Dziennik Gazeta Prawana logo

Woś: Liberalna demokracja? Raczej niedemokratyczny liberalizm

Rafał Woś
Rafał Woś/Wojtek Górski
Na naszych oczach trwa wielki spór. Jedni boją się, że nadchodzi koniec świata – oto upadają twierdze demokracji liberalnych i szerzy się zbrodniczy populizm. Drudzy kontrują, że nie ma co żałować tego, co ginie. Bo od dawna były to co najwyżej twierdze niedemokratycznego liberalizmu. W jego miejsce trzeba zaś budować nową demokrację.

Pojęcie niedemokratycznego liberalizmu pochodzi z nowej książki amerykańskiego politologa Yaschy Mounka. Jego argument jest czytelny. Gdy mówimy o liberalnej demokracji, to myślimy o ustroju, który gorzej lub lepiej godzi logikę władzy większości z ochroną praw mniejszości. Przed oczami mamy pewien wyidealizowany model funkcjonowania bogatych i stabilnych krajów Zachodu. Myślimy o ideach leżących u podstaw powołania do życia integracji europejskiej. O międzynarodowej solidarności i o pokoju. Tyle że to projekcja, która już od dawna nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Społeczeństwa państw zachodnich, owszem, wciąż są bogate, ale to bogactwo jest w nich bardzo nierówno podzielone. Rola pieniędzy zaś w ostatnich 30 latach (równolegle do procesów prywatyzacji wielu dziedzin życia i usług publicznych) urosła wręcz niesamowicie. W efekcie kraje te stały się obszarem, w którym każdemu obywatelowi formalnie przysługuje wiele praw, ale ich dochodzenie jest uzależnione od zamożności i klasowego statusu. Nieważne, czy w sądzie, czy na rynku pracy, czy w przestrzeni publicznej. Mounk nazywa ten system „prawami bez demokracji”. Co składa się na koncepcję niedemokratycznego liberalizmu.

Przykładem takiego organizmu jest Unia Europejska. Ustanowienie wspólnego rynku oraz wspólnej waluty bez integracji politycznej doprowadziło do delegowania kluczowych decyzji na niedemokratyczne technokratyczne instytucje, takie jak Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny czy unijne sądownictwo. Decyzje podejmowane są tam poza radarem opinii publicznej, z czego większość liderów politycznych jest wręcz zadowolona. Brexit był dowodem, że gniew wobec takich praktyk dojrzewa. I to nie tylko na Wyspach w odniesieniu do UE. W Ameryce mamy bardzo podobne tendencje. Wiele instytucji federalnych sięgających swoimi korzeniami jeszcze czasów prezydentów Roosevelta czy Johnsona przestało być faworytami szerokich mas społecznych. Uchodzą dla wielu wyborców za niedostępne biurokratyczne molochy. Rodzaj parawanu zasłaniającego prawdziwe siły zglobalizowanego kapitału, które wszystkim rządzą. Na dodatek elity polityczne zamiast to zrozumieć, forsują kolejne wielkie umowy handlowe, jak TTIP (zablokowana) oraz CETA (weszła w życie). Dopychając je kolanem z pominięciem demokratycznej procedury.

Zwróćmy uwagę, że nie pisze tego żaden „oszalały wiecznie wczorajszy oszołom i neofaszysta” (tak mniej więcej pisało się w Polsce zazwyczaj o zwolennikach tego rodzaju argumentacji). Pisze to 35-letni politolog o kosmopolitycznych korzeniach (urodzony w Niemczech, wychowany w Wielkiej Brytanii i we Włoszech, a pracujący w Ameryce). Sam uważam podobnie do Yaschy Mounka. Bronienie liberalnej demokracji nie ma sensu właśnie dlatego, że od dawna była ona niedemokratycznym liberalizmem. Dlatego hasło „żeby było tak, jak było” nie może stać się zawołaniem obozu postępu w Polsce ani gdziekolwiek indziej. Trzeba to zrozumieć i domagać się więcej demokracji. A nie mniej.

Od dłuższego czasu wysuwanie tego typu argumentacji bardzo przypomina walenie głową w mur. I niechybnie wiąże się z oskarżeniami o służenie ciemnym siłom, chcącym zaprowadzić nowy totalitaryzm. To bzdury. Ale bzdury irytujące. Dlatego miło czuć, że ktoś gdzieś daleko myśli bardzo podobnie. Za to panu dziękuję, panie Mounk.

Rola pieniędzy w ostatnich 30 latach wzrosła wręcz niesamowicie. W efekcie Zachód stał się obszarem, w którym każdemu obywatelowi formalnie przysługuje wiele praw, ale ich dochodzenie jest uzależnione od zamożności i klasowego statusu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Rafał Woś
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWoś: Liberalna demokracja? Raczej niedemokratyczny liberalizm »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj