Dziennik Gazeta Prawana logo

Rafał Kamecki: Polacy nigdy nie interesowali się sztuką. Szlachta wieszała gobeliny na ścianach z powodów izolacyjnych

31 stycznia 2019, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rafał Kamecki fot. Darek Golik
Rafał Kamecki fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
"Są eksperci, którzy dowodzą, że w zasadzie Polacy nigdy nie interesowali się sztuką, a szlachta zawieszała gobeliny na ścianach z powodów izolacyjnych, nie dekoracyjnych" - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem Rafał Kamecki, prezes artinfo.pl.

Robert Mazurek: Są mody na artystów, prawda?

Rafał Kamecki (ekspert ds. rynku sztuki): Zdecydowanie, teraz jesteśmy zdumieni falą chętnych na Edwarda Dwurnika. Po jego śmierci obserwujemy niesamowite zainteresowanie jego pracami. Oczywiście on zawsze był obecny w galeriach i na aukcjach, ale to, co się dzieje teraz, przechodzi ludzkie pojęcie.

Sądząc po tym, co się sprzedaje, to rzucili się na niego chyba mniej wyrobieni nabywcy?

Właśnie chciałem o tym powiedzieć. Wymiecione są wszystkie "Tulipany" czy te najbardziej znane prace, te z cyklu "Podróż autostopem". Te trudniejsze, choćby z cyklu "Sportowcy", sprzedają się dobrze, ale tu już amoku nie ma.

Widziałem niesamowitych "Chrystusów" za bardzo rozsądne pieniądze. Ich się moda nie ima?

Bo taką pracę trudniej powiesić w salonie. Nie każdy potrafi powiesić coś agresywnego, czasami wręcz ordynarnego w temacie.

Piotr Gliński potrafi. Strasznie mu zazdroszczę jego monumentalnego Dwurnika.

No właśnie, ale to jednak nieczęste, choć to chyba jego najlepsze prace.

W polskich domach zawsze coś wisiało na ścianie, u mieszczan landszafty, na wsi święci, a teraz klasa średnia sztukę kupuje w Ikei.

No niestety, ma pan rację. Są eksperci, którzy dowodzą, że w zasadzie Polacy nigdy nie interesowali się sztuką, a szlachta zawieszała gobeliny na ścianach z powodów izolacyjnych, nie dekoracyjnych. W domach zbierano rzemiosło: szable, broń, kielichy, a nie sztukę. Nie byliśmy narodem zafascynowanym malarstwem i nie mamy tych tradycji.

Dlatego Polacy albo mają w domu dwie, trzy reprodukcje, albo od razu są poważnymi kolekcjonerami, którzy mają dużo więcej, niż mogą pokazać. Nic pośrodku.

To się bardzo powoli, ale jednak zmienia, na aukcje i do galerii trafiają nowi klienci, widzę bardzo wielu lekarzy, ale są też prawnicy, ludzie z biznesu. I to będzie postępować.

Lekarze będą kupować obrazy?

Będą. Zasadniczo sztukę kupują ludzie, którzy są nią zafascynowani, i tak jest na całym świecie, lecz pojawia się grono tych, którzy już mają wszystkie niezbędne im dobra i potrzebują czegoś wyjątkowego, czegoś, co daje im więcej emocji, inwestują więc w sztukę.

Są tacy, którzy po prostu inwestują? Ma się im zwrócić za kilka lat i tyle.

Tak, ale wtedy namawiam, by kupowali to, co im się podoba.

Bo jeśli nawet nie zarobią, to przynajmniej będą mieli coś ładnego?

Właśnie tak. I wie pan, że z tego grona często rekrutują się później kolekcjonerzy. Dzwonimy czasem do takiego inwestora, pytając, czy nie zechciałby sprzedać swojej pracy, i ku naszemu zdumieniu w 80–90 proc. słyszymy, że nie, bo się spodobało, albo odpowiadają, że jeszcze poczekają.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj