- Nie odebrałem tego (filmu) w kategoriach jakiejkolwiek walki, odebrałem ten film jako studium ofiar pedofilii – powiedział Dera w TVN24. Przyznał, że film był dla niego wstrząsający i pokazuje, "jaką traumę ci ludzie przeżywają po latach".

- Nie odbieram tego jako niszczenie Kościoła katolickiego, raczej jako film pokazujący, że są problemy w Kościele, szczególnie z tymi duchownymi, którzy popełniali te czyny – mówił prezydencki minister. - Jest pytanie, czy Kościół potrafił sobie z tymi duchownymi w odpowiedni sposób poradzić – zaznaczył Dera.

Jak dodał, pedofilia nie jest tylko problemem Kościoła. Podkreślił też, że nie ma "związku zerojedynkowego" między czynami pedofilskimi a współpracą księży z SB, chociaż - jak zaznaczył - "wiele osób o tych skłonnościach" SB wykorzystywała poprzez szantaż jako tajnych współpracowników.

Według Dery, "pedofilia jest wielkim problemem społecznym dzisiejszej cywilizacji", ale "w Kościele stanowi margines".

Wyraził przekonanie, że "osoby, które popełniły takie przestępstwo, powinny być wydalane ze stanu kapłańskiego, tak samo nauczyciele powinni być wydalani z zawodu".

Pytany o pospieszną nowelizację Kodeksu karnego, zaostrzającą kary za pedofilię powiedział, że nie widzi tu "problemów zgodności z konstytucją".

Dostępny od soboty w internecie film braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" dokumentuje przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci przez księża i przenoszenia sprawców takich czynów z parafii na parafię przez przełożonych.