnie czas odpowiedni dla powstania nowego paktu, nowego ładu politycznego, społecznego, czyli "moment konstytucyjny" według słów Bruce’a Ackermana? Zgodnie z tą ideą moment konstytucyjny to szczególny okres w historii narodu, kiedy przeświadczenie o tożsamości suwerena pozwala osiągnąć porozumienie co do tres´ci i  formy ustroju.

Problem z ideą momentu konstytucyjnego polega na tym, że ów "moment" rozpoznać można właściwie tylko z zewnątrz i raczej post factum (warto dodać, że bardzo trudno byłoby odnaleźć ślady takiego momentu w chwili uchwalania Konstytucji z 1997 r.). Tym bardziej zatem trudno orzec, czy Polacy przeżywają obecnie moment konstytucyjny. Wydaje się jednak, że czas powszechnej deliberacji, jaka na temat Konstytucji się obecnie toczy, może świadczyć o tym, że jesteśmy gotowi na zmianę dotychczasowego porządku.

Obecna Konstytucja nie zawiera przepisów umożliwiających uchwalenie nowej, co poniekąd zrozumiałe - większość Konstytucji jest wyrazem ambicji stworzenia porządku wiecznego i idealnego. Przewiduje natomiast tryb zmiany (art. 235), zgodnie z którym udział obywateli w tym procesie może polegać jedynie na głosowaniu w  referendum zatwierdzającym zmianę w zakresie rozdziału I, II i XII, o ile zażąda tego jeden z podmiotów mogących inicjować zmianę Konstytucji. Rodzi to poważne pytania i dylematy związane z projektowaniem trybu zmiany lub uchwalenia nowej konstytucji. Skoro jednak Konstytucja (art. 125) przewiduje przeprowadzanie referendum w każdej sprawie „o szczególnym znaczeniu dla państwa”, trudno uznać, że ustalenie potrzeby uchwalenia nowej Konstytucji i kierunki nowych regulacji do takich spraw się nie zaliczają.

Referendum jest jednak tylko jedną z  metod deliberacji nowych regulacji ustrojowych, i to metodą ograniczoną. Sprowadza się bowiem do kilku pytań ułożonych ostatecznie według agendy inicjatora głosowania lub podmiotu wyrażającego zgodę na jego przeprowadzenie. Ale stanowić może wielką wartość dla demokracji – o ile towarzyszyć mu będzie debata nad regułami rządzącymi wspólnotą polityczną i jej władzami. Tworzenie nowej Konstytucji (lub zmiana obowiązującej), niezależnie od ostatecznej formy uchwalenia, powinno być procesem otwartym, konsensualnym i czynionym w poczuciu odpowiedzialności za dokonywane zmiany. O ile to możliwe, poza sporami i konfliktami polityków. W końcu oni przeminą – Naród zaś pozostanie suwerenem zawsze.

10669135-.jpg
Logo akcji Wspólnie o Kostytucji
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj