Według Chwedoruka, trudno zrozumieć decyzję PO, która - jak mówił - mimo osłabienia, nadal jest znaczącym graczem w polityce krajowej i samorządowej oraz europejskiej (jako część Europejskiej Partii Ludowej), o starcie wyborach "nie jako partia".

Jedyne, co mi się spontanicznie nasuwa na myśl to to, że jest to wyrafinowana strategia negocjacyjna, i że nastąpi ogłoszenie kolejnej decyzji w sprawie startu opozycji w jesiennych wyborach - stwierdził Chwedoruk.

Politolog ocenił, że decyzja o tym, iż Platforma do wyborów parlamentarnych pójdzie wraz z Nowoczesną i Inicjatywą Polska oraz lokalnymi ekspertami, społecznikami i działaczami, jako Koalicja Obywatelska, to stwierdzenie, że "nasz główny atut, czyli to, że jesteśmy partią, nie jest nam do niczego potrzebny".

W szczytowym momencie kryzysu PO uratowała swój byt poprzez wykorzystanie swoich partyjnych atutów. Pokonała Nowoczesną, stała się głównym punktem odniesienia dla całej opozycji po wyborach samorządowych. Teraz jakby nastąpiło odwołanie tego wszystkiego - uważa Chwedoruk. Dodał, że właśnie z tych powodów odnosi wrażenie, że ogłoszone w czwartek decyzje PO są elementem "wyrafinowanej strategii negocjacyjnej".

Wydaje mi się, że to jest środek nacisku na PSL bo nie ulega wątpliwości, że w PSL wciąż zdania co do formuły startu w wyborach są podzielone. Inaczej patrzą na to posłowie i działacze z tych regionów, gdzie PSL z PO tworzą w sejmikach koalicje, a inaczej działacze z tych regionów, gdzie PSL straciło władzę - powiedział Chwedoruk. Jego zdaniem "nikt chyba nie wierzy w to, że kwestie liberalizmu obyczajowego" są powodem oddzielnego startu PO i PSL. "Taka decyzja pokazuje PSL, że jednak mogą z PO współpracować" - dodał politolog.

W jego ocenie decyzja Schetyny to też próba wywarcia nacisku na SLD, który "jako partia średniej wagi powinien już wiedzieć, w jakiej formule wystartuje w wyborach jesienią". Ta formuła pokazuje SLD, że Koalicja może na swoje lisy wciągać lokalnych lewicowych działaczy, zapewne młodszego pokolenia - zaznaczył Chwedoruk.