Dziennik Gazeta Prawana logo

Wola władzy jest silniejsza niż prawo. A za 100 lat...

29 grudnia 2018, 17:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 listopada
11 listopada/Shutterstock
Sukces odnoszą z reguły te państwa, których systemy polityczne wymuszają poszukiwanie konsensusu. Dzięki temu kolejne ekipy nie muszą reformować reform poprzedników. Tylko czy taka powinna być Polska w kolejnym stuleciu niepodległości? Czy nie stać nas na to, by była mądrzej zarządzana, a dzięki temu stała się odrobinę lepsza?

"Ja od utraty niepodległości przez nasz kraj z domu nie wyjeżdżałem. I nie wyjadę! Chociażby kije z nieba leciały!" – oświadczył dumnie szlachcic Nardzewski komisarzowi Hiblowi. Rzecz działa się w 1797 r. W ten sposób protestował on przeciwko ówczesnej polityce i zaborcom. Nardzewski nie pojawił się też kilka miesięcy wcześniej w Krakowie, gdzie szlachta, mieszczaństwo i duchowieństwo uroczyście przysięgały wierność monarchom dynastii habsburskiej. Kiedy komisarz zaczął mu z tego powodu stawiać zarzuty, szlachcic podniósł pistolet i strzelił.

Tę scenę dokładnie opisuje Stefan Żeromski w „Popiołach”, dodając przy tym, że Nardzewski nie wyjeżdżał ze swoich Wyrw już od trzydziestu lat, czyli od czasów konfederacji barskiej. W filmie Andrzeja Wajdy nie było miejsca na ten szczegół. Reżyser jednak doskonale oddał oburzenie polskiego patrioty na panoszenie się austriackiego urzędnika. Narastało ono w trakcie spotkania i zakończyło się wybuchem gniewu Nardzewskiego. Stało się to wówczas, kiedy Hibl zapowiedział ograniczenie pańszczyzny do trzech dni w tygodniu, zmniejszenie chłopskich danin w naturze i wprowadzenie zakazu kar cielesnych. „Ja tu jestem panem, ja prawem! Naddziady tu moje siedziały… Moja to jest ziemia i moi ludzie” – buntował się szlachcic.

Od tamtych zdarzeń minęło ponad 200 lat. Sto lat temu Polska odzyskała niepodległość. Ale tamte zachowania mogą się wydawać zadziwiająco bliskie. W wielu miejscach nadal dominuje myślenie pseudopańskie, które tym chętniej prezentuje się w narodowych barwach. Wola tego, co na górze, jest silniejsza od praw, które przysługują tym, co na dole. Dotyczy to zresztą nie tylko państwa i jego instytucji, lecz także gospodarki. Wiele o tym może powiedzieć m.in. prof. Andrzej Zybała z SGH, który już od pewnego czasu prowadzi zaciekłą walkę z „folwarczną kulturą zarządzania w biznesie”.

Będzie panem i prawem

Dla znacznej części polskich elit najważniejszym pytaniem nie jest to, jaka będzie lub powinna być Polska. Dla nich nadal decydujące jest to, czyja to będzie Polska – albo mówiąc słowami Nardzewskiego: „kto będzie w niej panem i prawem”, któremu będzie można asystować w polowaniach i nabijać pistolet. W takim układzie kluczowy jest dostęp do decydentów i zasobów, dzięki czemu reguły i standardy stają się mniej ważne. Łatwo można je kompromitować jako wyraz obcej opresji. W najlepszym zaś razie normy i procedury, które krępują rodzimą wszechwładzę, to agenci wewnętrznego imposybilizmu. W takim zdeformowanym przekazie nietrudno już przedstawiać obronę systemu samowoli jako walkę o zachowanie narodowej tożsamości. Tylko czy taka powinna być Polska w kolejnym stuleciu niepodległości? Czy nie stać nas na to, by była ona mądrzej zarządzana, a dzięki temu stała się odrobinę lepsza?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj