Dziennik Gazeta Prawana logo

Durczok: Nie chcę zginąć przez fotoradar

5 listopada 2007, 23:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pokrycie naszego kraju gęstą siecią fotoradarów zamiast sieci autostrad to kolejny rozdział niekończącej się historii pod tytułem „Polskie absurdy” - pisze w DZIENNIKU publicysta TVN Kamil Durczok.

Mamy dość restrykcyjne przepisy: w centrum miasta nie wolno przekraczać pięćdziesiątki - a to naprawdę niewiele. Do tego dochodzą jeszcze lokalne znaki ograniczające prędkość np. do 30 km na godzinę: tempo już naprawdę ślimacze. Nie dziwi mnie wcale, że wystarczy wyjechać na którąkolwiek z większych czy mniejszych ulic stolicy, by przekonać się, iż żaden kierowca tych ograniczeń nie przestrzega. Bo jakie ma wyjście? Gdyby stosować się do znaków, podróż z Wilanowa na Żoliborz, trwałaby nie półtorej, ale dwie i pół godziny.

Oczywiście, nikt nie polemizuje z twierdzeniem, że piratów drogowych jeżdżących po polskich drogach 200 km na godzinę należy karać i ograniczać ich zapędy wyścigowe. Pytanie tylko, czy wybrano właściwy sposób.

Wystarczy poobserwować trasę w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, na której policja wystawia w najmniej spodziewanych miejscach kilkanaście radarowych pułapek, by włosy stanęły człowiekowi dęba na głowie. Pędzące samochody, gdy ich kierowcy dostrzegą skrzynkę, zaczynają gwałtownie hamować. I stąd już tylko krok do nieszczęścia. Paradoksalnie więc radary, które miały zapewnić uczestnikom ruchu bezpieczeństwo, są przyczyną karamboli.

U naszych zachodnich sąsiadów, gdzie jeździ się znaczniej szybciej, na autostradach ograniczenia obowiązują jedynie w tych miejscach, w których prowadzi się roboty drogowe. A jakoś nie widać ich w czołówce kolizji drogowych.

Jakie jest zatem lekarstwo na problemy polskich kierowców? Nie będę oryginalny: więcej dróg! Jednak skoro to takie oczywiste, dlaczego przez ostatnie 17 lat nikt w Polsce poważnie nie zajął się tą kwestią? Mamy tylko jakieś fragmentaryczne, nie powiązane odcinki autostrad rozrzucone po różnych częściach kraju. To się musi zmienić. Trzeba wreszcie zbudować porządne bezpieczne drogi i pozwolić kierowcom rozwinąć prędkość do 120 czy 130 km/h. By nie było tak, jak na popularnej "Gierkówce" z Katowic do Częstochowy, ma której jest 30 kolizyjnych skrzyżowań i 26 przejść dla pieszych, gdzie ciągle dochodzi do wypadków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj