Dziennik Gazeta Prawana logo

Dr Adam Maciejczyk: Wprowadzanie porządku w onkologii musiało wzbudzać kontrowersje

26 września 2019, 20:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Adam Maciejczyk Fot. Darek Golik
Adam Maciejczyk Fot. Darek Golik/Dziennik Gazeta Prawna
"Wprowadzanie porządku w onkologii musiało wzbudzać kontrowersje. Myślę, że było to związane z ambicjami, a nie z obawami, że ktoś na tym straci finansowo" - stwierdza w rozmowie z Robertem Mazurkiem w Magazynie DGP dr Adam Maciejczyk, szef Dolnośląskiego Centrum Onkologii.

Robert Mazurek: Jeśli ta sieć onkologiczna jest tak dobra, to skąd protesty przeciwko niej?

dr Adam Maciejczyk*: Ci, którzy protestowali, nie znali założeń sieci.

No nie, panowie profesorowie doskonale wiedzieli, przeciw czemu protestują.

A tu by się pan zdziwił, ludzie często wypowiadają się o czymś, czego nie znają. Ale jest i drugi powód – nie wierzono w czystość naszych intencji. Efekty pilotażu z obu województw pokazują, że te obawy były niesłuszne.

Pan nie chce powiedzieć najważniejszego.

Czyli?

Tego, że znaczna część lekarskiego establishmentu nie chce żadnych zmian, bo doskonale żyje w tym systemie, czerpie profity z rynku niedoborów.

Spotykam się często z taką opinią, ale ona nie jest poparta danymi, nie ma na to dowodów, a wolałbym mówić o faktach, nie plotkach.

Fakty są takie, że establishment próbował pańską sieć ukatrupić.

To było raptem kilka nazwisk, rzeczywiście, na tyle głośnych, że mieli dostęp do mediów i ucha polityków, ale wprowadzanie porządku w onkologii musiało wzbudzać kontrowersje. Myślę, że było to związane z ambicjami, a nie z obawami, że ktoś na tym straci finansowo.

Jasne, a wie pan, po co się przychodzi prywatnie do profesora?

Nie wiem, bo nie przyjmuję pacjentów prywatnie.

To sposób na ominięcie kolejek. Idę do profesora, płacę za wizytę, a on mówi: „To proszę się u mnie położyć na oddziale za tydzień”.

W Dolnośląskim Centrum Onkologii tak nie jest i jeśli dzieje się tak gdzie indziej, mogę to tylko potępić.

Pan się wczoraj urodził i nie wie, że tak się to załatwia?

Tego nie da się wyplenić pogadankami, tylko prostym przepływem informacji w systemie. Już samo wprowadzenie e-recept wymusza większą przejrzystość, bo to początek zbierania danych o tym, jaką ścieżką idzie pacjent.

Wie pan, co się dzieje na SOR-ach?

Nic się nie dzieje, czeka się.

Po kilkanaście godzin, albo i kilka dni. PO mówi, że będzie maksimum godzina czekania.

To w tej chwili nierealne. Poza tym wszyscy wiedzą, że bardzo wielu z tych pacjentów nigdy nie powinno znaleźć się na SOR-ze, czyli na oddziale ratunkowym. Oni powinni być przyjęci w nocnej pomocy lekarskiej albo przez swojego lekarza rodzinnego, ale nie potrafią go znaleźć, więc - powtórzę - tu pomogłaby im infolinia. Jest też tak, że pacjent szuka na SOR-ze specjalisty, do którego nie może się dostać. Jeśli tych sytuacji nie rozwiążemy, to będziemy tam mieli jeszcze większe tłumy.

*hab. n. med. Adam Maciejczyk jest onkologiem oraz dyrektorem Dolnośląskiego Centrum Onkologii, kierownikiem Kliniki Radioterapii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prezesem Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj