Dziennik Gazeta Prawana logo

Wylewający się z internetu ściek to nie tylko prawicowy trolling. Liberałowie podchwycili zasady gry Kaczyńskiego

23 grudnia 2018, 20:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Internetowy troll
Internetowy troll/Shutterstock
Bardziej empatyczni, otwarci, tolerancyjni, ciekawi świata, gotowi na zmiany. Dawno i nieprawda. Polski liberalizm jest dziś równie radykalny i zamknięty na debatę jak konserwatyści z PiS.

Dno i wypociny. Sprzedawczyk i sługus. Artykuł sponsorowany. Prostacko i chamsko wciskana propaganda. Pisząc tekst, wiem, z jaką spotka się reakcją części czytelników w mediach społecznościowych i na internetowych forach. Tak jest za każdym razem, ilekroć autor prezentuje pogląd niejednoznaczny. Gdy nie łączy się w pomstowaniach, dzieli włos na czworo.

Przyzwyczailiśmy się myśleć, że to zwyczajowa reakcja prawicy, zwolenników obecnego rządu. Ale nie oszukujmy się – tak samo reaguje druga strona. Wylewający się z internetu ściek to nie wytwór wyłącznie prawicowych trolli, mrówcza praca opłaconych przez PiS botów, to także zdanie wyborców Platformy, Nowoczesnej, lewicy, tych, którzy odwołują się – przynajmniej werbalnie – do postaw wolnościowych.

Zradykalizowali się liberałowie. Walą przez łeb, za nic mając prawdę, otwartość i styczność ze światem. Nie debatują, drugiej strony nie poważają, bo przecież ta druga strona nie szanuje ustanowionych przez nich reguł. Nie słuchają, bo dawno doszli do przekonania, że z ust przeciwnika żadne ciekawe słowo nie padnie. Zresztą jak może paść, skoro to wróg. Siadają wieczorem przed „Faktami” i przeklinają głośno rząd i wszystkich nieświętych, zupełnie nieświadomi, że niczym się w tym przeklinaniu nie różnią od radiomaryjnych.

Liberałowie podchwycili zasady gry Kaczyńskiego. Skoro PiS robi to z powodzeniem, może im też się uda? Komunikat o faszystach na ulicach Warszawy mobilizuje, więc trzeba go powtarzać, choćby był kłamstwem. Zresztą nie żyjemy w czasach prawdy, tylko wojny. A na wojnie leje się krew.

Czy to jeszcze liberalizm? Nieostrość pojęć wypacza rozumowanie, i choć z liberalizmem jest jak z prawdą, którą każdy ma swoją, to spróbujmy go opisać. Ilekroć w tekście używam słowa „liberalizm”, mam na myśli jego odmianę polityczną i społeczną. Pierwsza zakłada przywiązanie do praw i wolności obywatelskich oraz do demokracji liberalnej, w której wybory są wolne, uczciwe i panuje pluralizm polityczny. Druga przeciwstawia się ingerencji państwa w prywatne życie obywateli oraz przedkłada wolność jednostek nad społeczną i polityczną kontrolę.

Tak rozumiany liberalizm jest jednym z uczestników, który toczy się na świecie. Z jednej strony konserwatywna postawa, uznająca zastany porządek społeczny za dobry i sprawiedliwy, zakładająca, że jego zmiana nie wyjdzie społeczeństwom na dobre, z drugiej – liberalizm, który w zmianie tegoż porządku widzi szansę na zmniejszenie szeroko rozumianych nierówności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj