Dziennik Gazeta Prawana logo

Dudek: Czekają nas rządy ciamciaramci z mordą dyplomatołka?

5 listopada 2007, 23:22
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Wymiana ciosów, jaką obserwowaliśmy w kolejny przedwyborczy weekend, potwierdziła, że tegoroczna kampania jest przede wszystkim konkursem na najbardziej wyszukane wyzwisko i obelgę, jakim można obdarzyć politycznego przeciwnika. W tej kampanii nie ma już mowy nie tylko o jakiejkolwiek dyskusji programowej, ale nawet o starciu z użyciem sloganów zapowiadających cokolwiek pozytywnego - pisze w DZIENNIKU historyk Antoni Dudek.

Przed dwoma laty mieliśmy chociaż hasło o Polsce solidarnej i liberalnej, które wraz z pluszowym kotem Sylwestrem pokonało obiecywany przez PO podatek liniowy oraz prezydenta Tuska. Teraz zaś zawrotną karierę robi wyszukany zwrot autorstwa prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego ("Mordo ty moja"), z którym od minionej soboty rywalizować będą "dyplomatołki", jak podczas sobotniej konwencji PO w Krakowie określił przywódców PiS prof. Władysław Bartoszewski. Posunął się on zresztą znacznie dalej, mówiąc o "frustratach i dewiantach politycznych" i zaproponował im leczenie, stwierdzając, że trzeba dla nich "poprawić służbę zdrowia, a nawet stworzyć specjalną". Jeśli dodamy do tego "ciamciaramcię", jak wdzięcznie określił PO Roman Giertych, to obraz najnowszych dokonań naszych polityków w dziedzinie słowotwórstwa będzie kompletny, choć nie wątpię, że nie powiedzieli oni jeszcze w tym zakresie wszystkiego.

Język, jakiego w obecnej kampanii używają politycy w zwielokrotnionej, skrajnie agresywnej i obelżywej postaci, można odnaleźć na forach internetowych, gdzie ścierają się zwolennicy poszczególnych ugrupowań. Ciekawe jednak, w jakim stopniu są oni reprezentatywni dla całego społeczeństwa. Dlatego równie interesujący jak wyniki głosowania z 21 października będzie poziom frekwencji. Jeśli okaże się ona wyższa od rekordowo niskich 40 proc. sprzed dwóch lat, to będzie to sygnał, że Polakom podoba się obecny język polityków i przy następnych wyborach w użyciu będą już wyłącznie wyzwiska, które obecnie w prasie oznacza się pierwszą literą i trzema kropkami, a w radiu i telewizji zagłusza specjalnym dźwiękiem. Jeśli jednak frekwencja znów spadnie, to będziemy mieli kolejny dowód na to, że obecna klasa polityczna, posługując się językiem obelg, zmierza ku samozagładzie.

Jeden z internautów popierających PO wyraził nadzieję, iż "dyplomatołki" wejdą do historii Polski. Obawiam się, że miał rację. Szkoda tylko, że obciążą one hipotekę człowieka o takim życiorysie jak prof. Bartoszewski. Jednak znacznie ważniejsze słowa padły w minioną niedzielę na warszawskiej konwencji PiS z ust Jarosława Kaczyńskiego, który - o dziwo - nie zrewanżował się Bartoszewskiemu żadnym wyzwiskiem, ale niespodziewanie powrócił do idei wielkiej koalicji PO - PiS.

"Wierzę, że ta wielka koalicja może powstać, ale jest jeden warunek - musi zwyciężyć PiS" - oświadczył premier. Wprawdzie nie wyjaśnił, czym obecna sytuacja różni się od tej sprzed dwóch lat, gdy PiS też wygrało, a zamiast wielkiej koalicji zobaczyliśmy pseudokoalicję z LPR i Samoobroną, ale byłoby błędem traktować słowa Kaczyńskiego li tylko jako zwrot retoryczny mający ocieplić wizerunek premiera po fatalnym porównaniu objęcia rządów przez PO - LiD do nowego 13 grudnia 1981 r. Najwyraźniej szef rządu uznał, że generalna strategia marginalizacji PO i próba polaryzacji sceny politycznej między PiS a LiD (to był główny powód zgody na debatę Kaczyński - Kwaśniewski i zignorowania Donalda Tuska) powinna zostać zrównoważona przez gest wskazujący, że nie wszystkie mosty między PiS a Platformą zostały już spalone.

Po smutnych doświadczeniach sprzed dwóch lat, kiedy liderzy PO i PiS obiecywali Polakom wspólny rząd, dziś politycy jak ognia boją się składania jakichkolwiek deklaracji na temat powyborczych koalicji. Nie ulega jednak wątpliwości, że bez zbędnego rozgłosu rozważane są różne scenariusze, których poziom realności zostanie zweryfikowany za niespełna trzy tygodnie. Nie tylko przez to, kto wygra wybory, ale również - a może nawet bardziej - przez to, ile ugrupowań ostatecznie wejdzie do Sejmu. Jest bowiem oczywiste, że przy pięciu, a nawet sześciu ugrupowaniach liczba scenariuszy koalicyjnych jest znacznie większa, niż gdyby do Sejmu - jak to prognozował jeden z najnowszych sondaży - weszły tylko PO, PiS oraz LiD.

Ten ostatni rezultat miałby tę zaletę, że ograniczyłby liczbę prawdopodobnych wariantów koalicyjnych do zaledwie dwóch (PO - LiD lub PO - PiS). Zważywszy na kierunek i gwałtowność miotanych obelg (a to jest dziś głównym wskaźnikiem tzw. zdolności koalicyjnej), najbardziej prawdopodobna wydaje się koalicja centrolewicowa. Jeśli jednak nie będzie dysponować 3/5 głosów umożliwiającymi odrzucanie weta prezydenta Kaczyńskiego, to będzie ona raczej administrować niż rządzić Polską, a swą aktywność skoncentruje nie na trudnych reformach, niemożliwych do przeprowadzenia bez zmian w obowiązującym ustawodawstwie, ale na czystkach w administracji i spółkach skarbu państwa. Czystkach, które mogą zachwiać wiarą wielu polityków PiS w przenikliwość ich lidera, który zafundował im przedterminowe wybory.

Równocześnie w PO - pomijając już niechęć części jej działaczy do wyraźnego zwrotu na lewo - wciąż jeszcze może zwyciężyć przekonanie, że lepiej zaryzykować próbę realnego rządzenia i modernizowania Polski razem z PiS, niż tylko administrowania nią z LiD. Wtedy - choć z dzisiejszej perspektywy wydaje się to mało realne - możemy się doczekać rządów ciamciaramci z mordą dyplomatołka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj