Szef PO zapowiedział w czwartek, że Platforma wystartuje w jesiennych wyborach parlamentarnych pod szyldem Koalicji Obywatelska wraz z Nowoczesną i Inicjatywą Polska. 20 proc. miejsc na listach KO mieliby otrzymać kandydaci "obywatelscy", czyli przedstawiciele organizacji pozarządowych, eksperci oraz samorządowcy. PSL zapowiedział samodzielny start pod szyldem "PSL - Koalicja Polska".

Po tej deklaracji, liderzy Wiosny i SLD ogłosili zamiar budowy bloku lewicowego z udziałem także Lewicy Razem.

Czarzasty został zapytany w piątek rano w radiowej Jedynce co się wydarzyło, że Koalicja Europejska - w której do eurowyborów poszły razem PO, PSL, Nowoczesna, SLD i Partia Zieloni - rozpadła się.

Był taki moment, myślę, że z miesiąc temu, kiedy praktycznie rzecz biorąc rozpoczęło się całe studium rozpadu wiary w zwycięstwo w ramach tej koalicji. Najpierw usłyszeliśmy jako SLD ze zdziwieniem - to było chyba od wizyty Donalda Tuska - że tak naprawdę to trzeba walczyć o Senat. Potem, że trzeba tak naprawdę walczyć o to, by PiS nie miał większości w Sejmie. Mnie to mocno dziwiło, bo zawsze się walczy o zwycięstwo. Zawsze się walczy o to, by wygrać - powiedział Czarzasty.

Szef Sojuszu odnosząc się do PSL stwierdził, że ma przypuszczenia, iż "taki romansik z PiS, delikatny, wstępna gra miłosna, zaczęła być prowadzona".

Natomiast odnosząc się do Schetyna stwierdził, że w jego ocenie "przestał on wierzyć w to, że wygra". - W związku z tą wiarą coraz mniejszą, coraz bardziej zaczął się przekonywać do tego, że zrobi sobie bardzo fajną, malutką opozycję niewygrywającą z PiS i będzie miał po prostu spokój. Ja tego nie rozumiem - oświadczył Czarzasty.

Odpowiadając na kolejne pytania szef SLD mówił, że w takiej sytuacji Schetyna nie zostanie premierem, PO nie będzie rządziła, a działacze PO podziękują Schetynie za szefostwo tej partii, "bo ile można siedzieć w opozycji".

To nie jest moja partia, ale ja miałbym dosyć. Można było wygrać z PiS. Uważam, że w tej chwili trzeba nadal o to walczyć, natomiast rezygnowanie z 38 proc. głosów ludzi, którzy zagłosowali na Koalicję Europejską - na pół roku przed wyborami mieliśmy 7 proc. do PiS, mieliśmy świetną ekipę, świetny team - zrezygnowanie z tego to jest absolutna abdykacja z pozycji lidera opozycji - ocenił szef SLD.

Miller: Nietrafne jest obarczanie Schetyny odpowiedzialnością za rozpad Koalicji Europejskiej

Leszek Miller - obecnie europoseł - ocenił w piątek w TVN24, że szansa na wysoki wynik w wyborach w pojedynczych blokach partyjnych maleje. - Bo z jednej strony mamy zdyscyplinowaną armię, która jest notabene dobrze przygotowana do wyborów, a z drugiej strony trzy bloki w rozsypce, które dopiero wczoraj podjęły ostateczne decyzje - nawiasem mówiąc, nareszcie - powiedział.

Eurodeputowany uważa, że nietrafne jest obarczanie Schetyny rozpadem Koalicji Europejskiej - którą w wyborach do Parlamentu Europejskiego tworzyły PO, PSL, Nowoczesna, SLD i Partia Zieloni.

Jeżeli już pytać kto wyjął pierwszą cegłę z muru budowanego na wybory europejskie, to niewątpliwie PSL i Władysław Kosiniak-Kamysz. Więc jeżeli są jakieś pretensje to w tę stronę - powiedział Miller.

Natomiast - według niego - "Grzegorz Schetyna bez PSL miał bardzo poważny problem do rozwiązania". - I jak sądzę jego aparat, aparat Platformy Obywatelskiej, doprowadził do całkowitego zniszczenia tej koalicji - dodał.

Miller w tegorocznych wyborach do PE zdobył mandat europosła startując z drugiego miejsca listy Koalicji Europejskiej w okręgu wielkopolskim.

Müller: decyzje opozycji ws. startu w wyborach wpłyną na strategię wyborczą PiS

Decyzje opozycji ws. startu w wyborach parlamentarnych oczywiście wpłyną na strategię wyborczą PiS; to będzie zupełnie inaczej wyglądało - ocenił w czwartek rzecznik rządu Piotr Müller. Jak dodał, w tym roku członkowie rządu nie będą mieli wakacji, bo premier Mateusz Morawiecki je odwołał.

Müller został zapytany w Polsat News, czy po decyzji Platformy, w kancelarii premiera był szampan odpowiedział: "Nie, nie było szampana". - To byłby zbyt daleko idący gest - jeżeli będziemy świętować, to dopiero po tym, jak Polacy zdecydują się dalej powierzyć nam rządy - podkreślił.

Rzecznik rządu został zapytany, czy to nie jest jednak powód do świętowania, kiedy opozycja rezygnuje ze wspólnego startu, a dotychczasowi sojusznicy "rzucają się sobie do gardeł". - Z jednej strony to jest podział w grupie opozycyjnej, z drugiej strony należy sobie zadać pytanie, czy to nie jest pewnego rodzaju teatr, czyli próba pokazania oferty w trzech blokach politycznych - powiedział Müller.